BJORN RIIS A Fleeting Glimpse 2022

Bjorn Riis Fleeting Glimpse recenzja

Nie ma już Pink Floyd. Nie szkodzi, jest Bjørn Riis. To najkrótsza recenzja wydanego pod koniec 2022 roku minialbumu A Fleeting Glimpse wokalisty i gitarzysty norweskiego zespołu Airbag. Czas dobrany idealnie, bo to bardzo refleksyjna, jesienna muzyka, zresztą dokładnie tak samo, jak na innych płytach artysty. Tutaj jedynie skojarzenia z rockowym gigantem są większe, a „floydowatość” materiału podkreśla choćby zaproszenie do nagrania Durgi McBroom, obdarzonej potężnym głosem amerykańskiej piosenkarki znanej z występów w chórkach zespołu Pink Floyd po odejściu Rogera Watersa (jej kunszt możemy usłyszeć na płytach Delicate Sound Of ThunderPulse, przede wszystkim w słynnym Greg Gig In The Sky). Jej cudowny wokal ozdabia otwierający zestaw utwór Dark Shadows Part 1 i jest to najpiękniejsze 7 minut wydawnictwa. Chociaż nie chcę skrzywdzić pozostałych trzech kompozycji, bo wszystkie są wspaniałe. Lekkie, zwiewne, klimatyczne, przepełnione duchem Gilmoura. To żadna tajemnica, że Riis jest fanem Brytyjczyków, prowadzi nawet witrynę gilmourish.com, jego Airbag na początku kariery coverował Pink Floyd, a partie gitarowe Norwega często brzmią jak zagrane ręką mistrza. To po prostu głęboka inspiracja, nie żadne kopiowanie, a jak ktoś nie lubi – jego strata. Tym bardziej, że jest to zabieg celowy – przy okazji nagrywania ostatniej płyty (świetnej zresztą) Everything To Everyone, muzyk postanowił stworzyć drobny hołd dla Pink Floyd i tak powstał ten album.

W zasadzie niewiele więcej tu trzeba dodać. To muzyka dla tych, którzy tęsknią za starym, klasycznym Pink Floyd, nawet tym z czasów sprzed Dark Side, chociaż 8-minutowy, psychodeliczny A Voyage To The Sun otwiera dźwięk bijącego serca. Takich nawiązań jest tu więcej, ale to już zabawa dla wtajemniczonych, nie będę psuł przyjemności. To tylko 26 minut muzyki, ale jakże pięknej. Dwa nagrania instrumetalne i druga część kompozycji Dark Shadows na końcu, subtelna i delikatna, gdzie już śpiewa sam Riis, a na zakończenie funduje genialną solówkę na swojej magicznej gitarze. Ale dlaczego tylko 6 minut?

Co tu dużo mówić – kolejny raz Bjørn Riis kupił mnie w całości. Cenię stary Pink Floyd i umiem docenić, gdy ktoś w tak twórczy sposób rozwija ich pomysły. To rzeczywiście „ulotne spojrzenie” na ich twórczość, a dodam tylko, że tytuł nie jest przypadkowy, bo A Fleeting Glimpse to również nazwa stworzonej przez fanów społeczności online zajmującej się wszystkim, co dotyczy Pink Floyd.

Moja ocena 5/5

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: