REAL-MANCHESTER CITY 3-1 Real Madryt w finale Ligi Mistrzów

Real Madryt-Manchester City 3-1 Liga Mistrzów 2022Znów to zrobili! Jak ich nie kochać? Estadio Santiago Bernabéu po raz kolejny było świadkiem magicznego wieczoru, a okoliczności przypominały te z wcześniejszych potyczek. Ale po kolei. Rozgrywki Ligi Mistrzów wkroczyły w decydującą fazę. Jako pierwszy w paryskim finale zameldował się we wtorek Liverpool, który zgodnie z przewidywaniami pokonał hiszpański Villarreal, ale nie bez kłopotu. The Reds mieli dwubramkową przewagę z pierwszego spotkania, ale już do przerwy przegrywali 0-2. Żółta Łódź Podwodna rozegrała swoje najlepsze 45 minut w sezonie spychając gości do głębokiej defensywy. Ale mecz trwa 90 minut, a w drugiej połowie podopieczni Emery’ego opadli z sił i grał tylko Liverpool. Trzy bramki i po sprawie. Jednak Hiszpanie zaprezentowali się godnie i odpadli z rozgrywek z podniesioną głową. Półfinał Champions League to dla nich i tak wynik ponad miarę.

Danie główne podano dzień później. Real Madryt podejmował Manchester City i miał do odrobienia jedną bramkę. Królewscy w swoim stylu zafundowali kibicom kolejny zawał, bo gra była średnia i nic nie wskazywało, że znów się uda. Wprawdzie formacja obronna była zwarta i drużyna z tyłu wyglądała na uporządkowaną, ale to City miało więcej okazji, Anglicy przewyższali gospodarzy kulturą gry i prowadzenia piłki, a madrytczycy nawet w niezłych sytuacjach pudłowali na potęgę. Courtois wybronił trzy groźne strzały (jego vis a vis był bezrobotny), ale w 73 minucie nie dał rady i podopieczni Pepa Guardioli po strzale Mahreza objęli prowadzenie. W zasadzie było po meczu. To znaczy byłoby, gdyby to nie był Real Madryt. Los Blancos na moment zwolnili (wtedy City mogło i powinno strzelić kolejne gole), a potem – gdy na boisku nie było już nikogo z CKM, ruszyli ostro do przodu. Powiew świeżości dali zmiennicy – genialny Camavinga i jeszcze lepszy Rodrygo. To Brazylijczyk w 90 minucie wyrównał (był to – uwaga! – pierwszy celny strzał Realu), minutę później trafił po raz drugi, a zaraz potem mógł skompletować hat-tricka, ale Ederson wybronił jego trzecie uderzenie. W dogrywce gola z rzutu karnego dołożył Benzema i tak oto Pep po raz kolejny musiał pożegnać się z marzeniami o wygraniu Ligi Mistrzów, w której triumfował tylko z Barceloną ponad dekadę temu. Nie pomogły setki milionów wydane na transfery – lepszy był Real ze swoją kadrą w przebudowie. W związku z wojną wywołaną przez Rosję UEFA przeniosła finał Ligi Mistrzów do Paryża licząc, że wygra ją jej ukochany Paris Saint-Germain, a tu w finale zameldował się znienawidzony Real Madryt. Ot taki chichot losu. Čeferin musi się teraz gorąco modlić, by Królewscy nie wygrali, by nie musiał im wręczać Pucharu, bo chyba by tego nie zniósł…

To niewątpliwie najbardziej fascynująca faza pucharowa Ligi Mistrzów od wielu, wielu lat. Jeśli nie w ogóle. To, co wyprawia Real Madryt, wymyka się wszelkiej logice i nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Chyba nie trzeba go szukać. Warto docenić wielką pracę tych zawodników, ich pasję, ich wiarę, ich wytrzymałość na przeciwności, ich determinację. To jest to coś, czego nie ma żadna inna drużyna. Prawdziwy duch madridismo. Coś, czego się nie kupi za miliardy €. To jest właśnie Real Madryt.

Liverpool pokonał Inter, Benfikę i Villarreal – miał dość łatwą drogę do finału. Real Madryt ograł PSG, Chelsea i Manchester City – trzy Real Madryt półfinał Liga Mistrzów 2021/2022wielkie firmy, w tym triumfator poprzedniej edycji. Trzy drużyny budowane za miliardy Arabów i rosyjskiego oligarchy. I za każdym razem sport wygrał z pieniędzmi. Za każdym razem Real już był pogrzebany, po czym zmartwychwstawał i dobijał rywala. Z PSG przegrał 0-1, a w rewanżu do przerwy też przegrywał, by w pół godziny strzelić trzy gole i nie pozwolić paryżanom nawet pomyśleć o awansie. Prezesa PSG tak to rozwścieczyło, że groził śmiercią jednemu z pracowników Realu, za co do dzisiaj zaprzyjaźniona UEFA go nie ukarała. W kolejnej rundzie Real ograł Chelsea w Londynie 3-1, ale u siebie znów się rozkojarzył, nic nie grał i przegrywał już nawet 0-3. Wtedy gol Rodrygo dał dogrywkę, w której Real rozstrzygnął sprawę. Wczoraj było jeszcze trudniej. Do 90 minuty nie było celnego strzału na bramkę Edersona, a rywal prowadził dwoma bramkami. I znów pojawił się Rodrygo, a jego dwa gole podłamały piłkarzy Pepa. Los Blancos wygrali trzy dwumecze z faworytami rozgrywek, i w żadnym z nich nie prezentowali się lepiej od przeciwnika. To jest dopiero sztuka – nie dominować, a wygrać! Futbol to prosty sport – tu nie ma punktów za wrażenia artystyczne, składne koronkowe akcje, większe posiadanie piłki czy przebiegnięte kilometry. Trzeba tylko strzelić więcej goli od rywala. I nikt nie rozumie tego lepiej niż Real Madryt.

Nieraz narzekałem na styl gry (brak stylu) piłkarzy Los Blancos, na ich odpuszczanie jednej połowy, na niską intensywność, wreszcie na samego Carlo Ancelottiego, który jest kiepskim taktykiem, do tego gra ciągle jednym składem. To prawda, nie podoba mi się to Real Madryt w finale Ligi Mistrzów 2021/2022wszystko. Ale to pikuś w świetle tego, czego ci ludzie dokonali pod wodzą Włocha. Wygrali ligę 4 kolejki przed końcem, a w Lidze Mistrzów odprawili wszystkich mistrzów i faworytów. Chylę czoła przed nimi i przed nim. Już nie jest ważne, czy ten finał wygrają – sam fakt, że tam dotarli, zakrawa o cud, bo nikt w to przed sezonem nie wierzył. Nikt. A teraz nikt nie ma prawa kwestionować ich pozycji, bo dotarli tam wbrew wszelkim przeciwnościom, wbrew zdrowemu rozsądkowi dzięki swej wytrwałej pracy. Nikt im niczego nie podarował. UEFA nawet powtarzała losowanie 1/8 (Real początkowo trafił na Benfikę), by skojarzyć PSG z Realem. Messi, Neymar i Mbappé mieli roznieść w puch Królewskich w drodze do swojego finału w swoim mieście. A tu klops. Nic z tego. Real nigdy się nie poddaje, odradza się niczym feniks z popiołów, a im trudniej, tym lepiej. Jasne, chciałbym, by Królewscy grali efektowniej, ładniej, dokładniej, szybciej, ale to też są ludzie, mają swoje błędy i ograniczenia, a jednak potrafią je przezwyciężać. Dlatego nigdy nie byłem tak dumny z tej drużyny, jak teraz. Hala Madrid!

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: