REAL-SHERIFF 1-2 Zimny prysznic w Madrycie

Real Madryt-Sheriff 1-2 Liga Mistrzów 2021/2022Real Madryt zgodnie z planem miał wygrać dziś z mistrzem Mołdawii Sheriffem Tyraspol. Pozornie nic w tym nadzwyczajnego – to debiutant w Lidze Mistrzów i w Madrycie teoretycznie był skazany na pożarcie. Ale przecież w eliminacjach wyeliminował Dinamo Zagrzeb (kilka lat wcześniej warszawską Legię, ale to akurat żadna sztuka), a w pierwszej kolejce wygrał 2-0 z Szachtarem Donieck. Tak tak, tym samym, który rok temu dwukrotnie ograł Real Zidane’a. I tak oto Sheriff został liderem swojej grupy, więc poniekąd to był pojedynek na szczycie. Piszę to, bo nikogo nie wolno lekceważyć, a mecz można wygrać dopiero na boisku. Można też przegrać, jeśli się nie doceni rywala, co było dość częste za czasów Zizou. Szachtar (podobnie jak ekipy z dołu tabeli hiszpańskiej La Ligi) wygrywał z Realem nie dlatego, że był piłkarsko lepszy, ale dlatego, że był bardziej zmotywowany, bardziej odważny, że nie odpuszczał, że wkładał więcej wysiłku, że potrafił zabiegać madryckich jaśniepanów, i grał prostą, skuteczną piłkę, bez ciągłego klepania w poprzek i wrzutek na pałę. Tylko tyle i aż tyle. Ale do Madrytu przyszedł nowy trener, taki przez duże T, i Real Ancelottiego na razie jest zupełnie inny od tego pod wodzą Zidane’a. Ci sami piłkarze, a grają jakby inaczej. I właśnie na to chciałem zwrócić uwagę przy okazji meczu z Sheriffem.

Real Madryt Zidane’a strzelił w lidze 67 bramek. W 38 meczach sezonu 2020/21. Teraz już po 6 kolejkach miał ich 21 i remis 0-0 w ostatniej kolejce nic nie zmienia. W zasadzie można by już nic więcej nie dodawać. Włoch jak za dotknięciem magicznej różdżki odczarował niemoc strzelecką nie tylko całej ekipy, ale przede wszystkim Viníciusa Júniora, który dotąd ostrzeliwał głównie gołębie na dachu. Teraz młody Brazylijczyk ma już 5 trafień, czyli więcej niż w całym poprzednim sezonie, a drużyna wygląda dynamicznie i świeżo (poza ostatnim spotkaniem z Villarrealem, gdzie była ospała i bezbarwna). Real wreszcie można oglądać z przyjemnością. To nie są już nudne klepaniny nastawione na wygraną 1-0. Ancelotti nie hamuje ofensywnych zapędów, nie boi się stawiać na młodość, a piłkarze odwdzięczają mu się grą, jakiej od dwóch lat nie widziano w Madrycie. Warto to podkreślić, bo nie wiadomo, jak długo to potrwa. Na pewno przyjdą gorsze momenty, bo w końcu to ta sama ekipa i nie zawsze będzie wygrywać. Ale Ancelotti zrobił jedno – przywrócił radość z oglądania meczów Realu. To bardzo dużo. Wreszcie po straconej bramce nie trzeba się obawiać, że to koniec, bo Real tego nie odrobi. Odrobi i to z nawiązką. A jeśli nie odrobi, to i tak będzie się starał do końca i na pewno będzie co podziwiać. Trzymajmy kciuki, by ta zwyżka formy nie uleciała tak szybko, jak to było rok temu w Evertonie, który po kilku kolejkach liderował w angielskiej Premier League, a potem przegrywał wszystko jak leci i ostatecznie skończył w środku tabeli. W Liverpoolu nikt za Ancelottim nie tęskni. Za to w Madrycie wszyscy przecieramy oczy ze zdumienia. Przynajmniej na razie.

Przecieraliśmy oczy również dzisiaj, gdy skupiony na obronie Sheriff czasem kontratakował i zdobywał bramki. Do przerwy piłkarze z Mołdawii prowadzili 1-0, a gdy Benzema wyrównał i Real był o krok od kolejnych goli, goście trafili jeszcze raz – w 90 minucie strzał życia w samo okienko oddał Sebastien Thill i od dzisiaj Madryt ma nowego szeryfa. Niemożliwe stało się możliwe. Królewscy oddali ponad 30 strzałów i mieli z tego jednego gola, rywal uderzał tylko 4 razy… Oczywiście, że to sensacja i wielki wstyd, bo Real takie ekipy powinien zjadać na śniadanie, dziś jednak nabawił się niestrawności. Tak to czasem bywa. Nie można jednak dzisiaj zarzucić piłkarzom braku intensywności czy braku chęci. Robili co mogli, ale mogli niewiele. Okazuje się, że czasem zamiast koronkowych akcji wystarczy prostota. Tej madrytczykom zabrakło i muszą się szybko pozbierać.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: