E U R O refleksje

Euro 2020 Włochy mistrzem EuropyZakończyły się mistrzostwa Europy w piłce nożnej rozgrywane w różnych krajach, co było wyjątkowo idiotyczną decyzją UEFA, zwłaszcza w dobie pandemii. Mistrzami zostali Włosi, którzy w finale na Wembley pokonali Anglików w rzutach karnych. To ich drugi tytuł (poprzednio wygrali 53 lata temu), zdobyty w pełni zasłużenie, bo w przekroju całego turnieju byli najlepszą drużyną, grającą najbardziej efektowny i przebojowy futbol. Pozbawieni wielkich gwiazd świetnie zaprezentowali się jako zespół, a w sporcie drużynowym właśnie to ma największe znaczenie. Zamiast klasycznego podsumowania poszczególnych rund czy meczów proponuję krótką refleksję na temat tego, co najdłużej zostanie w pamięci. Takie moje prywatne Top 10.

1. Chaos organizacyjny i nieuczciwość UEFA. Dla mnie to największy skandal tych mistrzostw. Od początku pomysł rozgrywania turnieju w różnych krajach był mocno chybiony, ale w czasach koronawirusa i wszelakich obostrzeń w podróżowaniu, rozsyłanie drużyn po całej Europie jest zwyczajnie nieodpowiedzialne. Podobnie jak faworyzowanie niektórych ekip. Jedni latali po kilka tysięcy kilometrów, inni grali mecze u siebie, na własnym stadionie i przy własnych kibicach. To ten słynny romantyzm futbolu według UEFA. Faworyzowana przez centralę Anglia niemal wszystkie mecze grała na Wembley, gdzie nawet nie wpuszczano kibiców spoza UK. Gdy w półfinale nie umiała poradzić sobie z Danią, sędzia odgwizdał wydumany faul na Sterlingu i Anglicy awansowali po bramce z rzutu karnego.

2. Kontuzja Eriksena i rewelacyjna postawa Danii. Gdy Christian Eriksen padł na murawę w meczu z Finlandią, sportowy świat wstrzymał oddech. Duńczyk przeżył atak serca, ale rozbita drużyna uległa Finom, a potem Belgii. A jednak duński dynamit odpalił i rozsadził te mistrzostwa. 4-1 z Rosją, 4-0 z Walią, a w ćwierćfinale 2-1 z Czechami. W półfinale Duńczycy zremisowali z Anglią i odpadli dopiero w dogrywce po kontrowersyjnym karnym. Zresztą – jakim kontrowersyjnym? To była zwykła chamska kradzież i tyle. Nawet jeśli Anglia była piłkarsko lepsza. I tak awans do półfinału to wielki sukces tej drużyny, która pokazała ambicję, walkę i sporo dobrego futbolu.

3. Najlepszy futbol zagrali Włosi i ostatecznie wygrali turniej. Odwrotnie niż wyrachowani i nudni jak flaki z olejem Anglicy, Włosi byli głodni gry, szybcy i bezkompromisowi. Nie mieli w składzie gwiazd, ale Mancini świetnie ich poukładał. Każdy wiedział, co robić i jak, nie zostawiali rywalom miejsca ani czasu. Słynne włoskie catenaccio odeszło w zapomnienie. Dzisiaj Italia gra nowocześnie i przebojowo, aż chce się oglądać.

4. Hiszpania ślizgała się przez cały turniej i doślizgała się aż do półfinału. W grupie remis ze Szwecją i z Polską, potem remis z Chorwacją (awans po dogrywce) i remis ze Szwajcarią (awans po karnych), wreszcie remis z Włochami i odpadnięcie po karnych. W sumie więc 5 remisów i tylko jedna przekonująca wygrana ze Słowacją – tylko tyle wystarczyło, by w Hiszpanii Luisa Enrique okrzyknięto bohaterem, a drużynę wielką nadzieją. Jak to niektórym niewiele potrzeba do szczęścia…

5. Obrońcy tytułu Portugalczycy odpadli już w 1/8 finału po porażce z Belgią, ale te 4 mecze wystarczyły 36-letniemu Cristiano Ronaldo, by zostać najlepszym strzelcem turnieju (5 goli) oraz najlepszym strzelcem w historii mistrzostw Europy. Chapeau bas. Warto dodać, że dzięki trafieniom na Euro CR7 został też najlepszym strzelcem w historii reprezentacji narodowych. Ma na koncie 109 goli dla Portugalii. I z pewnością na tym nie skończy.

6. Zapamiętamy na pewno dwa wielkie widowiska, jakie w 1/8 finału zgotowały nam Hiszpania z Chorwacją oraz Szwajcaria z Francją. Oba zakończone wynikiem 3-3. Oba pełne zwrotów akcji i dość podobne w przebiegu. Hiszpania zdominowała Chorwację, ale straciła gola po fatalnym błędzie bramkarza. Potem Hiszpanie trafili trzy razy i gdy wydawało się, że maja pewny awans, Chorwaci strzelili na 2-3, a w samej końcówce wyrównali. W odgrywce już nie dali i kolejne dwa gole Hiszpanów wysłały ich do domu. w drugim meczy skazana na pożarcie Szwajcaria też objęła prowadzenie z faworytem. Faworytem leniwym i nonszalanckim, bo tak grała Francja, najlepsza kadrowo drużyna mistrzostw i aktualny mistrz świata. Wydawało im się, że wygrane przyjdą bez wysiłku. Gdy już nacisnęli pedał gazu, szybko strzelili trzy gole i było po herbacie. Ale nie tym razem – Francja przestała grać, a Szwajcarzy uwijali się jak w ukropie i trafili na 2-3, a w doliczonym czasie wyrównali. identycznie jak Chorwaci. Co gorsza – wytrzymali do karnych, a tam pomylił się nie kto inny jak Mbappé i Francja musiała wracać do domu. Główny faworyt odpadł już w 1/8 finału, a Mbappé rozegrał wyjątkowo słaby turniej w przeciwieństwie do Benzemy, który wrócił do reprezentacji po 6 latach i zdobył 4 gole.

7. Stracone pokolenie Belgów. To też chyba warto zapamiętać, bo obok Francji to Belgia miała najlepszy skład i to Belgia miała grać w finale. W grupie było jak trzeba – Belgowie wygrali wszystkie mecze, potem odprawili obrońcę tytułu, ale w ćwierćfinale nie byli sobą. Grali kiepsko i ulegli 1-2 Włochom. Niby żaden wstyd odpaść z triumfatorem, ale z pewnością w Belgii liczono na więcej. Lukaku, De Bruyne, Hazard, Mertens, Batshuayi, Carrasco, Courtois. Kapitalne pokolenie świetnych piłkarzy nic nie wygrało i będzie powoli schodzić ze sceny.

8. Zmierzch Niemców Löwa. Futbol to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy. Pamiętacie te słowa Linekera? Już dawno nieaktualne. Niemcy zawalili mundial w Rosji (nie wyszli z grupy) i teraz, na pożegnanie trenera Löwa, też nie pokazali niczego dobrego. Przegrali z Francją, sprężyli się na mecz z Portugalią, ale w 1/8 trafili na dobry dzień Anglików i polegli 0-2. Wracają z niczym. Może teraz z innym trenerem i bez spowalniającego grę Kroosa, który po mistrzostwach zakończył karierę reprezentacyjną, będą grać nowocześniej i wrócą do wygrywania.

9. O Polakach nie będę wiele pisał, bo nie ma o czym – odpadanie w grupie to nasza narodowa norma. Niby gra nieco lepsza niż za Brzęczka, ale wyniki wciąż takie same, a na efekty pracy Sousy trzeba poczekać. O ile następca Bońka go nie usunie i nie wróci do polskiej myśli szkoleniowej, bo dla leśnych dziadków ta wciąż jest najlepsza.

10. Na koniec finał. O Włochach już było, teraz o Anglikach. Tych na boisku i tych poza. O tych poza napiszę tylko, że to zwyczajne bydło. Niby nic nowego, a jednak zawsze dziwi. Angielscy kibole niedawno obrzucali autokar Realu kamieniami, teraz gwizdali na hymny innych reprezentacji, śmiali się z płaczącej dziewczynki, deptali i pluli przed meczem na flagę Włoch, po meczu ją spalili – to jest ta tolerancja i równość, o którą tak zabiegają? Po meczu wywołali burdy i niszczyli miasto, ale przynajmniej swoje miasto. Chamskie bydło, nic więcej. Nie da sie lubić Anglików. Trudno lubić też tych na boisku, bo chociaż jest tam wielu świetnych piłkarzy, to ten ich minimalizm, murowanie bramki, wyrachowana i zachowawcza gra na 1-0 powoduje, że ciężko się to ogląda. Cieszę się, że przegrali finał. UEFA robiła, co mogła, by Anglia wygrała, ale jeśli z 5 karnych trafia się tylko dwa, to trudno zwyciężać. Warto jeszcze dodać, co zrobił trener. Albo czego nie zrobił – nie dał grać takim armatom jak Sancho czy Rashford, olał młode gwiazdy jak Bellingham czy Foden, Grealish wchodził tylko na 20 minut i robił więcej niż inni przez godzinę. Wreszcie majstersztyk finału – Southgate wpuścił Sancho i Rashforda w ostatniej minucie dogrywki. Rozumiecie? Obydwaj nierozgrzani, nieprzygotowani, podeszli do karnych i obydwaj je przestrzelili. Brawo trener. Brawo Anglia. Wynalazcy futbolu, dumni synowie Albionu nadal pozostają z jednym jedynym tytułem mistrzów świata sprzed ponad 50 lat. I bardzo dobrze.

To był dobry turniej pod względem piłkarskim. Było to widać zwłaszcza na tle rozgrywanych równolegle mistrzostw Ameryki Południowej zwanych Copa América, na których ciekawe i stojące na dobrym poziomie mecze można było policzyć na palcach jednej ręki. Ostatecznie wygrała Argentyna (Messi ma wreszcie swój pierwszy sukces z reprezentacją), która w finale po kontrze strzeliła gola i potem tylko się broniła, więc też nie był to wielki mecz, Brazylia była lepsza, ale co z tego? Na Starym Kontynencie było ciekawiej, bo Europa już dawno odjechała reszcie świata. Gratulacje dla Włochów, podziw dla Duńczyków i Czechów (którzy wywalili Holandię), beka z Francuzów oraz szacun dla Cristiano Ronaldo.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: