REAL-VILLARREAL 2-1 Atletico mistrzem Hiszpanii

Real Madryt-Villarreal 2-1 hiszpańska la liga 2020/2021Stało się to, o czym w zasadzie wiedzieliśmy od pół roku – to nie Real, lecz madryckie Atlético zostało mistrzem Hiszpanii w sezonie 2020/2021. Emocje były do samego końca, bo drużyna Cholo Simeone roztrwoniła ogromną przewagę, jaka na półmetku miała nad grupą pościgową, w efekcie czego przed ostatnią koleją Królewscy mieli zaledwie 2 punkty straty do Los Colchoneros i w przypadku wygrania swojego meczu oraz jakiejkolwiek pomyłki rywala, to podopieczni Zidane’a wygrywali La Ligę. Ale w tym najważniejszym momencie sezonu Los Blancos długo nie stawali na wysokości zadania. W pierwszej połowie wyglądali jak śnięte ryby, a nie drużyna walcząca o tytuł. Mdła, nijaka, przerażająco wolna gra nie stwarzała żadnego zagrożenia pod bramką rywala (w której można było postawić atrapę bramkarza), zaś gracze Emery’ego byli dobrze zorganizowani i to oni wyszli na prowadzenie za sprawą strzału Pino w 20 minucie. Czy to jakoś podziałało na gospodarzy? W ogóle nie. Dalej klepali w poprzek lub do tyłu i zachowywali się na jak treningu. Nie, przepraszam, na treningach ponoć sumiennie pracują. Ale w meczach o stawkę już niekoniecznie. A przecież w równoległym meczu Atlético przegrywało z walczącym o utrzymanie Valladolid. Wyglądało na to, że w tym wyścigu żółwi nikt nie chce tego mistrzostwa. Z drugiej strony na tle piłkarzy Realu to i żółwie są szybkie.

Liczyłem, że może trener zmieni skład, wstawi kogoś dynamicznego, ale to przecież Zidane, nie zmienia wiele nawet jak nie idzie. Więc Królewscy w tym samym składzie i z taką samą apatią grali dalej. Nie można w ten sposób zdobyć mistrzostwa. Nie, kiedy w ciągu 45 minut oddajesz jeden strzał – jeśli lekkie podanie do bramkarza można nazwać strzałem. Drugi strzał był równie beznadziejny – jego autorem był w 53 minucie Vinícius, cień piłkarza sprzed trzech lat. Drugim cieniem był dziś Asensio, ale ten cały rok nic nie gra. Benzema przed przerwą tracił każdą piłkę, ale w 55 minucie nieoczekiwanie strzelił gola głową. Niestety był na minimalnym spalonym. To jednak był sygnał, by zacząć coś robić, by przycisnąć, by zawalczyć, chociaż w tym samym momencie Atlético wyrównało w swoim meczu, a zaraz potem wyszło na prowadzenie i sprawa tytułu się oddaliła. Real dalej grał bezbarwnie, obudził się dopiero w samej końcówce meczu i wtedy wyszło na jaw, jak niewiele trzeba było, by strzelić gola Villarrealowi. W 87 minucie trafił Benzema (wreszcie celny strzał po kilku fatalnych pudłach), a w doliczonym czasie zwycięską bramkę zdobył Modrić. Ostatecznie więc po słabiutkim i rozczarowującym meczu Real wygrał i przynajmniej obronił honor, lecz Atlético również wykonało swoje zadanie, wygrało 2-1 i zachowało dwupunktową przewagę na miarę tytułu. To najsłabszy mistrz od lat (86 punktów), ale liczy się tak samo. Cała La Liga zanotowała ostry zjazd w dół i wypada tylko wierzyć, że za rok będzie lepiej.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: