KADAVAR For The Dead Travel Fast

Kadavar For The Dead Travel Fast recenzjaKADAVAR
For The Dead Travel Fast
2019

Kadavar to zespół, którego losy śledzę ze sporym zainteresowaniem. Na tle wielu kapel nawiązujących do hard rocka lat 70. berlińskie trio zdecydowanie się wyróżnia, bogato czerpiąc z dokonań starych mistrzów, jak Black Sabbath, Led Zeppelin, Budgie czy Hawkwind, i to wystarczy za rekomendację – kto zna i lubi, wie o co chodzi. Niemcy niedawno wydali swoją piątą płytę For The Dead Travel Fast, na której kontynuują drogę obraną na początku kariery. Żadnych zaskoczeń, żadnych nowinek i żadnych rozczarowań. To nie zarzut – po co psuć coś, co nieźle funkcjonuje? Muzycy określają swój nowy album jako pełen magii i złowieszczego kultu, do którego inspiracją były ścieżki dźwiękowe ze starych horrorów. W teorii brzmi dobrze, a jak jest w praktyce?

Całość zaczyna się od… Końca. The End to bowiem tytuł krótkiego psychodelicznego intro, po którym wjeżdża singlowy The Devil’s Master – utwór bardzo typowy dla berlińczyków, z niezłą melodią, wyrazistym riffem, klimatem przypominający wczesny Black Sabbath. Następny Evil Forces ma szybsze tempo i kapitalną solówkę Lindemanna (nie mylić z Tillem Lindemannem z Rammstein – tutaj wokalistą i gitarzystą jest Christoph Lindemann, używający pseudonimu Lupus; pozostali członkowie to perkusista Christoph „Tiger” Bartelt i basista Simon „Dragon” Bouteloup). Jeszcze bardziej podoba mi się gotycki Children Of The Night – do tego momentu płyta robi naprawdę kapitalne wrażenie. To może nie są utwory, które zostaną na lata, ale to kawał świetnego stoner rocka na bazie klimatów sprzed pół wieku. Każde z tych nagrań byłoby ozdobą poprzednich dwóch krążków, zwłaszcza niezbyt udanego Berlin z 2015 roku, bo na Rough Times było kilka udanych momentów. Później już nie jest tak dobrze, ale tak naprawdę nie bardzo jest też na co narzekać. Dancing With The Dead, Poison i Demons In My Mind niczego nowego nie wnoszą, może trochę bardziej pasują do wczesnych płyt zespołu. Ballada Saturnales to moment wyciszenia przed najdłuższą w zestawie, finałową kompozycją Long Forgotten Song, która sunie niczym walec i szczerze mówiąc trochę nuży, bo jeden motyw wałkowany przez 8 minut to temat tylko dla bardzo wytrwałych.

Mimo wszystko For The Dead Travel Fast to kolejny udany album Kadavar. Może mniej tu łomotu i czadu, za to więcej mrocznej psychodelii, ale płyta jest odpowiednio zbalansowana, utrzymana w podobnym klimacie i słucha się jej naprawdę dobrze. Ale… mam jedno ale… Jest to wszystko świetnie zagrane, pasuje do siebie, itd., niemniej grupa ani na moment nie wychodzi ponad standard, nie oferuje niczego, za co moglibyśmy ją zapamiętać i przywoływać po latach. Niby chłopaki niczego nie muszą, lecz o wielkości zespołu nie świadczy nagrywanie takich samych, w miarę przyzwoitych płyt, potrzeba czegoś więcej, odrobiny szaleństwa i geniuszu. Tego nie dostajemy, a to już piąta płyta Niemców, więc najwyższy czas stworzyć coś bardziej konkretnego. Może na albumie numer 6…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: