ATLETICO-REAL 1-3 Po zdobyciu Wandy Real rządzi w Madrycie

Atletico-Real 1-3 hiszpańska la liga 2018/2019Dzisiaj Santiago Solari przystąpił do drugiego z trzech egzaminów, jakie czekają jego drużynę w ciągu zaledwie jednego tygodnia. Ten pierwszy zdał tylko połowicznie – Real wprawdzie nie przegrał z Barceloną, ale grał dobrze tylko 45 minut, a w drugiej połowie kompletnie nie istniał na boisku. Jakby zawodnicy celowo oszczędzali siły na derby Madrytu. Jeśli tak, to na Wanda Metropolitano powinni z impetem ruszyć na rywala, który przecież ciągle jeszcze wyprzedza ich w ligowej tabeli. Warto też przypomnieć, że Real w ostatnich latach z Atlético potrafił wygrywać tylko w finałach Ligi Mistrzów. W rozgrywkach krajowych 4 ostatnie mecze to 4 remisy, a jeśli sięgnąć pamięcią nieco dalej, statystyka jest dla Królewskich bardzo bolesna – w 14 starciach (10 w La Lidze, 2 w Pucharze Króla i 2 w Superpucharze Hiszpanii) Los Blancos wygrali tylko raz (w listopadzie 2016 3:0 po hat-tricku Crisitano Ronaldo), a przegrali aż 5 spotkań. Dzisiaj remis nikogo nie zadowalał, może poza Barceloną, która i tak już dawno odjechała na bezpieczną odległość. Na przedmeczowej konferencji Solari powiedział, jak wygrać na Wandzie: „byciem intensywnymi, taktycznymi i energicznymi”. Słusznie. I taki właśnie był Real, oczywiście jak na swoje możliwości i do czasu, czyli do włączenia trybu uśpienia. Obejrzeliśmy żywy, w miarę szybki mecz, w którym Królewscy byli lepsi i bardziej konkretni. Zwyciężyli i zaczęli poprawiać te smutne statystyki.

Akcje Atlético były bardziej składne, ale to Real ukąsił pierwszy. Po rzucie rożnym otoczony obrońcami Ramos zagrał do niepilnowanego Casemiro, a ten pięknymi nożycami pokonał Oblaka. Dość szybko odpowiedział Griezmann w niejasnych okolicznościach (dogrywający mu Correa wcześniej faulował Viníciusa), ale tuż przed przerwą znów goście objęli prowadzenie, gdy po faulu na Viníciusie rzut karny na gola zamienił Ramos. Tym razem nie próbował panenki, uderzył mocno w sam róg bramki. Po zmianie stron już nie było tak ciekawie, było za to ostro i kolorowo. Gospodarze w swoim stylu polowali na nogi, obejrzeli 7 żółtych kartek i jedną czerwoną. Real podobnie jak w Barcelonie skupiał się bardziej na obronie wyniku, a po zejściu Viníciusa akcji ofensywnych było jak na lekarstwo. W 74 minucie po jednej z kontr Modrić wypuścił Bale’a, a Walijczyk precyzyjnym uderzeniem ustalił wynik meczu. Nie zagrał zbyt dobrze, nie był widoczny (Benzema zresztą też), ale swoje zrobił. Miał jeszcze jedną szansę głową po dograniu Karima, ale minimalnie chybił. Na ostatni kwadrans Real włączył tryb slow motion – klepał między sobą i nawet nie próbował niczego konkretnego z przodu, a podopieczni Simeone wyglądali nieźle tylko do pola karnego. Nie kończyli swoich akcji, w całym meczu tylko dwa razy uderzyli celnie, więc nie mogą narzekać, że przegrali. Może gdyby bardziej skupili się na grze w piłkę, a nie kopaniu rywala…

Atlético dotychczas w 11 meczach na Wandzie straciło tylko 4 bramki. Dzisiaj Królewscy trafili 3 razy, wygrali 3:1 i awansowali w tabeli Primera División na drugie miejsce. Egzamin numer 2 Solari zdał celująco. Teraz czas podbić Amsterdam.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: