ESPANYOL-REAL 2-4 Partidazo Benzemy w Katalonii

Espanyol-Real 2-4 hiszpańska la liga 2018/2019Ostatnie występy Realu budzą nadzieję. Los Blancos grają przyjemnie dla oka i przede wszystkim skutecznie. Wprawdzie wyjazd do Katalonii jest jak wizyta u dentysty – zawsze boli, ale tym razem madrytczycy nie pojechali na Camp Nou, zagrali na Cornellà-El Prat z Espanyolem. Zaczęli bardzo konkretnie, bo już po kwadransie prowadzili 2-0. W 4 minucie świetną akcje przeprowadził Modrić, jego strzał odbił Diego López, ale dobitka Benzemy była już skuteczna. W 15 minucie Chorwat zaliczył kolejną asystę, dośrodkował prosto na głowę Ramosa, a kapitan precyzyjnym uderzeniem podwyższył prowadzenie. Real miał ustawiony mecz, tylko że od tego momentu… przestał grać. W efekcie pozwolił Papużkom na bramkę kontaktową (Léo Baptistão, 25 minuta) i dominację w środku pola. Dopiero tuż przed przerwą Królewscy obudzili się i przeprowadzili ładną akcję, Vinícius podał Benzemie, a Francuz trafił na 3-1. Znów więc Real ustawił wynik i mógł kontrolować wydarzenia po przerwie.

Dokładnie tak było. W drugiej połowie Los Pericos nie istnieli, a prawdziwe partidazo rozgrywał Benzema. To jego najlepszy mecz od dwóch lat w Realu. Nie chodzi tylko o gole, ale o samą grę, tworzenie sytuacji kolegom, którzy nie bardzo z tego korzystali, ale to już inny temat. W 64 minucie na boisko wszedł Bale, który wrócił po kontuzji (to jego pierwszy mecz od dwóch miesięcy), i zaraz potem strzelił ładnego gola na 4-1. Po tym Walijczyk co prawda gdzieś zniknął, ale swoje zrobił. Wszystko szło gładko do 72 minuty, gdy po faulu taktycznym z boiska wyleciał Varane, a Modricia zastąpił Marcelo. Od tego momentu Real przestał grać i oddał inicjatywę gospodarzom. Skończyło się na jednym trafieniu, gdy Marcelo nie utrzymał linii spalonego i bramkę dla Espanyolu strzelił Rosales, ale taka rozpaczliwa obrona kładzie lekki cień na dobrej postawie Los Blancos. Oczywiście Królewscy zasłużyli na brawa bo ostatecznie wygrali, ale przecież grając w 10-tkę też można atakować i strzelać gole, nie trzeba tylko wybijać na oślep. W niecelnych podaniach i głupich stratach celowali Carvajal i Casemiro (a z przodu Lucas, co jest niestety normą, bo poza bieganiem Hiszpan niewiele wnosi), lecz po tym przekonującym zwycięstwie nie wypada pisać o błędach. Jest dobrze, a może być jeszcze lepiej.


Plus meczu: Benzema, Modrić

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: