MELILLA-REAL 0-4 Marokańska goleada na poprawę humoru

Melilla-Real 0-4 1/16 Puchar Króla 2018/2019Kryzys w Realu trwa w najlepsze, ale może chociaż z trzecioligowcem uda się wygrać? Po zwolnieniu Lopeteguiego swój pierwszy mecz w roli szkoleniowca pierwszej drużyny zaliczył Santiago Solari, trener madryckich trzecioligowych rezerw, z którymi dwa lata z rzędu nie awansował wyżej i zajmował rozczarowująco niskie lokaty w Segunda B. Latem był bliski zwolnienia, jednak dostał jeszcze jedną szansę, pozostał na stanowisku, a teraz musi gasić pożary u seniorów. W 1/16 Pucharu Króla rywalem klubów z Primera są zawsze ekipy z niższych lig, więc i ci wielcy wystawiają rezerwowe składy. Rywalem Los Blancos była Melilla, wicelider IV grupy Segunda División B, z siedzibą na terenie Maroka. Melilla to jedno z dwóch miast-eksklaw (drugim jest Ceuta) leżących w państwie północnoafrykańskim i będących przedmiotem sporu hiszpańsko-marokańskiego. Solari obiecywał, że jego drużyna zagra „z dwoma jajami„, bo jest waleczna, zarazem mocno dotknięta serią porażek i chce odwrócić złą sytuację. Oczywiście wygrana z trzecioligowcem wielkiej chwały nie przynosi, ale od czegoś trzeba zacząć. W domu pozostali Kroos, Modrić, Isco, Bale oraz kontuzjowani Marcelo, Carvajal, Varane, Vallejo i Mariano. Solari zgodnie z oczekiwaniami desygnował do gry dość eksperymentalną jedenastkę (m.in. z Javi Sánchezem, Reguilónem, Llorente i Viníciusem) dając się wykazać zmiennikom. I wykazali się. Biegali, walczyli, strzelali dużo i wygrali wysoko. Na przekór swoim leniwym mentorom…

To nie był wielki mecz. W strugach lejącego deszczu trudno o dokładny i finezyjny futbol. Madrytczycy nie cisnęli, po nerwowym początku grali spokojnie, ale gdy nadarzyła się okazja, przeprowadzali akcje w tempie nieoglądanym za Julena. I strzelali, dużo strzelali. 13 razy celnie, raz w poprzeczkę (Vinícius) i kilka razy w bramkarza (Asensio oraz Lucas, który sam jeden powinien ustrzelić hat-tricka, a zszedł z niczym). Ze świetnej strony pokazało się dwóch zawodników – Odriozola, którego dynamiczne wejścia skrzydłami siały postrach w obronie rywala, oraz Vinícius, który szalał po drugiej stronie i pokazał, że jednak jest gotowy do gry w Realu. To Lopetegui nie był gotowy, by na niego postawić. Oczywiście rywal nie był zbyt wymagający, ale w obecnej sytuacji trzeba szukać pozytywów i z pewnością należał do nich występ obu panów, którzy zanotowali po dwie asysty, a Odriozola nawet strzelił bramkę. Pozostałe gole były autorstwa Benzemy, Asensio (w doliczonym czasie pierwszej połowy) i wprowadzonego tuż przed końcem Cristo (w doliczonym czasie drugiej połowy). W ten sposób Real przełamał strzelecką niemoc i w pierwszym meczu praktycznie przyklepał awans do 1/8 Pucharu Króla. Santiago Solari zadebiutował w bardzo udany sposób.


Plus meczu: Vinícius, Odriozola

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: