GAME NIGHT Wieczór gier

Game Night Wieczór gier recenzjaGAME NIGHT
Wieczór gier
2018, USA
komedia
reż. John Francis Daley, Jonathan Goldstein

Oryginalny pomysł na scenariusz to rzadkość w dzisiejszym świecie filmu, zwłaszcza jeśli chodzi o komedię. A jednak mało znany Mark Perez taki pomysł miał, a panowie John Francis Daley i Jonathan Goldstein za kamerą potrafili go zgrabnie przenieść na ekran (obaj znani tylko z jednego, niezbyt udanego filmu W nowym zwierciadle: Wakacje, za to stworzyli scenariusz do kapitalnej komedii Szefowie wrogowie). Ich Wieczór gier w pewnych aspektach może nieco przypomina o 20 lat starszą Grę Davida Finchera z Michaelem Douglasem, ale to był pełnokrwisty thriller z najwyższej półki, a tu mamy do czynienia z lekką komedią, idealną na letni seans w gronie przyjaciół. Tym bardziej, że raczej nie zafundujemy im takich wrażeń, jakie przeżywają bohaterowie omawianego filmu.

Max (Jason Bateman) i Annie (Rachel McAdams) regularnie organizują spotkania z przyjaciółmi, których esencją są wszelkiego rodzaju gry towarzyskie. Aby powtarzalnym i na dłuższą metę nudnawym zabawom dodać nieco ognia, kolejny wieczór gier przygotowuje przebojowy brat gospodarza. Brooks (Kyle Chandler) pragnie zaimponować dawno niewidzianemu Maxowi, aranżuje więc własne porwanie zostawiając uczestnikom tajemnicze wskazówki, jak go odnaleźć, a zwycięzcy obiecuje wysoką nagrodę. Niestety podstawionych aktorów uprzedzają prawdziwi porywacze, a niezapomniana noc zamienia się w nieustanną walkę o życie w gronie nieświadomych zagrożenia osób.

Komedie (zwłaszcza amerykańskie) rządzą się swoimi prawami – prosta fabuła, by niewymagająca widownia nadążyła, przerysowane sytuacje, żenujące lub przynajmniej balansujące na granicy dobrego smaku żarty, niedbałe kreacje aktorskie i trudno akceptowalny poziom absurdu. Wieczór gier jest zupełnie inny. Solidny scenariusz (rzecz jasna nieco naciągany, ale w granicach akceptacji), dynamiczne tempo, zabawne dialogi, niespodziewane zwroty akcji, różnorodne postacie, przekonująca gra aktorska (w kontrze do drętwego i nijakiego Batemana jest cudowna McAdams, ale show kradnie Jesse Plemons jako przerażający policjant), zaskakujące efekty specjalne, zwłaszcza jeśli chodzi o pracę kamery (scena z jajkiem), na deser udane nawiązania do klasyki kina (parodia Pulp Fiction) – to całkiem sporo jak na tego typu kino, nawet zasługuje na dodatkową gwiazdkę do oceny, bo Wieczór gier zadziwia pomysłami, żongluje konwencjami i zwyczajnie przerasta oczekiwania widzów. Dzięki tym wszystkim zaletom nie musi się ratować kloacznym dowcipem, jakże wszechobecnym w amerykańskich masowych produkcjach. Oczywiście żarty też nie są zbyt wyszukane, ale przynajmniej nie irytują prymitywizmem. Jest na ogół zabawnie (scena z 17-dolarową łapówką!), chwilami wręcz groteskowo, a czasem nudnawo (gdy w najmniej sensownym momencie zaczynają się niepotrzebne gadki o dzieciach i uczuciach), ale nie ma co na siłę szukać minusów, bo plusy z nawiązką je wynagradzają. To trzeba zobaczyć.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: