Królewskie bezkrólewie

Florentino Perez transfery 2018 Real MadrytUmarł król – niech żyje król! To słynne powiedzenie pasuje jak ulał do obecnej sytuacji w Realu, tylko że ten nowy król jeszcze nie jest wybrany. Poprzedni sam abdykował – Cristiano Ronaldo jest już w Juventusie, a pozbawieni armaty Królewscy szybko muszą znaleźć snajpera, który będzie seryjnie strzelał bramki (a nie seryjnie pudłował, jak niezatapialny Karim Benzema). Jak policzono, Real w ciągu jednego roku „sprzedał” 80 bramek (Morata 20, James 11, Mariano 5 w sezonie 2016/17 oraz Cristiano Ronaldo 44 w minionych rozgrywkach). Kto ma więc strzelać gole u Lopeteguiego? Najlepsi snajperzy Europy siedzą na lukratywnych kontraktach w innych klubach i nie bardzo im spieszno do Madrytu, a nawet gdyby, to ich pracodawcy nie będą ułatwiać przenosin. Wraz z inwazją petrodolarów slogan „Realowi się nie odmawia” stracił znaczenie, a czasy hegemonii Królewskich na rynku transferowym dawno minęły. Kto więc załata dziurę po Królu? Trudno uwierzyć, że Florentino Pérez nie miał gotowego planu na ewentualność rozbicia tercetu BBC. Wprawdzie mówiło się raczej o sprzedaży Karima „5 bramek” Benzemy czy Garetha „wieczne L4” Bale’a, a nie ciągnącego ten zespół lidera z Madery, ale ostatecznie odszedł właśnie CR7 i to całkiem nowa sytuacja w Madrycie. Pewne jest jedno – ktoś z wielkim nazwiskiem musi tu przyjść, bo inaczej kibice wywiozą prezesa na taczkach. Madryckie bezkrólewie nie może trwać.

Karuzela nazwisk potencjalnych wzmocnień Los Blancos nie ma końca, ale to raczej pobożne życzenia i fantazje dziennikarzy niż realne opcje i nawet nie warto czytać tych wszystkich dyrdymałów. Najwięcej mówi się o tych największych crackach, których transfer jest w zasadzie wykluczony. Neymar i Mbappé zadeklarowali pozostanie w PSG, Kane i Salah niedawno podpisali nowe kontrakty, Lewandowski po słabych występach w LM i na mundialu stracił na atrakcyjności (Bayern i tak go nie chce puścić), i właściwie na rynku pozostał tylko Hazard, który bardzo chce grać w białych barwach, lecz Chelsea wcale nie zamierza sprzedawać swej największej gwiazdy (a jeśli, to za sumę mocno przekraczającą granice zdrowego rozsądku). Innymi słowy – nie ma kogo kupić. Real przespał trzy okienka transferowe, zaniechał zakupów i teraz musi zapłacić za to cenę. W przenośni i dosłownie. Każdy transfer będzie dwa razy droższy niż rok temu, a wybór mocno się skurczył. Pérez ma poważny ból głowy. Wprawdzie pewne źródło podaje, że Królewscy nie dokonają żadnego galaktycznego zakupu, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach w to nie wierzy. Odpowiedzią na tridente Coutinho-Suárez-Messi z Barcelony nie może trio być Isco-Benzema-Bale, i chyba nawet zmurszały zarząd w Madrycie powinien to dostrzec… A gdyby nie, to zapewne usłyszy odgłosy wielkiego śmiechu rozbrzmiewającego w Katalonii i korki otwieranych szampanów… Tak czy inaczej w Kastylii zapowiada się interesujące okienko transferowe. Oby nie z takim finałem, jak w erze Zidane’a.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: