Rosja 2018 Podsumowanie mundialu

Mundial Rosja 2018 podsumowanieEmocje związane z mistrzostwami świata w piłce nożnej już za nami, można więc na spokojnie podsumować to, co się wydarzyło na rosyjskich boiskach. Był to mundial VARu (możliwość korzystania z wideorejestratorów wprowadzono po raz pierwszy i od razu z wielkim powodzeniem, bo sędziowie VAR skutecznie interweniowali w kilku spornych sytuacjach) oraz mundial wielkich niespodzianek, i chyba jako taki zapisze się w pamięci widzów. Konia z rzędem temu, kto przewidział, że w pierwszej czwórce nie będzie Brazylii, Argentyny, Niemiec czy Hiszpanii, czyli największych gigantów w historii futbolu. Szybko odpadł mistrz Europy i mistrz świata, a top 4 jest zupełnie odmienny niż 4 lata temu (nawet z top 4 mistrzostw Europy pozostała tylko jedna drużyna, Francja). Czy aż tyle się zmieniło w futbolu? Nie sądzę, ale jest jak jest, każdy miał taką samą szansę, by wygrać. Padło 169 goli (o 2 mniej niż w Brazylii), ale poza Belgią trudno wskazać ekipy grające ładny ofensywny futbol (może jeszcze Brazylia i Chorwacja). Francja wygrywała, ale grając cynicznie i bezbarwnie, a 4. miejsce nudnej Anglii to jakiś niesmaczny żart (podobnie jak tytuł króla strzelców dla Kane’a, który 3 razy trafił z karnego i 3 razy nastrzelał ogórkom z Panamy i Tunezji, a potem zaciął się kompletnie). Skąd więc tyle bramek? Aż 71 ze stałych fragmentów, a dzięki interwencjom VAR podyktowano rekordową liczbę rzutów karnych (29). Tak padło 20 goli, a przecież kilku jedenastek nie trafili najwięksi – Leo Messi, Cristiano Ronaldo czy Luka Modrić. Wniosek jest prosty – samej ładnej gry i dobrych akcji zakończonych golem było znacznie mniej niż w Brazylii 4 lata temu. Mniej było ekip wyrazistych, za to więcej emocji (aż 5 dogrywek i 4 serie rzutów karnych) i zaskakujących rozstrzygnięć.

Teraz oficjalne wyniki indywidualne:
Złota Piłka dla najlepszego zawodnika – Luka Modrić (drugie miejsce zajął Eden Hazard, a trzeci był Antoine Griezmann)
Złoty But dla najlepszego strzelca – Harry Kane zdobył 6 bramek (chociaż tutaj można z przekąsem powiedzieć, że jeszcze lepszym strzelcem był… „samobój” – zdobył 12 bramek). Po 4 gole strzelili Griezmann, Lukaku, Cristiano Ronaldo, Mbappé i Czeryszew
Najlepszy młody zawodnik Kylian Mbappé
Złote Rękawice dla najlepszego bramkarza – Thibaut Courtois

Na koniec ostateczna klasyfikacja drużyn (top 16, bo dalsze miejsca podałem i opisałem po zakończeniu rozgrywek grupowych) i krótkie, jak najbardziej subiektywne podsumowanie występów poszczególnych reprezentacji:

Miejsca 1-4:
1. FRANCJA (19 pkt., bramki 14-6) – w pełni zasłużony zwycięzca. Chociaż Francja nie zachwycała swym futbolem, grała minimalistycznie i w sposób wyrachowany, jednak w pełni kontrolowala każdy mecz i na każdej pozycji miała wyjątkowych zawodników.
2. CHORWACJA (14 pkt., bramki 14-9) – czarny koń turnieju. Już wtedy, gdy zniszczyli Argentynę, Chorwaci porwali wszystkich swą grą, kapitalnymi akcjami i walką o każdy metr boiska. Ta sympatia została do z nimi do samego końca.
3. BELGIA (18 pkt., bramki 16-6) – najbardziej bramkostrzelna i efektownie grająca drużyna, z kapitalnym Hazardem robiącym wiatraka z każdego obrońcy. Belgowie jak Polacy w 1974 wygrali wszystkie mecze poza tym o finał. Nawet gdy w grupie Anglia im się podłożyła nie kalkulowali, wygrali i z odwagą ruszyli w ramiona Brazylii.
4. ANGLIA (10 pkt., bramki 12-8) – nieporozumienie w top 4. Ekipa Southgate’a grała nudny i schematyczny futbol. Nastrzelała ogórkom w grupie, trafiła na cienkich rywali, a z każdym mocniejszym przegrywała. Wynik świetny jak na tak mizerną grę.

Miejsca 5-8:
5. URUGUWAJ (12 pkt., bramki 7-3) – południowoamerykański średniak z dwoma armatami z przodu. W grupie bez wpadki ale i bez zachwytu, potem z Portugalią odpalił Cavani, a gdy jego zabrakło, zniknął cały Urugwaj. Jednak wynik całkiem zacny.
6. BRAZYLIA (10 pkt., bramki 8-3) – kolejne rozczarowanie, bo przecież jechali po złoto. Neymar więcej pajacował niż grał i nie został gwiazdą numer jeden. Niby się z meczu na mecz rozkręcali, ale w ćwierćfinale przespali 45 minut, a potem już nie zdążyli. Nauczka, by grać od początku.
7. SZWECJA (9 pkt., bramki 6-4) – kolejna ekipa z tych solidnych i tylko solidnych, bez gwiazd i bez błysku. Ale to przeciez pogromcy Włochów z eliminacji! Dzięki dziwnej drabince zaszli nawet wysoko.
8. ROSJA (8 pkt., bramki 11-7) – kolejna rewelacja turnieju. Skazywani na pożarcie już w grupie pokazali swą siłę i charakter, a ze średnią ponad 2 bramek na mecz ustąpili tylko Belgom. No i wywalili Hiszpanię! Brawo.

Miejsca 9-16:
9. KOLUMBIA (7 pkt., bramki 6-3) – kiepski początek, potem z górki, bo na drodze była Polska. Kolumbia niby przegrała tylko w karnych z bezbarwną Anglią, ale jednak to Anglicy byli w top 4, równie dobrze mogła tam być Kolumbia. Szkoda.
10. HISZPANIA (6 pkt., bramki 7-6) – po blamażu Niemców drugi szokujący wynik, ale tak to jest, gdy na skutek chorej ambicji prezes federacji tuż przed meczem zwalnia trenera, a nowy nic nie ogarnia. Mecz z Rosją grany w poprzek zamiast do przodu to antyreklama słynnej tiki-taki.
11. DANIA (6 pkt., bramki 3-2) – waleczna ekipa, ale strzelanie bramek stanowczo do poprawy. Szału nie było, ale wstydu też nie.
12. MEKSYK (6 pkt., bramki 3-6) – Meksykanie zaczął od zwycięstwa z Niemcami i chyba wtedy przeceniono ich rzeczywiste możliwości. Grali ładnie, biegali dużo, ale z Brazylią nie mieli szans.
13. PORTUGALIA (5 pkt., bramki 6-6) – Cristiano Ronaldo i 10 „no name’ów”. Jak Ronaldo trafia, Portugalia wygrywa. Gdy nie ma dnia – nie ma drużyny. Niby mistrz Europy, ale grał wolno, nudno i schematycznie. I słusznie odpadł.
14. SZWAJCARIA (5 pkt., bramki 5-5) – waleczna drużyna, ale taka do zapomnienia, coś jak Szwecja, z którą odpadła, a równie dobrze mogło być odwrotnie i nikt by nie zauważył różnicy.
15. JAPONIA (4 pkt., bramki 6-7) – tutaj chapeau bas, bo to drużyna, która miała być outsiderem, też z nowym trenerem, a jednak wygrała z Kolumbią i Senegalem, a z Belgią prowadziła 2-0 i była o włos od awansu po jednym z najlepszych meczów mistrzostw.
16. ARGENTYNA (4 pkt., bramki 6-9) – leżącego się nie kopie, ale zaskakujące miejsce Albicelestes dobrze odzwierciedla ich grę (chociaż w Brazylii też grali kiepsko, ale doczłapali do finału). To papierowy tygrys z wielkimi nazwiskami i kreowanym na Boga Messim, który nie udźwignął presji i zawiódł na równi z resztą. Nie będzie drugim Maradoną.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: