Podsumowanie sezonu ligowego 2017/2018

Piłka nożna podsumowanie ligowe sezon 2017/2018Tradycyjnie pora na krótkie podsumowanie sezonu w 5 najważniejszych europejskich ligach piłkarskich i naszej skromnej Ekstraklasie, która do mocnych nie należy, ale z oczywistych powodów o niej także muszę wspomnieć. Zresztą w tym roku również zapewniła spore emocje i walkę do samego końca o najważniejsze rozstrzygnięcie. Oto kilka słów komentarza o tym, co się działo i jak przebiegała ligowa rywalizacja w najważniejszych krajach Europy – w Hiszpanii, Anglii, Niemczech, Włoszech, Francji, i w naszej rodzimej Polsce. Ale idźmy po kolei, według rangi i znaczenia poszczególnych lig w Europie, a tu od kilku lat rządzi Hiszpania i nic nie wskazuje, by to się miało zmienić.


HISZPANIA La Liga
Mistrz: Barcelona, 93 pkt., bramki 99-29, trener Ernesto Valverde
Puchar: Barcelona – Sevilla 5-0, trener Ernesto Valverde
Król strzelców: Leo Messi (Barcelona) – 34 gole

W Hiszpanii tym razem zabrakło emocji. Od dekady walka o mistrzostwo rozgrywa się między Realem a Barceloną, i po demolce Katalończyków w Superpucharze Hiszpanii (Królewscy wygrali dwumecz 5-1) wydawało się, że obrona tytułu mistrzoswskiego będzie dla Los Blancos formalnością. Nic bardziej mylnego. Podczas gdy Barcelona pod wodzą Valverde nabierała rozpędu i skrupulatnie gromadziła punkty, Real regularnie je gubił, z każdą kolejką oddalając się od ostatecznego sukcesu. Fatalna forma w pierwszej części rozgrywek i kompromitujące wyniki na własnym stadionie (aż 7 meczów bez wygranej, w tym porażki z Betisem, Villarrealem i tradycyjnie z Barceloną) sprawiły, że ostatecznie Los Blancos stracili aż 17 punktów do rywala, a walka była praktycznie rozstrzygnięta już na półmetku rozgrywek. Przez chwilę kroku Blaugranie dotrzymywało Atlético, ale bezpośrednie starcie nie pozostawiło złudzeń. Barcelona grając bez wielkiego polotu, ale wystarczająco solidnie i szczęśliwie, wygrała tytuł w cuglach (drugie Atlético miało 79 punktów, trzeci Real 76 – najmniej od ery Guardioli). Przegrała tylko jeden mecz, lecz na finiszu zgromadził a 93 punkty – dokładnie tyle samo, co rok temu Real. Katalończycy byli silni słabością swych rywali i od stycznia niezagrożeni zmierzali po kolejny tytuł. Siódmy w ostatniej dekadzie. Leo Messi z 34 trafieniami został królem strzelców i zdobył kolejny już Złoty But, a Blaugrana do triumfu dołożyła czwarty z rzędu Puchar Króla.

 

ANGLIA Premier League
Mistrz: Manchester City, 100 pkt., bramki 106-27, trener Pep Guardiola
Puchar: Chelsea – Manchester United 1-0, trener Paolo Conte
Król strzelców: Mohamed Salah (Liverpool) – 32 gole

Liga rekordów – tak zostanie zapamiętany w Anglii sezon 2017/2018. Pep Guardiola zmontował tak silną ekipę, jakiej jeszcze w Premier League nie widziano. Jego Manchester City nie tylko wygrywał, ale dosłownie miażdżył kolejnych rywali na swojej drodze do mistrzostwa, bijąc wszelkie rekordy (najwięcej punktów, najwięcej strzelonych bramek, najwięcej zwycięstw, najwięcej wygranych na wyjeździe, najwięcej kolejnych zwycięstw, i tak dalej). Po remisie z Evertonem City wygrało wszystkie pozostałe 18 spotkań w 1. rundzie i chociaż potem nieco spuściło z tonu, i tak zakończyło sezon z 19-punktową przewagą mając na koncie 100 punktów, a decydującego gola strzelił Gabriel Jesus w ostatniej minucie meczu z Southampton. Drugi w wyścigu Manchester United zdobył 81 punktów, trzeci Tottenham 77. Rozczarował obrońca tytułu Chelsea – drużyna Paolo Conte zakończyła rozgrywki na 5. miesjci nie kwalifikując się nawet do Ligi Mistrzów, ale na pocieszenie wygrała Puchar Anglii. Rewelacją sezonu został Mohamed Salah. Egipcjanin sprowadzony przez Jürgena Kloppa do Liverpoolu z Romy zdobył 32 bramki bijąc dotychczasowy rekord 31 trafień Cristiano Ronaldo i Luisa Suáreza (dotyczy 20-zespołowej Premier League, bo wcześniej, gdy grały 22 drużyny, Alan Shearer strzelił 34 gole).

 

NIEMCY Bundesliga
Mistrz: Bayern, 84 pkt., bramki 92-28, trener Carlo Ancelotti/Jupp Heynckes
Puchar: Eintracht – Bayern 3-1, trener Niko Kovač
Król strzelców: Robert Lewandowski (Bayern) – 29 goli

Pisanie o sytuacji w Niemczech jest nudne – Bayern jest taką potęgą, że można już na starcie przyznawać mu tytuł za nazwiska. Tak pisałem rok temu, powtarzam to teraz i zapewne napiszę za rok. Różnica w stosunku do roku poprzedniego jest taka, że teraz Bawarczycy wygrali z przewagą 21 punktów, a nie 15 (drugie Schalke zgromadziło 63 punkty, trzeci Hoffenheim 55). Nic nie zapowiadało takiego nokautu, gdyż sezon świetnie rozpoczęła Borussia i po 7 kolejkach tylko z jednym straconym golem miała nad Bayernem 5 punktów przewagi. Wtedy jednak władze klubu z Monachhium zdecydowały się na radykalny krok – w trybie natychmiastowym zwolniono Carlo Ancelottiego, mistrza przegrywania lig krajowych, i z emerytury ściągnięto na ratunek zasłużonego Juppa Heynckesa (zdobywcę trypletu z 2013 roku). Ten uporządkował grę ekipy i jak za dotknięciem magicznej różdżki odmienił jej wyniki – Bayern wygrywał wszystko jak leci i w marcu mógł świętować kolejne mistrzostwo, i nic nie wskazuje, by za rok miało być inaczej. Królem strzelców wreszcie został Robert Lewandowski. Pozbawiony realnej konkurencji Polak (Aubameyanga z 13 golami na koncie zimą sprzedano do Arsenalu) zdobył 29 bramek, drugi na liście Nils Petersen zaledwie 15. Bawarczycy też mieli jednak swój dzień słabości – w finale Pucharu Niemiec niespodziewanie ulegli Eintrachtowi Frankfurt prowadzonemu przez Niko Kovača, który od nowego sezonu zastąpi Heynckesa w Monachium.

 

WŁOCHY Serie A
Mistrz: Juventus, 95 pkt., bramki 86-24, trener Massimiliano Allegri
Puchar: Juventus – Milan 4-0, trener Massimiliano Allegri
Król strzelców: Mauro Icardi (Inter) i Ciro Immobile (Lazio) – 29 goli

We Włoszech też jest jeden hegemon – Juventus od 6 lat rządzi w Serie A i teraz wygrał po raz siódmy z rzędu. Różnica jest taka, że tam jest z kim walczyć, ale konkurencja nie wytrzymuje tempa i wymięka na finiszu. Bianconeri długo oglądali plecy Napoli, a gdy ich wreszcie wyprzedzili, przegrali bezpośrednie starcie i wydawało się, że Neapol ma szanse na pierwsze mistrzostwo od czasów Maradony. Nic z tego – drużyna Maurizio Sarriego przegrała z Fiorentiną i ostatecznie wylądowała 4 punkty za Juve. Turyńczycy na deser rozbili Milan w Pucharze Włoch i wszystko zakończyło się zgodnie z oczekiwaniami. Bardziej emocjonująca była walka o 4. miejsce dające bezpośredni awans do Ligi Mistrzów. Długo okupowało je Lazio, ale w ostatniej kolejce rzymianie podejmowali goniący ich Inter. Prowadzili, przeważali, ale w samej końcówce stracili dwa gole i muszą zadowolić się Ligą Europy. Tytułem króla strzelców podzielili się dwaj snajperzy Interu i Lazio – Mauro Icardi i Ciro Immobile.

 

FRANCJA Ligue 1
Mistrz: PSG, 93 pkt., bramki 108-29, trener Unai Emery
Puchar: PSG – Les Herbiers 2-0, trener Unai Emery
Król strzelców: Edison Cavani (PSG) – 28 goli

W rządzonej przez arabskie pieniądze i Paris Saint-Germain Ligue 1 mieliśmy rok temu niespodziewane emocje i zwycięstwo przebojowego Monaco. Szejkowie zareagowali natychmiast – dwukrotnie przebijając rekord transferowy do Paryża z Barcelony ściągnęli Neymara, a klubowi z Księstwa podprowadzili największą perełkę młodej generacji, Kyliana Mbappé. Mając za nic Finansowe Fair Play UEFA za 400 milionów stworzyli potwora i na krajowym podwórku przywrócili tradycyjny porządek rzeczy. Wraz z Neymarem do Ligue 1 wróciła magia, PSG grało efektownie i wygrywało wysoko, ale kontuzja Brazylijczyka i niepowodzenie w Europie troche wyhamowało ten impet. Ostatecznie jednak PSG wygrało ligę w cuglach (13 punktów przed Monaco i 15 przed Lyonem) mimo remisów i porażek w ostatnich 4 kolejkach. Paryżanie strzelili rekordowe 108 bramek, królem strzelców został oczywiście Cavani, ale drugą z rzędu porażkę w 1/8 Ligi Mistrzów posadą przypłacił trener – od nowego roku będzie ich prowadził Thomas Tuchel. Na osłodę do mistrzostwa dołożyli Puchar Francji, a latem planują kolejne wzmocnienia, by wreszcie zawojować Europę. Ale podobne plany ma też kilka innych klubów…

 

POLSKA Ekstraklasa
Mistrz: Legia, 70 pkt., bramki 55-35, trener Romeo Jozak/Dean Klafurić
Puchar: Legia – Arka 2-1, trener Romeo Jozak/Dean Klafurić
Król strzelców: Carlitos López (Wisła Kraków) – 24 gole

W naszej rodzimej Ekstraklasie status quo – podium identyczne jak rok temu. Tylko okoliczności zgoła inne. Nikt nie chciał mistrzostwa! Legia pod wodzą Romeo Jozaka (następny dziwaczny wynalazek po Besniku Hasim) grała w kratkę, żeby nie powiedzieć fatalnie, jak na swoje możliwości. Jesienią rządził zabrzański beniaminek – Igor Angulo strzelał jak natchniony i Górnik wygrał pierwszą rundę, lecz na wiosnę zmienił się nie do poznania. Siły odzyskała Legia, świetnie finiszował Lech i to poznaniacy wygrali część zasadniczą przed Jagiellonią i Legią. W grupie mistrzowskiej jednak wszyscy pretendenci solidarnie gubili punkty. Zawiódł zwłaszcza Lech, który wcześniej nie zaznał porażki na własnym stadionie (12 zwycięstw i 3 remisy!) i miał wszystkie karty w swoim ręku. To na Bułgarskiej podejmował nie tylko Legię i Jagiellonię, lecz także Górnika i Koronę. Przegrał wszystkie 4 mecze i musiał zapomnieć o mistrzostwie. Na dodatek w ostatniej kolejce chuligani wtargnęli na boisko i mecz trzeba było przerwać. Legia dostała walkowera, a Lech kilka karę 8 spotkań bez kibiców (5 w Ekstraklasie, 3 w Lidze Europy). Legia 70 punktów, Jagiellonia 67, Lech 60. Do pucharów rzutem na taśmę zakwalifikował się też Górnik. Klub z Warszawy do mistrzostwa dodał Puchar Polski – w obu tych rozgrywkach jest hegemonem. Angulo wiosną przestał strzelać i o jedną bramkę wyprzedził go inny Hiszpan – królem strzelców z 24 golami został Carlitos, czyli Carlos López z Wisły Kraków, odkrycie sezonu w Ekstraklasie.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: