MALAGA-REAL 1-2 Nudy na pudy w meczu z outsiderem

Malaga-Real 0-2 hiszpańska la liga 2017/2018Po emocjach w Lidze Mistrzów nadszedł czas na szarą codzienność, czyli kolejny mecz o pietruszkę w lidze hiszpańskiej. Na La Rosaleda w Máladze niemający szans na mistrzostwo Królewscy zmierzyli się z niemającymi szans na utrzymanie gospodarzami, którzy od dawna zamykają ligową tabelę. Mają na koncie najmniej strzelonych goli (19), najmniej zwycięstw (ledwie 4 w 31 meczach!) i najwięcej porażek (23). Nic dziwnego, że Real wystawił w dużej mierze rezerwowy skład oszczędzając siły podstawowych piłkarzy. Z przodu wprawdzie zagrał Benzema, ale to raczej przewaga dla Málagi, bo nieporadny Francuz przez cały sezon szuka zagubionej formy i dzisiaj też jej nie odnalazł, a wręcz irytował ilością zmarnowanych okazji. Zresztą pozostali gracze z małymi wyjątkami również prezentowali się nader przeciętnie.

Los Blancos prowadzili grę i przeważali w posiadaniu piłki, ale skonstruowanie sensownej akcji długo przerastało ich możliwości, a ilość niedbałych, niedokładnych zagrań była stanowczo za duża jak na ustępującego mistrza w meczu z czerwoną latarnią La Ligi. Dobrze grał Kovačić, którego strzał głową obronił Roberto, a jedynego przed przerwą gola w 29 minucie z rzutu wolnego zdobył najlepszy na boisku Isco, który przecież 5 lat temu do Realu trafił właśnie z Málagi. Gospodarze dość często popełniali proste błędy w wyprowadzeniu piłki i nie stwarzali wielkiego zagrożenia, lecz po nonszalanckim błędzie Casemiro i tak mieli okazję na strzelenie gola, jednak sytuację sam na sam wybronił Navas.

Po zmianie stron mecz dalej był ospały i nudny aż do 63 minuty, gdy Real wreszcie rozegrał królewską akcję. Piłkę wymieniali Lucas, Karim, Isco i Casemiro, a gola zdobył ten ostatni rehabilitując się za fatalne zagranie z pierwszej połowy. Potem dalej było nijako, dużo zbędnych podań, dużo chęci, i mało akcji kończonych strzałem z jednej i drugiej strony. Real grał tak, by nie zrobić krzywdy rywalowi i dograć do końca z wynikiem 2-0 – identycznym, który rok temu dał tutaj mistrzowski tytuł. Nie udało się, bo w ostatniej akcji meczu błąd popełnił Vallejo i bramkę honorową dla Málagi strzelił Rolan. W sumie więc plan został wykonany, Real wygrał zbytnio się nie przemęczając, a do niedosytu po meczach La Ligi kibice Los Blancos w tym roku zdążyli się już przyzwyczaić. Trochę szkoda, bo madrytczycy dawno nie grali z tak słabym rywalem, a wygrali minimalnie, tylko jedną bramką, oddając zaledwie 6 celnych strzałów. Ale skoro mają wywalone na ligę i chcą tylko oszczędzać siły, to każda wygrana się liczy. Nawet tak mizerna jak dzisiejsza.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: