ESPANYOL-REAL 1-0 Nudy na pudy i porażka w Barcelonie

Espanyol-Real 1-0 hiszpańska la liga 2017/2018Przed meczem z Espanyolem na Cornellà-El Prat mówiło się wiele. O tym, że Real odzyskał skuteczność, wygrał 5 kolejnych meczów i znów strzela wiele goli. O tym, że Espanyol pod wodzą Quique Sáncheza Floresa zawodzi w lidze, gdzie nie wygrał 7 kolejnych spotkań i zajmuje odległe 15 miejsce. Wszystko więc przemawiało za tym, że będzie to łatwe zwycięstwo drużyny Zidane’a. Ale Real wielokrotnie w tym sezonie pokazał, że nie ma łatwych meczów, że potrafi pokonać PSG, ale i przegrać z ligowym średniakiem. Dzisiaj w Barcelonie wróciły koszmary. Królewscy zagrali fatalny mecz, praktycznie nie tworzyli zagrożenia, a w bramce gospodarzy w miejsce Diego Lópeza mógł stanąć pan od podlewania trawnika, i wielkiej zmiany by nie było. Spotkanie było nudne jak flaki z olejem i nie zasługuje na długi tekst. Nie da się wygrać grając bez pomysłu, bez kreatywności, bez wiary, bez chęci – bo nawet tych nie było widać w drużynie Los Blancos. Holowaniem irytował Isco, strzałami w kosmos Bale, niedokładnością Kovačić, ale nie oni są jedynymi winnymi. Wszyscy zagrali źle i poniżej swoich możliwości. Znów zobaczyliśmy ciemne oblicze Realu, który nadal gra w kratkę i wybiera mecze, w których się stara. Dzisiaj madrytczycy grali na remis i ani przez moment nie sprawiali wrażenia, że zależy im na czymś więcej. Za swą bierność i minimalizm zostali ukarani w ostatniej akcji meczu, gdy Gerard Moreno pokonał Navasa i zapewnił gospodarzom 3 punkty. Pierwsze od 7 spotkań.

Nie można powiedzieć, że Espanyol wygrał niezasłużenie. Przeciwnie – powinien wygrać wyżej, bo stworzył więcej okazji bramkowych, jedną nawet wykorzystał, lecz sędzia błędnie dopatrzył się spalonego. To był pierwszy sygnał ostrzegawczy dla Królewskich, niestety zlekceważony. A było to w pierwszej połowie meczu, gdy Los Blancos jeszcze jakoś grali. Przeważali na boisku, tylko nic z tego nie wynikało – klepali sobie jak na treningu i tyle. Po zmianie stron grały już tylko Papużki. Gospodarze zobaczyli, że nie taki diabeł Real straszny, ruszyli do ataku i wstyd powiedzieć, ale 15. drużyna La Ligi zdominowała mistrzów Hiszpanii. Przykro oglądać madryckich milionerów w takim wydaniu. Zidane bił wspaniałe rekordy, teraz ustanawia nowe – te negatywne. Real w tym sezonie tracił punkty już w 11 meczach na 26 rozegranych. To prawie połowa! A do końca rozgrywek jeszcze daleko… Rok temu w 38 meczach Królewscy tracili punkty 9 razy (6 remisów, 3 porażki), w sezonie mistrzowskim Mourinho tylko 6 razy (4 remisy, 2 porażki). Zidane kompletnie nie panuje nad sytuacją, nie potrafi zmotywować piłkarzy i musi opowiadać banialuki na konferencjach, jak to jest świetnie, że taki jest futbol i że nie ma do nikogo pretensji. Pora mieć. I zacząć od siebie. Ekipa jest kompletnie wypalona i zepsuta. Żadna wygrana z PSG tego nie zmieni.

Espanyol pokonał w tym sezonie i Barcelonę, i Atlético. Teraz do tej dwójki dołożył Real Madryt.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: