GEOSTORM

Geostorm recenzja Devlin Butler GarciaGEOSTORM
Geostorm
2017, USA
katastroficzny
reż. Dean Devlin

Lubię kino katastroficzne, zawsze to podkreślam i czasem dlatego moje oceny mogą być trochę zawyżone w przypadku tego typu filmów. Nie oczekuję od nich realizmu, bo tego nie może być, ale chociaż odrobiny sensu, by nie przekraczały granic absurdu i nie popadały w śmieszność. A jeśli już twórcy chcą przesadnie naginać rzeczywistość, to całość niech będzie zrobiona z przymrużeniem oka, podana z odpowiednim dystansem i humorem. Oczywiście dobre efekty specjalne też muszą być, ale o to dzisiaj nietrudno, gdy w kinie bajery zajęły miejsce emocji. Sporo tych bajerów zawierał trailer do filmu Geostrom, stąd miałem określone oczekiwania, że wreszcie zobaczę coś chociażby na miarę 2012 czy Pojutrze, o lepszych tytułach nie wspominając. Tym bardziej, że Dean Devlin był współautorem scenariuszy do takich klasyków, jak Uniwersalny żołnierz, Gwiezdne wrota, Dzień Niepodległości czy Godzilla. Ale jako reżyser jeszcze nie zadebiutował na dużym ekranie. Teraz chyba wiem dlaczego…

Zmiany klimatyczne stale niszczonej przez działalność człowieka Ziemi zaczynają zagrażać jej egzystencji. Po serii kataklizmów największe kraje świata jednoczą siły tworząc program kontroli zjawisk pogodowych o nazwie Holender. Obejmuje on sieć satelitów otaczających planetę, które reagują w razie niebezpieczeństwa i likwidują problem. Po dwóch latach względnego spokoju Holender zaczyna jednak szwankować. Do jego naprawy zostaje wysłany twórca systemu Jake Lawson, wcześniej odsunięty od projektu. Grający go Gerard Butler, ostatnio naczelny zbawca Ameryki i prezydenta USA (Olimp w ogniu, Londyn w ogniu), teraz musi uratować cały świat. Szybko odkrywa, że Holender w wyniku potężnego spisku i wewnętrznego sabotażu został zamieniony w narzędzie zagłady, a nasilające się kataklizmy to zaledwie wstęp do burzy globalnej (tytułowy geostorm), która zniszczy życie na Ziemi. Dalej nie ma co pisać, bo intryga jest grubymi nićmi szyta, w całość jest zaangażowany prezydent USA (Andy Garcia) – jakżeby inaczej. Fabuła jest tak pokręcona, że rozrywkowe kino katastroficzne przybiera formę thrillera z rozbudowanym wątkiem politycznym i zostawia zdumionego widza w rozterce.

Nowojorczyk nie zaliczy tej produkcji po stronie plusów. Jego Geostorm to miałkie kino klasy B dla niewymagającego widza. Bzdurna historia, kilka dyskwalifikujących scen, mało wizualnych bajerów i jeszcze mniej sensu – to tak w skrócie. Zamiast podanej na luzie, z przymrużeniem oka rozpierduchy w stylu Armageddonu czy 2012 reżyser serwuje poważne i patetyczne kino sensacyjne. Źle rozłożone akcenty podkreśla brak imponujących efektów specjalnych, które wypełniają zaledwie kilka(naście) minut seansu, na domiar złego sceny te pozbawione są nie tylko rozmachu, ale i dramaturgii. Gdzie więc się podział budżet filmu? Nasuwa się też inne pytanie – czym jest kino katastroficzne bez katastrofy? Katastrofą, tylko w innym znaczeniu tego słowa. Devlinowi zabrakło doświadczenia, włożył zbyt wiele potraw do jednego garnka, chciał zadowolić wszystkich, a stworzył film dla nikogo. Brak dobrego scenariusza i dystansu do opowiadanej historii. Nadęta tematyka i równie drętwa gra aktorów – to można by zaakceptować przy w miarę realistycznej fabule, a nie bajeczce dla dzieciaków, gdzie sekretarz obrony USA strzela z bazooki do prezydenta. Devlin, really?

Geostorm to pompatyczna amerykańska wydmuszka, jakże typowa dla Hollywood, z wszechmocnym herosem w ostatniej sekundzie ratującym świat przed zagładą. Widzieliśmy to dziesiątki razy w lepszym wydaniu. Warte uwagi sceny katastroficzne zostały zawarte w zwiastunie, który obiecywał wiele, ale seans tych obietnic nie spełnia. Jednak trailer trwa dwie minuty i tyle warto tej produkcji poświęcić. Więcej niekoniecznie.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Komentarze do: “GEOSTORM

  • Pytanie

    (8 kwietnia 2018 - 22:02)

    Witam Panie Sławku.
    Obraził się Pan na kinematografię?
    Od dawna nie było recenzji
    Pozdrawiam
    Marcin

  • Sławor

    (9 kwietnia 2018 - 10:55)

    Witam Panie Marcinie.
    Dobre pytanie 🙂
    Nie, nie obraziłem się, ale ponieważ blog się nie rozkręcił, zero reakcji, zero komentarzy, to trochę uciekam od pisania, bo to tylko sztuka dla sztuki. Zwłaszcza w dziale FILM. A zajmuje mi sporo czasu. Jest tak dużo portali filmowych, ludzie piszą ciekawiej ode mnie, bardziej szczegółowo, często z pasją, której mi ostatnio brakuje. Dlatego powoli odpuszczam temat, a filmy oglądam dla własnej przyjemności bez martwienia się, co napisać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: