REAL-LAS PALMAS 3-0 Golazo Asensio i wreszcie wygrana Realu

Real-Las Plamas 3-0 hiszpańska la liga 2017/2018Po dwóch porażkach z rzędu, gdy futbol totalny z dwumeczu z Barceloną zamienił się w kryzys totalny, atmosfera wokół Realu Madryt mocno zgęstniała. Jedynym spokojnym pozostaje jak zawsze beztroski Zidane, który uważa, że wszystko jest w porządku. Nie martwi go, że drużyna gra ospale, bez zaangażowania, że napastnicy nie trafiają (po 18 meczach zeszłego sezonu Real miał na koncie 20 bramek więcej!), a strata do Barcelony już na starcie rozgrywek wynosi 8 punktów. Dzisiaj miało nastąpić przełamanie. Madrytczycy podejmowali najsłabszą ostatnio ekipę La Liga. Las Palmas po 6 porażkach z rzędu ma na koncie zaledwie 6 punktów i najwięcej straconych bramek w lidze (m.in. po 5 z Atlético i Celtą, 4 z Villarrealem). Idealny kandydat, by wrócić do wygrywania, i podgonić strzeleckie statystyki.

Królewscy wygrali 3-0 i pozostawili po sobie średnie wrażenie. Nadal gra jest daleka od ideału, a forma Benzemy woła o pomstę do nieba, podobnie jak skuteczność Ronaldo. Pierwsza połowa do zapomnienia, bo z optycznej przewagi Realu nic nie wynikało. Dwie setki zmarnował Karim, dwa wolne Cristiano wylądowały w murze – czyli norma. W 41 minucie po rzucie rożnym gola strzelił Casemiro, i to tyle. Ani składnych akcji, ani dobrej gry. Po zmianie stron nie było lepiej aż do 56 minuty, gdy petardę w okienko bramki Las Palmas posłał Asensio. Młody Hiszpan jak już strzela, to zawsze jest o czym mówić. Takich pajęczyn zdjął wiele, a dzisiejsze trafienie jest jednym z najładniejszych. Od tego momentu było łatwiej. Kanaryjczycy zwątpili, a madrytczycy grali na luzie i mieli wiele kolejnych okazji. Tę z 74 minuty po kapitalnym dograniu CR7 na gola zamienił Isco i ustalił wynik meczu. To minimalny wymiar kary, bo była jeszcze poprzeczka Ramosa czy dwa niepodyktowane rzuty karne po ewidentnych faulach na Casemiro i Nacho (sędziowie chyba dostali odgórny zakaz odgwizdywania jedenastek dla Królewskich). Obrona gości grała niepewnie i Real w formie otarłby się tu o dwucyfrówkę, a Cris schodził z hat-trickiem. Real dzisiejszy tak hojny nie jest i te trzy bramki to i tak nie lada wyczyn przy tak totalnej indolencji napastników.

Czy Królewscy rozwiali wątpliwości? Absolutnie nie. Jedna świetna akcja przy golu na 3-0 wiosny nie czyni. Nadal było sporo nieporadności i niedokładności, a Zidane nawet z tak słabym rywalem wystawił niemal ten sam nudny skład, który skompromitował się w Gironie i na Wembley. Nie daje szansy młodym nabytkom, woli tych, którzy nie są w formie. O tym, czy szanse na nawiązanie walki z Blaugraną nadal istnieją, przekonamy się za dwa tygodnie w derbach Madrytu na Wanda Metropolitano. Dzisiaj są 3 punkty, lecz zadowolenia z gry i postawy nadal nie ma.


Minus meczu: Benzema

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: