222 mln € – transfer Neymara rozwala system

Neymar 222 mln rekord transfer PSGNeymar to obecnie najgorętsze nazwisko w świecie futbolu. Brazylijski crack zamienił Barcelonę na Paris Saint-Germain za rekordowe 222 mln €. To nie tylko nowy światowy rekord transferowy (ponaddwukrotnie przebito kwotę zapłaconą przez Manchester United rok temu za Paula Pogbę), ale wydarzenie bez precedensu zmieniające zasady panujące na rynku. Od teraz wielkie kwoty, przekraczające 100 mln, staną się normą i przestaną dziwić. To żadne pieniądze dla rosyjskich oligarchów (Chelsea) czy arabskich szejków (PSG, Manchester City) będących właścicielami wielu znanych klubów. Aby te nie wydawały więcej niż zarabiają, UEFA wprowadziła w 2009 roku Finansowe Fair Play, a pierwszymi, którzy je złamali, zostali właśnie Manchester City i Paris Saint-Germain. Przy transferze Neymara też zastosowano sprytną sztuczkę. Barcelona nie chciała słyszeć o sprzedaży swego idola, więc Nasser al-Khelaifi i jego Qatar Sports Investments aktywowali klauzulę wykupu piłkarza, jaka obowiązuje w Hiszpanii. Wtedy wystarczy dogadać się z zawodnikiem, by ten wykupił swój kontrakt i zmienił klub. Neymar pod innym pozorem otrzymał od Katarczyków 222 mln €, wykupił się z Barcelony i jako wolny gracz podpisał kontrakt z PSG. Teoretycznie nie było żadnego transferu. Przy tego typu praktykach nie będzie żadnych barier i w niedługim czasie pieniądze szejków czy coraz odważniej działających Chińczyków mogą zdominować rynek. Tak czy inaczej Neymar jest już zawodnikiem PSG. W Paryżu postanowił szukać nowych wyzwań i wyjść z cienia Messiego, na co w Katalonii nie miał szans. Teraz będzie pracował na własne nazwisko – w dużo słabszej lidze, gdzie może być jej najjaśniejszą gwiazdą, do tego grając za znacznie większe pieniądze. To bardzo wyrafinowana zemsta właścicieli PSG na Barcelonie za dość nachalne próby podkupienia ich piłkarza Marco Verrattiego, a przede wszystkim za wyeliminowanie paryżan z Ligi Mistrzów po słynnej porażce 1-6 na Camp Nou, której głównym architektem był właśnie Neymar. No i oczywiście sędzia Deniz Aytekin.

Jak to wydarzenie wpływa na rynek hiszpański, który mnie na tym blogu najbardziej interesuje? Z pewnością osłabia pozycję ligi, bo odszedł piłkarz wybitny, który swoimi dryblingami i magicznymi sztuczkami teraz będzie czarował we Francji. Javier Tebas, prezydent La Liga próbował zastopować transfer Brazylijczyka, lecz wpadł we własne sidła – Hiszpania to jedyny kraj z klauzulami odstępnego, a Barcelona wyszła na frajerów, że zapisała w kontrakcie tak niską kwotę. Patrząc z punktu widzenia kibica Realu osłabienie głównego rywala powinno cieszyć, jednak Barcelona za taką furę pieniędzy jest w stanie kupić nawet dwóch topowych piłkarzy. Na rynku wciąż dostępni są Coutinho, Hazard, Dybala, Dembélé, Mbappé, i chociaż ich macierzyste kluby nie chcą słyszeć o pozbywaniu się swoich głównych armat na rzecz drużyny i tak już pełnej gwiazd, kasa działa cuda – odpowiednia oferta zrobi swoje i z pewnością któryś z tych panów zasili szeregi Blaugrany. Jeśli przyjdzie dwóch naraz, Barcelona może wyjść z tej sytuacji bez szwanku, a nawet silniejsza niż z Neymarem. Straci marketingowo, lecz pod względem piłkarskim niekoniecznie. Prezes Bartomeu ma nóż na gardle i po tej wpadce musi dokonać spektakularnego zakupu i poważnych wzmocnień. Gdy Katalończycy kogoś chcą, jadą i załatwiają temat, nie czekają do ostatniego dnia okienka, by stracić szanse przez zepsuty faks. Jeśli Barça kupi dwóch cracków, a Real zostanie z panami BB z przodu, jego szanse na tytuły znacząco zmaleją.

Tymczasem Królewscy biernie się przyglądają i czekają na rozwój sytuacji. Upojeni podwójnym zwycięstwem działacze zapomnieli, że Real 2/3 sezonu grał słabo, a rezerwowi Morata i James (których już nie ma w klubie) strzelili więcej bramek niż grający dużo więcej podstawowi napastnicy Benzema i Bale, i to dzięki nim (oraz kontuzji Bale’a, która umożliwiła wprowadzenie Isco i grę formacją 4-4-2) madrytczycy mogli świętować. Formuła BBC dawno się wyczerpała, bo z tego zardzewiałego tria tylko C w miarę sprawnie funkcjonuje. Los Blancos niczym tlenu potrzebują nowego napastnika, dobrze to było widać podczas pretemporady, gdy opieszali Bale i Benzema nie stanowili żadnego zagrożenia dla bramki rywala (w przeciwieństwie do żywotnego i przebojowego tria MSN w Barcelonie). Dwie porażki i dwa remisy nie napawają optymizmem. Oczywiście wyniki meczów kontrolnych nie mają wielkiego znaczenia, ale usprawiedliwianie mizernej postawy mistrzów świata też nie ma sensu, bo przeciwnicy również nie byli w pełni sezonu, a prezentowali się dużo lepiej. Odkryciem obozu w USA byli Asensio, Isco i Kovačić. To oni ciągnęli grę i to od nich powinno się zaczynać ustalanie składu we wtorek podczas meczu o Superpuchar. Wiemy jednak, że Real działa inaczej i nie zobaczymy tych panów w komplecie, zapewne znów wyjdą drewniani panowie BB. Ale to już zupełnie inny temat…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: