ELLE

Elle recenzja Verhoeven HuppertELLE
Elle
2016, Francja
thriller
reż. Paul Verhoeven

Paul Verhoeven to nie byle kto. Rzadko zasiada za kamerą (ostatnimi czasy raz na 5 lat), ale gdy już twórca takich klasyków jak Robocop, Pamięć absolutna, Żołnierze kosmosu czy Nagi instynkt bierze się do pracy, zawsze warto poświęcić chwilę jej efektom. I właśnie ten ostatni tytuł za sprawą wszechobecnego napięcia erotycznego i perwersyjnej gry, jaką prowadzą ze sobą bohaterowie, jest dobrym odnośnikiem do najnowszej produkcji Holendra zatytułowanej Elle. Jej bohaterka Michèle Leblanc jest równie wyrafinowana jak Catherine Tramell. Twarda szefowa firmy, bezwzględna bizneswoman, surowa matka, zimna kobieta z niezłomnymi zasadami. Gdy we własnym domu pada ofiarą brutalnego gwałtu, nie idzie na policję, postanawia przeprowadzić własne śledztwo, a po ustaleniu sprawcy zaczyna prowadzić z nim niebezpieczną, wyrachowaną grę. Grę, w której łatwo stracić kontrolę.

Paul Verhoeven nie kręci zwykłych filmów, które dają rozrywkę po ciężkim dniu pracy. To rzucający wyzwanie wizjoner i dowodzi tego po raz kolejny. Elle to film dziwny, chwilami perwersyjny, traktujący o mrocznej stronie osobowości, którą każdy z nas posiada, i może dlatego tak wciąga. Mocno oddziałuje na sferę wyobraźni. Chociaż fabuła nie jest zbyt skomplikowana (wyrwany z kontekstu krótki fragment życia bohaterki), całość ogląda się jednym tchem głównie za sprawą wybitnej kreacji Isabelle Huppert, nominowanej zresztą do Oscara za tę rolę. To ona dźwiga ciężar produkcji, reszta bowiem wywołuje mieszane uczucia – ani historia nie jest zbyt zajmująca (brak tu nutki szaleństwa, a ponury, ciężki klimat jest zbyt często łagodzony sporą dawką humoru, w efekcie zamiast ociekać mrokiem obraz jest trochę nijaki), ani bohaterowie zbyt interesujący (niewiele o nich wiemy, o ich życiu, o motywach), jednak kultowy reżyser umiejętnie dawkuje napięcie i barwnym katalogiem patologicznych postaci wywołuje zaciekawienie widza. Michèle trudno kibicować – jej skomplikowane relacje rodzinne irytują, a kamienna twarz i odpychający styl bycia nie zaskarbią sympatii, lecz samo wnikanie w ten pokręcony świat, odkrywanie tajemnic z przeszłości, zaglądanie pod maskę i usiłowanie zrozumienia jej zawiłych zachowań powinno sprawić frajdę tym, którzy lubią myśleć, dla których kino nie jest jedynie prostą rozrywką i lekką odskocznią od codzienności. Verhoeven przytłacza, prowokuje w swoim stylu i chociaż stara się to zaraz maskować, by nie było zbyt brutalnie i zbyt wulgarnie, to z pewnością nie rozczaruje swoich wielbicieli. A pozostali? Trudno powiedzieć. Ja dałem się wciągnąć i mimo kilku powyższych uwag film gorąco polecam. Warto zobaczyć.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: