BYE BYE MAN

Bye Bye Man recenzja BYE BYE MAN
Bye Bye Man
2017, USA
horror
reż. Stacy Title

Jest taka niepisana zasada, by omijać horrory, których opis zaczyna się od słów „grupa przyjaciół udaje się na odludzie…”, gdyż zwykle są schematyczne i nudne. Ale druga strona medalu jest taka, że nie każdy film musi być wybitny – wystarczy, by był w miarę spójny i dobrze nakręcony. By zaintrygował i potrafił wystraszyć widza. Bye Bye Man nie do końca spełnia te oczekiwania. Trójka studentów wynajmuje dom na przedmieściach i bezwiednie staje się obiektem klątwy związanej z popełnionym tu przed laty morderstwem. W świadomość mieszkańców wkracza tytułowy Bye Bye Man zmuszając ich do kolejnych makabrycznych czynów…

Pani Stacy Title kręci filmy raz na… 10 lat, a zasłynęła Kolacją z arszenikiem z 1995 roku. I to tyle na jej temat. Bye Bye Man niestety dołączy do listy obrazów, których nie warto dłużej wspominać. Niby wszystko jest na miejscu, bo realizacja na przyzwoitym poziomie, i sama historia oparta na paranoi i lękach opętanych osób jako tako trzyma się kupy (poza idiotycznym zakończeniem), choć niezbyt wiele wyjaśniono, a nazwanie mającej budzić grozę i prezentującej się naprawdę okazale zakapturzonej postaci Bye Bye Man (czyli Pan Pa Pa) jest delikatnie mówiąc niefortunne, lecz po obiecującym zwiastunie pozostaje pewien niedosyt. Za mało tu interesujących momentów, brakuje zaskoczenia i scen zapadających w pamięć, za dużo nawiązań do innych horrorów (Candyman, Babadook), a jeśli do pewnego momentu ogląda się to wszystko nawet znośnie – nietrafiony finał z dziwacznym, wygenerowanym komputerowo i wyglądającym tandetnie stworzeniem pogrąża całość. Szkoda, bo nawet miałem wystawić lepszą notę jak dla typowego średniaka na raz.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: