REAL-BAYERN 4-2 Hat-trick Cristiano Ronaldo eliminuje Bayern z Ligi Mistrzów

Real Bayern 4-2 ćwierćfinał Liga Mistrzów 2016/2017Jeśli ktoś myślał, że po wygranej 2-1 w Monachium rewanżowe spotkanie Realu z Bayernem na Bernabéu będzie formalnością, szybko musiał zweryfikować swoje stanowisko. Zgodnie z tym, co przed meczem obiecał Karl-Heinz Rummenigge („będziemy walczyć i rzucimy na nich wszystko, co mamy”), Niemcy z Lewandowskim w składzie od początku ruszyli do zmasowanego ataku na bramkę Navasa. Real bez Bale’a, ale przy obecnej formie Walijczyka jego brak trudno uznać za osłabienie (tym bardziej że zastąpił go last action hero Isco), został zepchnięty do rozpaczliwej obrony i minęło kilkanaście minut, nim się wreszcie ogarnął i zaczął tworzyć sytuacje. Przed przerwą miał ich bez liku, sam Kroos mógł ustrzelić hat-tricka ale pudłował niemiłosiernie albo zbierał się jak pies do jeża, Ramos był o krok od gola, a idealną kontrę w samej końcówce wzorcowo zmarnował Ronaldo. Optyczna przewaga Bawarczyków (zwłaszcza w środku pola, gdzie przejmowali wszystkie długie piłki wybite przez Navasa) nie przekładała się na zagrożenie i Bayern zszedł na przerwę bez celnego uderzenia.

Po zmianie stron Bayern przycisnął jeszcze mocniej i zepchnął madrytczyków do desperackiej obrony. Różnica była taka, że teraz akcje kończył strzałami. Pierwszy Robbena w 50 minucie z pustej bramki wybił Marcelo, ale zaraz potem po faulu Cassemiro sędzia podyktował jedenastkę, którą wykorzystał Lewandowski i zrobiło się 0-1. Chwilę później w idealnej sytuacji nie trafił Vidal, a Real długo wyglądał na boksera po nokaucie. Tempo meczu dalej było zawrotne, a Bayern uskrzydlony bramką rósł z każdą minutą. Królewskim brakowało szybkości i dokładności, a gdy wreszcie w jednej z niewielu akcji strzelili gola (Cristiano w 76 minucie głową po dograniu Casemiro), to minutę później Ramos trafił do własnej bramki i zrobiło się 1-2. Po czerwonej kartce Vidala ostatnie 10 minut Los Blancos grali w przewadze. Nic się jednak nie zmieniło i Bayern wygrał w takim samym stosunku, jak Real w Monachium. Konieczna była dogrywka.

Wydawało się, że Real rzuci się na rywala i zdominuje go tak jak tydzień wcześniej. Nic z tego. Przez kwadrans gra była niemrawa bez klarownych okazji bramkowych. I wtedy wreszcie Real odpalił. Ramos dograł do Ronaldo, który tuż przed przerwą trafił na 2-2. Gol nie powinien zostać uznany, gdyż Portugalczyk w momencie zagrania był na spalonym. Po zmianie stron gospodarze poszli za ciosem. W 110 minucie najlepszy na boisku Marcelo minął obrońców Bayernu jak tyczki na slalomie i wystawił patelnię Ronaldo, a Portugalczyk skompletował hat-tricka i pierwszy raz w tym meczu wyprowadził Real na prowadzenie. Chapeau bas dla Marcelo, a dla Cristiano Ronaldo było to trafienie nr 100 w Lidze Mistrzów. Jeszcze brawa na Bernabéu nie ucichły, a Królewscy przeprowadzili kolejny zabójczy atak, który perfekcyjnie wykończył Asensio ustalając wynik meczu na 4-2.

Było to wspaniałe widowisko i efektowne starcie dwóch wielkich drużyn, niepotrzebnie zepsute przez błędne i kontrowersyjne decyzje sędziowskie. Arbiter mylił się w obie strony (m.in. przegapił spalonego przy golu dla Bayernu oraz przy dwóch trafieniach Ronaldo) i chociaż nie wypaczył wyniku konfrontacji, został jej niechlubnym bohaterem. Real uderzał więcej i celniej, a w obu meczach nie pozwolił Bayernowi na zbyt wiele. 12 celnych strzałów Blancos przy zaledwie dwóch Bawarczyków mówi wszystko. Owszem, optycznie lepiej wyglądał dziś Bayern – ładniej, bardziej płynnie operował piłką, jego akcje były składne, lecz brakowało im wykończenia, a przecież wygrywa się nie posiadaniem piłki, lecz umiejętnością posłania jej w kierunku bramki rywala. Real długo cierpiał, lecz awansował w pełni zasłużenie. Duże brawa dla obu drużyn i gratulacje dla Zidane’a, który idealnie trafił ze składem i zmianami. Uczeń przerósł mistrza – Zidane gra dalej, Ancelotti odpada. Dla Realu to siódmy kolejny półfinał Ligi Mistrzów – to rekord rozgrywek. To także 55 kolejny mecz ze strzelonym golem. Oby tak dalej…


Plus meczu: Marcelo, Cristiano Ronaldo

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: