REAL-ALAVES 3-0 Leniwy początek kwietniowego maratonu

Real Alaves 3-0 hiszpańska la liga 2016/2017Po przerwie reprezentacyjnej wraca piłka ligowa i to w bardzo intensywnej dawce. Przed Realem Madryt kwietniowy maraton – drużyna rozegra aż 9 meczów, które naznaczą sezon i ukoronują lub zniweczą dotychczasowy wysiłek. W grze jest walka o dwa trofea – mistrzostwo Hiszpanii i puchar Ligi Mistrzów. Dzisiaj na Bernabéu przyjechał baskijski klub Deportivo Alavés, najlepszy z tegorocznych beniaminków, który urwał już punkty Barcelonie i Atlético, a w Pucharze Króla dotarł do samego finału (gdzie Królewskich niestety nie ma). Real wprawdzie gładko wygrał 3-0, lecz do 85 minuty prowadził tylko jedną bramką, do tego zdobytą w kontrowersyjnych okolicznościach (Benzema pięknie wykończył podanie Carvajala, lecz w pierwszej fazie akcji był na spalonym). Wtedy jednak błysnął Isco i po dograniu Ronaldo mocnym strzałem zamknął mecz. Chwilę później Bale z rzutu wolnego uderzył w poprzeczkę, a piłkę dobił Nacho ustalając wynik. Tyle pozytywów.

Teraz druga strona medalu. Real grał źle – wolno, chaotycznie, niezdarnie, tracił proste piłki, nie potrafił tworzyć zagrożenia pod bramką Pacheco, innymi słowy – pokazał zbyt mało piłkarskiej jakości, nawet przy założeniu, że oszczędzał siły. Do tego minimalizmu przywykliśmy pod wodzą Zidane’a – po ponad roku pracy Francuz nie wypracował schematów, nie wpoił swoim zawodnikom gry ofensywnej, ciągle ciężko się ich ogląda. Madrytczycy nie potrafią zdominować i roznieść rywala, meczą się nawet ze słabeuszami i pierwszy raz od lat nie strzelą w lidze 100 bramek, mając skład lepszy niż kiedykolwiek. Mimo to wyniki są zaskakująco dobre (jak na tak nudną grę, bo gdyby Zidane korzystał z młodzików, mogłyby być znacznie lepsze). Czy wypada więc narzekać? Na razie nie. Trzeba przyjąć do wiadomości, że ten Real tak gra – nie przemęcza się i nie zachwyca, ale jest regularny i konsekwentny. Czy to wystarczy na silnych rywali zobaczymy. Już niedługo Królewskich przetestują piłkarze Atlético, Barcelony i rozpędzonego Bayernu pod batutą Ancelottiego. Tam nie da się wygrać prezentując tak mizerny futbol jak dzisiaj i tak kiepską formę jak Modrić i Bale. Ale Real często potrafi dostosować poziom gry do rywala i w tym należy upatrywać sukcesu. Póki co kwietniowy maraton Los Blancos rozpoczęli od zwycięstwa i tylko to się liczy.


Plus meczu: Isco
Minus meczu: Modrić, Bale

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: