REAL-MALAGA 2-1 Ramos ratuje punkty i zapewnia Realowi mistrza jesieni

Real Malaga 2-1 liga hiszpańska 2016/2017Aby projekt Zidane’a nie podzielił losu drużyny Ancelottiego (którą pod wieloma względami bardzo przypomina), po dwóch kolejnych porażkach Real Madryt musiał wreszcie walnąć pięścią w stół i wygrać, najlepiej pewnie i wysoko, bo to podbuduje morale drużyny, a bez tego nie ma szans na remontadę z Celtą. Padło na Málagę, która zawitała na Bernabéu z nowym trenerem i nadziejami na przełamanie złej passy. Zidane oczywiście postawił na swoją ulubioną jedenastkę, bo po co zmieniać zmęczonych piłkarzy i wstawić tych z ławki, którzy oddają serce za klub, biegają dwa razy więcej i zapewniają widowiskowy futbol – lepiej dalej kaleczyć pudłującym z 5 metrów Benzemą i od pół roku szukającym formy Ronaldo. Jednak kto by nie zagrał, Real musiał wygrać, by odzyskać zaufanie madridistas i utrzymać prowadzenie w tabeli po rundzie jesiennej. Tym bardziej, że mimo imponującej serii 40 meczów bez porażki Królewscy sporo remisowali i na półmetku rozgrywek stracili niemal tyle samo punktów, co drużyna Mourinho w całych rozgrywkach, gdy ostatni raz wygrywała dla Madrytu mistrzostwo w 2012 roku. Królewscy wygrali, ale jak to mają w zwyczaju – po mękach i wielkich bólach. Swoją grą nikogo nie przekonali i nadal są w zbyt słabej formie, by na luzie ładować rywalom po kilka bramek.

Real zaczął bardzo nerwowo, ale intensywnie. Kilka prostych piłek stracił Ronaldo, on też zmarnował idealną okazję na objęcie prowadzenia w 12 minucie, gdy będąc sam na sam z Kamenim po prostu podał mu piłkę. Wyczyn kolegi niemal skopiował Benzema 3 minuty później, gdy nie trafił w futbolówkę po podaniu Lucasa. Powinno być 2-0. Te dwie sytuacje to najlepszy komentarz do obecnej formy atakujących Realu. A Mariano nadal na ławce… W odpowiedzi Castro trafił w słupek, a chwilę potem jego kolejne uderzenie wybronił Navas. Real nieco stracił impet, a w 25 minucie na dodatek stracił napędzającego akcje Marcelo. Atakom Los Blancos brakowało wykończenia (z wiadomych powodów), lecz od czego Madryt ma Ramosa? Kapitan może zbyt często zawodzi w obronie, jednak ile razy ratuje punkty wyręczając niemrawych napastników? I tak było dzisiaj. Najpierw w 35 minucie Kroos z rzutu różnego i Ramos głową na 1-0, kilka minut później Kroos z rzutu wolnego i Ramos nogą na 2-0, i po meczu. Przynajmniej tak się zdawało…

Po zmianie stron Real kontrolował spotkanie, ale jeden moment dekoncentracji kosztował utratę bramki (Juanpi w 63 minucie), a chwilę później mógł być remis, gdyby nie udana interwencja Navasa po uderzeniu Castro. Wróciła nerwówka i chaos. Następne bramki już nie padły, co w przypadku Królewskich nie dziwi, bo trudno się gra bez napastników. Ani Ronaldo, ani Benzema nie zasługują na takie miano. Okazji nie brakowało, lecz obaj marnowali lub palili każdą akcję. Będąc w formie każdy z nich zakończyłby ten mecz z hat-trickiem. Najbliżej gola był Portugalczyk, gdy w 75 minucie trafił w słupek psując kolejną setkę. Swoje dołożył też Morata, kolejny wyblakły gwiazdor, gdy w ostatniej akcji meczu zawalił kapitalną kontrę. A Mariano nadal na ławce…

Mecz z będącą w kryzysie Málagą nie naprawił przybrudzonego wizerunku Królewskich. To nie takiej gry oczekujemy od najlepszej drużyny świata. Dziś nie było magii, niewiele było nawet solidności, wróciło za to szczęście i geniusz jednostki. Miło, że Ramos strzelił dwa gole, lecz coś jest nie tak, gdy obrońca ma na koncie więcej bramek niż podstawowy napastnik (Sergio 6, Karim 5). W obecnej dyspozycji panowie Ronaldo, Benzema i Morata powinni kilka najbliższych meczów spędzić na ławce i oglądać grę Mariano. Tak się nie stanie i dlatego po tym, co widzieliśmy, trudno uwierzyć w szanse odrobienia strat w środę na Balaídos. Jeśli madrytczycy nie wygrają dwiema bramkami, marzenia o potrójnej koronie legną w gruzach. O ile ktokolwiek zdrowo myślący w ogóle kiedykolwiek w nią wierzył…


Plus meczu: Ramos, Kroos
Minus meczu: Cristiano Ronaldo, Benzema

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: