REAL-OSASUNA 5-2 Powrót Cristiano i 7 bramek na Bernabeu

Real Osasuna 5-2 liga hiszpańska 2016/2017   Dzisiejszy mecz z Osasuną – jedną z najsłabszych ekip La Liga, która bardzo szczęśliwie awansowała z Segunda División, był ważny z jednego powodu – Real miał szansę wyrównać klubowy rekord z 1961 roku 15 kolejnych ligowych zwycięstw, które wtedy zanotowała ekipa Miguela Mu?oza. Chyba nikt nie wątpił, że madrytczycy wygrają. Pytanie brzmiało: jak wysoko? I czy swą grą zostawią dobre wrażenie, co się nie udało w poprzednim spotkaniu. Wysoko było, bo strzelenie 5 bramek nawet słabemu rywalowi to zawsze wynik warty odnotowania, ale o notach za styl lepiej zapomnieć. Real Zidane’a nadal gra kiepsko, nie czaruje widzów, nie potrafi grać składnie i elegancko, ale ma na tyle dobrą kadrę, że w końcu i tak coś wpadnie. Nie potrafię tego zrozumieć, że tej klasy piłkarze są tak kiepscy technicznie, tak bojaźliwi, ostrożni i na własnym terenie oddają pole każdemu, nawet mało wymagającemu rywalowi. Zamiast totalnej dominacji, gdzie przeciwnik nie piśnie i nie zbliży się do bramki, po raz kolejny mieliśmy dość wyrównaną grę w środku pola, a wygrana wynikła z przewagi umiejętności indywidualnych, a nie gry zespołowej. Taka kopanina może i wystarczy na Osasunę, ale z prawdziwym rywalem może być ciężko.
Zwycięzców się nie sądzi, obiecałem mniej się denerwować więc nie będę biadolił na tradycyjne niedokładności Realu i leniwą grę, bo w tym upale trzeba było oszczędzać siły. Madrytczycy w pierwszej połowie dali pokaz skuteczności – już w 6 minucie po dograniu Bale’a gola strzelił powracający po kontuzji Cristiano Ronaldo. Potem przez 30 minut nie grali kompletnie nic, ale strzał gości w poprzeczkę obudził bestię i w 40 minucie podwyższył Danilo, a tuż przed przerwą trafił głową Ramos po dograniu Kroosa z rzutu rożnego. Wynik dobry, gra nie. Po zmianie stron gola nr 4 zdobył Pepe kopiując akcję kolegi, a chwilę później na 5-0 podwyższył najlepszy na boisku Modrić. Gdy wydawało się, że kolejne gole są kwestią czasu, te owszem padły, ale dla rywali. Królewscy znów grali źle, zaś Osasuna skrzętnie to wykorzystała. W 64 minucie kapitalną główką popisał się Riera, potem gola strzelil Oier, lecz sędzia go nie uznał gdyż chwilę wcześniej odgwizdał faul Ramosa. Na głupie zagranie kapitana zawsze można liczyć… Rzut karny Torresa pewnie obronił Casilla, jednak co się odwlecze… Gola na 2-5 w 78 minucie zdobył piękną główką García ustalając wynik spotkania.
Jakie wnioski? Smutne. Z takimi rywalami wygrywa się do zera. Strata dwóch goli na własnym terenie z Osasuną chluby nie przynosi. Real ma niepoukładaną grę, za mało w tym harmonii i wyćwiczonych schematów, za dużo improwizacji i niedokładności. Za dużo strachu przed zagraniem niekonwencjonalnym, przed grą na jeden kontakt (choć akurat do tego trzeba techniki, a tą dysponuje tylko Modrić). Były dziś próby piłek prostopadłych – to dobra nowina, ale do ideału jeszcze lata świetlne. Martwi forma napastników, przez co gole muszą strzelać obrońcy. Cristiano trafił, ale poza tym nie pokazał nic godnego uwagi. Morata nie istniał, a 30 minut Benzemy to niesmaczny żart. Ja wiem, że wraca po kontuzji, ale z taką grą to może występować w Zniczu Pruszków, a nie w Realu Madryt. Nawet do pustej bramki nie trafił… Może lepiej dać pograć Mariano, bo jeśli nie z Osasuną, to kiedy? Po co zostawiono tego chłopaka? Żeby sobie oglądał mecze z ławki lub z trybun? Bale, jak to Bale – szybki, przebojowy, ale mało ogarnięty w dryblingach i niektórych decyzjach. Madrytczycy mieli tyle okazji, że wynik powinien być znacznie bardziej okazały. Na kolejne spotkania potrzeba będzie dużo więcej jakości. Real Zidane’a gra nieładnie, lecz dopóki wygrywa, trudno go krytykować. Tylko że Real Beníteza też na początku wygrywał. Co było potem, wszyscy pamiętamy. Tak czy inczej – zadanie wykonane, rekord Mu?oza wyrównany, a okazję na pobicie go Los Blancos będą mieli za tydzień na Cornell?-El Prat w Barcelonie.


Plus meczu: Modrić, Kroos
Minus meczu: Morata, Benzema

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: