STRATOVARIUS Eternal

Stratovarius Eternal recenzjaSTRATOVARIUS
Eternal
2015

Nie od dziś wiadomo, że fińską sceną powermetalową niepodzielnie rządzi Stratovarius. Wprawdzie w dzisiejszym składzie kapeli nie ma już żadnego z jej założycieli, ale po ponad 30 latach istnienia to nie musi dziwić. Ważne, że następcy nieźle sobie radzą, a odejście jej wieloletniego lidera Timo Tolkkiego (gitarzysty i głównego kompozytora) na obie strony zadziałało odżywczo. Muzycy wrócili do formy i nawet jeśli nie tworzą wybitnych krążków, grają całkiem solidnie. Dokładnie taka jest też ich najnowsza propozycja. Ponieważ słowo „solidny” można różnie interpretować (wcale nie musi oznaczać czegoś szczególnie wartego uwagi), spróbuję dokładniej sprecyzować moje odczucia po wysłuchaniu albumu Eternal. Generalnie są pozytywne, ale… nie do końca, bo jednak Nemesis z 2013 roku zbyt wysoko ustawił poprzeczkę i nie udało się mu dorównać. Zaczyna się obiecująco – singlowe kawałki My Eternal Dream Shine In The Dark wydają się mieć wszystko to, do czego Finowie nas przyzwyczaili – szybkie tempo, chóralne brzmienie, dobry refren, liczne popisy instrumentalne. Potem robi się nieco gorzej z wyrazistością kawałków – są podobne i o ile jeszcze trzeci Rise Above It da się wytrzymać (jest taki sam tylko jeszcze szybszy), o tyle kolejne zwyczajnie nudzą. Udający balladę Lost Without A Trace jest kompletnie nijaki, następne już niczego nie udają lecz zlewają się w jeden długi utwór bez wyrazu. Panowie wycofali klawisze na dalszy plan, zrezygnowali z różnych elektronicznych urozmaiceń, które były siłą poprzedniej płyty, i trochę nie popisali się komponując melodie. Nawet 12-minutowa suita The Lost Saga zamykająca wydawnictwo też nie ratuje całości. Jest niezła, ale słyszalem lepsze na wcześniejszych krążkach.
Wracając do początku recenzji – co więc oznacza słowo „solidny”? Czasem tylko tyle, że muzyka jest sprawnie, rzetelnie zagrana. Nie razi, ale też wcale nie zachwyca. Da się wysłuchać bez bólu, ale wpada jednym i wypada drugim uchem. Skoro albumowi Nemesis dałem trzy gwiazdki, tutaj musi być jedna mniej, bo mimo wszystko Eternal to pewne rozczarowanie. Oczekuję poprawy na kolejnej płycie.

Udostępnij

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: