POWERWOLF Blessed & Possessed

Powerwolf Blessed Possessed recenzjaPOWERWOLF
Blessed & Possessed
2015

Rzadko kiedy pisząc recenzję nowego albumu danego wykonawcy mógłbym niemal słowo w słowo przepisać to, co napisałem o poprzednim krążku (zmieniając oczywiście tytuły utworów). Z taką sytuacją mam do czynienia w przypadku Blessed And Possessed – nowej płyty niemieckiego powermetalowego kwintetu braci Greywolf, której liderem jest rumuński wokalista i śpiewak operowy Attila Dorn. Jest przyrządzona według tej samej formuły co Preachers Of The Night sprzed 2 lat. Tak samo intryguje na starcie, by pod koniec znużyć swą monotonią. Jednak obiektywnie patrząc muszę przyznać, że tym razem melodie są nieco lepsze i moment przesytu przychodzi później. A jak kogoś zbytnio zmęczy jednakowe łojenie, zawsze może sięgnąć po edycję specjalną albumu, gdzie na drugim dysku Powerwolf przedstawia swoje, czasem dość oryginalne wersje klasyków rocka, m.in. Touch Of Evil, Edge Of Thorns, Out In The Fields, Shot In The Dark, Headless Cross czy Night Crawler. Mioooodzio!
Album w swej zasadniczej części rusza z kopyta od tytułowego numeru i od razu jesteśmy w domu. Blessed & Possessed aż kipi energią i w pełni obrazuje charaketrystyczny styl zespołu (potęga brzmienia, gitarowe galopady, mocarne bębny, mroczne chóry i zarazem melodyjne refreny, wszystko w odrzutowym tempie, do tego teksty z pogranicza legend znanych z rumuńskiej kultury). To kwintesencja tego, co znajdziemy dalej, aż do podniosłego finału w Let There Be Light, gdzie zachwycają klawisze, klimat i sama melodia, zaś Atilla daje prawdziwy popis wokalny. Nie chcę wymieniać kolejnych kawałków, bo po kilkunastu minutach i tak nie sposób ich odróżnić. Stałe uczucie deja vu to największa wada płyt Niemców. Ponieważ jednak muzycznie stoi to na równym i bardzo przyzwoitym poziomie (ot choćby świetna końcowa partia Armata Strigoi), nie sposób zbytnio narzekać. Zabawa przy tej muzyce jest przednia, a gdy już ktoś ma dosyć, zawsze można wyłączyć i resztę odsłuchać innym razem. Mimo wszystko liczę, że panowie się kompozycyjnie ogarną i na następnym albumie coś pozmieniają, by dało się tego wysłuchać w całości bez odrobiny znużenia.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: