BRYAN ADAMS Get Up

Bryan Adams Get Up recenzjaBRYAN ADAMS
Get Up
2015

Grunt to mieć pomysł na siebie. Czy na pewno wciąż ma go 56-letni piosenkarz Bryan Adams? Nie jestem taki pewien. Od wylansowania ostatniego hitu minęły całe wieki, od ostatniej płyty z nowym materiałem 7 lat. Potem był album akustyczny, a rok temu płytą Tracks Of My Years artysta oddał hołd klasykom, którzy inspirowali go za młodu, odkurzając ich kawałki i nadając niektórym nowe życie. Efekt był całkiem udany bo w końcu Adams jest wokalistą rockowym (nawet jeśli zasłynął kilkoma pościelówami) i tak też zinterpretował piosenki z różnych gatunków muzycznych. Gdy jednak przeczytałem, że sympatyczny Kanadyjczyk pracuje nad nowym materiałem we współpracy z Jeffem Lynnem, filarem popowo-dyskotekowej grupy Electric Light Orchestra, trochę się zaniepokoiłem. Wystylizowany na rockabilly i lata 50. singlowy numer You Belong To Me jeszcze budził sympatię, ale cały krążek złożony z niespełna trzyminutowych kawałków brzmiących jak schyłkowe ELO to już zupełnie co innego. Słychać tu postbeatlesowskie gitary (Don’t Even Try), nawet pojawia się sitar (Do What You Gotta Do), słychać Toma Petty’ego (Yesterday Was Just A Dream), słychać wszystko to, w czym palce kiedyś maczał Lynne, a co już dawno odeszło do lamusa. Żeby nie było nieporozumień – mam szacunek do ELO (ale za wczesne lata twórczości, nie późniejszą synthpopową papkę), ale Adams miał 7 lat, by wymyślić nowe piosenki i stać go było tylko na 9 zrobionych na jedno kopyto numerów plus 4 akustyczne zapchajdziury? Słabiuteńko. Jest wprawdzie słodziutka ballada We Did It All, która nieco łamie schemat krążka, ale niczym specjalnym się nie wyróżnia. W sumie jest monotonnie i nudnawo. To bardzo bezpieczna i radiowa muzyka, w niczym nie przeszkadza, można się przy niej pobujać, nawet fajnie się słucha gdzieś w tle i po chwili równie fajnie zapomina. Jeśli tylko na tyle faceta stać, niech lepiej wraca do coverów. Swoją drogą ciekawe, co teraz wymyśli?
„Tej płycie towarzyszy uczucie beztroski”, mówił niedawno Bryan Adams. „Pod wieloma względami żałuję, że nie mogłem wydać takiego albumu 25 lat temu”. Ja też. Wtedy taka muzyka miała rację bytu, była na fali. Dzisiaj na nikim nie robi wrażenia.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: