LEPROUS Congregation

Leprous Congregation recenzjaLEPROUS
Congregation
2015

Norweski progresywny metal dawno nie brzmiał tak mocno – taka refleksja naszła mnie 4 lata temu po wysłuchaniu albumu Bilateral grupy Leprous. To bardzo niespokojny i szalony krążek, chociaż najbardziej w pamięć zapadają kawałki spokojniejsze, jak ThornMb. Indifferentia. Potem panowie nagrali mroczny i jednostajny Coal z pamiętnymi kompozycjami sięgającymi 9 minut (The Valley, Echo), by w 2015 roku powrócić z krążkiem będącym wypadkową dwóch wyżej wymienionych. Z pewnością to nie jest łatwe granie – norwescy mistrzowie progmetalu unikają schematów, rwą melodie, zmieniają tempo, zamiast gitar uwypuklają perkusję i elektronikę, osobnym zaś instrumentem wydaje się być głos Einara Soldberga, lecz jest w tym wszystkim jasna i perfekcyjnie realizowana koncepcja. Może nie ma tu łatwo przyswajalnych melodii ani wirtuozerii Dream Theater, ale to i tak kawał solidnego progresywnego grania, które z pewnością zadowoli fanów gatunku. W pewnym sensie sam się do nich zaliczam i chociaż zawsze w muzyce poszukuję melodii, a nie tylko bezdusznego grania dla samego grania, propozycja Trędowatych przypadła mi do gustu. Oczywiście nie za pierwszym razem – w tę muzykę trzeba się wgryźć, by móc ją docenić. Zapewniam, że z każdym kolejnym przesłuchaniem coraz lepiej „wchodzi”…
Początek albumu zdecydowanie zachęca słuchacza – The Price to kapitalny, przebojowy kawałek, idealny na otwarcie zestawu. Potem jest już nieco trudniej, rytmika jest często pogmatwana, a wykorzystanie elektroniki dość nieszablonowane. Jak jednak wspomniałem, w tym szaleństwie jest metoda. Mnie najbardziej podeszły kompozycje spokojniejsze, przywodzące na myśli klimat nagrań Tool, jak choćby bogaty brzmieniowo The Flood, Red czy ujmujący Slave, ale plus tego albumu jest też taki, że przy następnym podejściu zachwyci mnie co innego. Pisząc te słowa słucham numeru Down i nie wiem, jak wcześniej mi umknął. Świetny utwór, a po nim delikatna (jak na Leprous) ballada Lower – jakże odmienna od pozostałej zawartości, ale zarazem piękna w tej odmienności.
Najtrudniejszym momentem wielu recenzji jest przydzielanie gwiazdek. Wiele razy pisałem, że gwiazdka gwiazdce nierówna, lecz wiem też, iż wielu czytelników patrzy tylko na ostateczny werdykt. Nie daję połówek, a tu by się to bardzo przydało. Takie 7/10 na przykład. Ale skoro wymyśliłem sobie mniejszą skalę, muszę dać 3 mocne gwiazdki. Na czwartą się nie zdecyduję, bo mimo wszystko tych zawiłości jest dla mnie zbyt wiele. Cierpi na tym wyrazistość kompozycji, a to zawsze ma znaczenie. Niemniej podobnie jak w szkole – różnica między 3+ a 4- jest niewielka, praktycznie niezauważalna, więc umówmy się, że ważniejsza od gwiazdek jest sama treść recenzji. Congregation to całkiem udany krążek, momentami wychodzący poza ramy progmetalu.
Zespół Leprous nie jest specjalnie popularny w Polsce i raczej nowa płyta tego nie zmieni. Recenzenci rzadko piszą o muzyce Norwegów, która jest dość trudna w odbiorze. Jak obroni się z estrady, będzie okazja sprawdzić jesienią, bowiem 26 października panowie w ramach trasy promocyjnej wystąpią w warszawskim klubie Progresja Music Zone. Moim zdaniem warto tam być.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: