REAL-JUVENTUS 1-1 Real z niczym, Juventus w finale Ligi Mistrzów

Real Juventus 1-1 Liga Mistrzów 2014/2015 półfinał   Po porażce w Turynie Real Madryt z wielkimi nadziejami przystąpił do spotkania rewanżowego. Do awansu potrzebna była tylko jedna bramka, a przecież po losowaniu wszyscy byli zadowoleni, że trafili na Juventus. Okazało się jednak, że w czwórce półfinalistów to Real był najsłabszy. Dzisiaj zaledwie zremisował na Bernabéu, a taki wynik oznacza, że to Włosi pojadą do Berlina na finałowy mecz Ligi Mistrzów z Barceloną. Oznacza też, że Królewscy nie staną się pierwszą w historii drużyną, która obroni tytuł. Nie w takiej formie, nie z taką grą. Madrytczycy mogą się tylko pocieszać, że nie będzie blamażu w meczu z grającą dwa razy szybciej Barceloną. Z drugiej strony – blamaż był dzisiaj, bo trudno inaczej określić porażkę naszpikowanych gwiazdami za grube miliony piłkarzy Ancelottiego z ekipą co najwyżej solidną ze średniej ligi, jaką jest dzisiaj Serie A. Jednak na Real to w zupełności wystarcza. A na dodatek o awansie Włochów zadecydował gol niechcianego w Madrycie Álvaro Moraty – taki chichot losu.
   Sam mecz zaczął się obiecująco i w pierwszej połowie mógł się podobać. Gospodarze naciskali i stwarzali kolejne sytuacje bramkowe, które beztrosko marnowali, bądź na drodze stawał dobrze dysponowany Buffon. W 23 minucie był jednak bezradny, gdy po faulu na Jamesie rzut karny wykonał Cristiano Ronaldo i Real objął prowadzenie. Dobre okazje do podwyższenia wyniku zmarnowali Bale i powracający po kontuzji Benzema – obaj mieli bardzo rozregulowane celowniki. Wprawdzie mecz stał poziom niżej od wczorajszego spotkania w Monachium, ale gra Los Blancos wyglądała naprawdę nieźle.
Po zmianie stron nastąpiło to, co już obserwowaliśmy wielokrotnie w tym sezonie – Real oddał inicjatywę i w niczym nie przypominał ekipy z pierwszej odsłony widowiska. Gdy w 57 minucie Kroos i Ramos zawalili krycie Moraty i były zawodnik Królewskich mocnym strzałem w sam środek bramki wyrównał, piłkarze zupełnie stracili impet. Nastąpiło dokładnie to samo, co w meczu z Barceloną czy spotkaniu w Turynie – gdy przeciwnik strzela gola, Real nie potrafi zareagować. Nie chodzi o to, że wcale nie było szans na wyrównanie – sam Bale miał co najmniej dwie, przy których chybił o centymetry, ale gra madrytczyków wcale nie przypominała walki o życie. Grali wolno, bez nieustannego pressingu, ospale i schematycznie. Poza idiotycznymi i nieskutecznymi wrzutkami nie mieli żadnego pomysłu, jak rozerwać dobrze zorganizowaną obronę Włochów. Aż dziw bierze, że włoski trener nie potrafił przygotować innego wariantu gry przeciw swoim rodakom, których przecież doskonale zna. Nie było więc prostopadłych, szybkich piłek ani gry na jeden kontakt, a tylko tak można zaskoczyć rywala. W ostatnim kwadransie Real się otworzył i to Juventus miał lepsze sytuacje na strzelenie gola i zakończenie rywalizacji. Raz dobrze uderzał Marchisio, lecz refleksem popisał się Casillas i obronił, później przed podobną szansą stanął Pogba, ale strzelił prosto w bramkarza. Takich sytuacji gracze Ancelottiego nie mieli – w drugiej połowie nie oddali ani jednego celnego strzału, chyba że za taki uznać lekkie podanie Kroosa do Buffona pod koniec meczu. Warto dodać, że Ronaldo nie próbował ani razu! Ostatnie jego uderzenie miało miejsce przed przerwą. W drugiej odsłonie zniknął i nie wziął na siebie ciężaru gry. Nie tego oczekujemy od zdobywcy Złotej Piłki.
Teraz rozpoczną się długie dyskusje na temat tego, co było przyczyną porażki i co robić dalej. Real w 4 dni zawalił sezon – najpierw zremisował z Valencią praktycznie tracąc mistrzostwo, teraz odpadł z Ligi Mistrzów z drużyną powszechnie uznawaną za najsłabszego półfinalistę. Został z niczym, a słowa Ramosa o podliczeniu trofeów po zakończeniu sezonu brzmią teraz jak ponury żart. Powiem więcej – Real nie miał prawa dzisiaj odpaść. Budowana za wielkie miliony drużyna w każdej formacji ma lepszych zawodników niż mistrz Włoch. Niestety na boisku to nic nie znaczy bo piłka nożna to sport drużynowy, a wiara i ambicja nieraz niwelują różnice w wyszkoleniu. Poza tym Juventus ma na ławce lepszego szkoleniowca, a to już spora przewaga, i to było dzisiaj widać. Bianconeri nie grali wielkiego meczu, lecz każdy z graczy wiedział co robić i realizował te zadania. Włosi byli lepiej zorganizowani i bardziej skuteczni. Co z tego, że madrytczycy oddali ponad 20 strzałów, a Juve tylko kilka? Liczy się to, co w siatce, a ekipie mającej na koncie 107 ligowych bramek nie wypada tak pudłować. Podobnie jak urzędującemu mistrzowi świata nie wypada grać tak bezbarwnie i schematycznie, ale to już temat na inny artykuł. Zapewne trener powie po spotkaniu, że piłkarze zrobili co mogli, ale to nieprawda. Mogli zrobić o wiele, wiele więcej. To kolejne spotkanie w tym sezonie, gdy przeciwnik przebiegł prawie 10 km więcej. Milionerom znów sił starczyło tylko na 45 minut, a to już zakrawa na kpinę. Ancelotti zniszczył słynne kontry Mourinho, nauczył Real klepać i grać nudny jak flaki z olejem futbol, do tego nie zadbał o przygotowanie fizyczne piłkarzy i motywację, by na boisku umierać za królewski herb. Real „jedna połowa” Madryt gra tak samo jak PSG pod jego wodzą – ospale, bez ikry i bez pomysłu. Na boisku prezentuje się dokładnie tak samo dynamicznie jak Włoch na ławce trenerskiej. I dopóki on tam siedzi, inaczej nie będzie. Tym razem nie było cudownej główki Ramosa ratującej skórę szkoleniowca, jest więc pewna szansa, że w przyszłym sezonie Carletto nie będzie już niszczył gry Królewskich. Tu potrzeba wstrząsu, świeżej krwi i nowoczesnego trenera z wizją, a nie konserwatywnego, niereformowalnego i zadufanego w sobie Ancelottiego.
Zostały jeszcze dwa mecze ligowe, lecz to już tylko spotkania towarzyskie. Sezon dla Realu skończył się przedwcześnie. I bardzo boleśnie.


Wybrane komentarze internautów:
Krótkie podsumowanie:
– Real absolutnie bez pomysłu i na środku, i w ataku.
– CR7 w dalszym ciągu bez formy.
– szarpana gra zarówno na lewym skrzydle przez Marcelo, jak i na prawym przez Bale’a.
– standardowo, brak reakcji trenera na wydarzenia na boisku.
I taka mała statystyka:
– Od 11 lat (tj. od 2003/2004) zdobyte tylko 3 mistrzostwa kraju!
– Od 1994 zdobyte tylko 2 Puchary Króla!
– Od 2003 tylko raz Puchar Ligi Mistrzów!
Wydana kasa na transfery? Ktoś policzy? I co z tego mamy?


Real Madryt frajerem sezonu 2014/15. Dlaczego frajerem?
Po pierwsze po raz kolejny przegrali ligę po mistrzowsku jak na frajera przystało. Mając lidera i 4 punkty przewagi nad Barceloną pogrążoną w afery. Mourinho by na takie coś sobie nie pozwolił. Tak jak tutaj pisałem w sobotę, przed rokiem wygraliśmy Ligę Mistrzów tylko dlatego, że jeszcze funkcjonowały mechanizmy, które wprowadził portugalski trener. Ten sezon miał odpowiedzieć na pytanie, co wart jest Ancelotti i przez niego prowadzony Real Madryt. No i niestety odpowiedział. Real nie jest warty nic.
Z Ligi Mistrzów też odpadliśmy po frajersku. Mieć tyle sytuacji w pierwszej połowie i nie zamknąć meczu? Na drugą połowę to oni chyba wyszli tylko ciałem, ponieważ na boisku grał tylko Juventus.
Ronaldo w tym roku i Złota Piłka? Chyba jak sobie ją narysuje. Messi zjada jego na śniadanie. Co zrobił takiego najlepszy gracz świata i dalej aspirujący do tego tytułu?
Teraz obejrzyjcie sobie wczorajszy mecz Barcelony jeszcze raz i grę Messiego i porównajcie z tą dzisiejszą Ronaldo.
Ancelotti za tę swoją genialną taktykę powinien wylecieć z wielkim hukiem. Barcelona wcale lepszej ławki od nas nie ma. Różnica jednak jest taka, że ich ławka jest zgrana z pierwszym zespołem. U nas o tym nie może być mowy, ponieważ trener odbył z drużyną tylko 1 trening przed sezonem i z automatu w każdym spotkaniu podawał ten sam skład zapominając, że meczów jest mnóstwo i trzeba mieć ogranych rezerwowych.
Pytam się: po co był kupiony Silva, skoro w pomocy gra Ramos?
Mam nadzieję, że prezes pójdzie po rozum do głowy i pozbędzie się Włocha na przyszły sezon. Wraz z nim powinni odejść Iker, Bale (sprzedać póki inni dobrze płacą), Benzema ewentualnie na ławkę jak nie to dziękuje, Illarramendi, Silva i Jesé dać na wypożyczenie.
Real nie może sobie pozwolić na to, że jak wyleci nam Luka, to robi się lament i nie ma kim grać. Na ławkę trenerską najchętniej zatrudniłbym Kloppa, jeśli będzie to możliwe. W tym sezonie nie ma już sensu oglądać dalszych meczów tego anty-Realu Ancelottiego. Te 2 spotkania jakie zostały w lidze są już meczami towarzyskimi. Teraz trzeba czekać na letnie okienko i na aktywność w nim Péreza. Inaczej staniemy się takim samym średniakiem jak angielskie kluby. Może i oni nas wyprzedzą.


Jak dla mnie to czas Ancelottiego w Realu dobiegł końca. Nawet się nie łudzę, że w przyszłym sezonie wyciągnie wnioski z błędów, jakie popelniał w dwóch ostatnich sezonach. Powiem tylko tyle, że NASZYM CHOLERNYM OBOWIĄZKIEM było wejść do tego finału. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla piłkarzy czy trenera. Przykro to pisać, ale jako wieloletni kibic nie obejrzę już żadnego meczu Realu, dopóki trenerem będzie Ancelotti, który ostatnio zachowuje się jak dziecko we mgle i nie wie co zrobić. Real Madryt to dla niego za wysokie progi.


Ancelotti to najgorszy trener, jakiego Real miał w ostatnim czasie. Popsuł wszystko, co wypracował Mourinho. To dzięki jego ułożeniu ta drużyna wygrała Décimę, to zasługa Mou i piłkarzy. Ancelotti zabił nasze zabójcze kontry, zabił grę skrzydłowych, a w zamian dał słabą podróbę tiki-taki. Zero zmian i rotacji, błędne decyzję personalne, święte krowy zawsze grają, Real nie osiągnął nic, tylko wymęczone KMS. Kadra to też jakaś kpina, nie ma zmienników, sprzedaje się tych, co za ten herb oddają życie i gryzą trawę, a zostawia gwiazdeczki, bo kasa się musi zgadzać…


Jak czytam ‚brakowało Modrica’, ‚Modrić był kluczowy’, ‚z Modricem byśmy wygrali’, to mi się śmiać chce. Ja rozumiem, że Barcelona bez Messiego to nie ta sama Barça, ale Real bez Modrica? Gdzie tu równość między Messi-Modrić? To pokazuje, jak słabą mamy ławkę, to pokazuje, jak słabych mamy liderów i to pokazuje, jak słaby tego roku jest Ronaldo, Bale i Benzema. Będę drążył ten temat do usranej śmierci, ale to co BBC gra ostatnio to żenada i parodia. Ronaldo dokłada od pół roku tylko do pustaka, jedyny mecz w jakim pociągnął drużynę to ten w Sewilli. W pressingu nasze trio NIE ISTNIEJE. Ruchliwości z przodu nie ma żadnej. Gramy wolno, bez ładu i składu. Sam Neymar zjada nasze trio ruchliwością, zadziornością i walką. Ja walki u Bale’a czy CRa nie widzę, widzę za to wiecznie zniesmaczoną twarz, machanie rękoma, wyrazy dezaprobaty. Tyle.


Jestem zdania, że to dzięki Mou udało się wygrać LM w tamtym sezonie bo CA dostał już gotową drużynę, którą tylko nieco dopracował. Ale właśnie w tym sezonie ujrzeliśmy w 100% drużynę CA. Każdy mecz próbowaliśmy grać na 1:0 i utrzymywać się przy piłce. Te nietrafne transfery to też jest głównie wina Carlo bo on się na to zgodził. Za Mou Florek nie ingerował nic w skład drużyny, a teraz lekko mówiąc to CA jest marionetką Péreza. Jestem ze zmianą trenera tylko jak na razie nie ma nikogo, a Klopp może być ryzykownym wyborem.


Co to za futbol granie od lewego skrzydła do prawego? W tym systemie gra opiera się na wrzutkach Marcelo i Carvalaja. To jest chore mając takich graczy jak Ronaldo, Benzema, Bale, James, Isco… Po dzisiejszym meczu pękło mi serce. Nie wygrać z takim Juve ???????
Osobny akapit dla CR. Był cienki jak siki węża. Sorry Cris. Oddałeś Złotą Messiemu. Dużo w tym winy Anczelota. Postawił na futbol, w którym nie ma zaskoczenia rywala. Co to za taktyka grać na wrzutki? Zero rozegrania. Zero.


Moja opinia po tym meczu. Trener do zwolnienia. Przegraliśmy z najsłabszą drużyną w ostatnich 4 półfinałach, w jakich graliśmy. Nie ma wytłumaczenia dla takiej żałosnej gry i jeszcze gorszego wyniku. Casillias wpuścił wczoraj szmatę stulecia! Ku… jak można wpuścić coś, co leci w środek bramki? Strzał w środek bramki, prosto w niego i w sieci! Ronaldo kolejny, nie wiem co się z nim stało, ale Real nie potrzebuje statysty, który tylko czeka albo na karnego, albo że dostanie perfekcyjną piłkę w pole karne. Wczoraj w ogóle był nieobecny na boisku, graliśmy w 10! Oczywiście krytycy napiszą, że to Bale nie grał, ale Bale był najlepszy na boisku.
Barcelona będzie miała nokaut w finale. Kibice stanęli na wysokości zadania, a oni to perfekcyjnie spie…lili. Teraz wiecie, ile warta jest passa zwycięstw z 2014 roku. Nie zasłużyliśmy na finał Ligi Mistrzów, zwłaszcza po meczu z Schalke. Trzeba poczynić radykalne zmiany bo aż żal człowieka ściska!


Carlo zniszczył mnie wczoraj swoją taktyką. Chyba podpatrywał za bardzo Moyesa, bo jego taktyka wygląda tak – wrzutki, wrzutki i jeszcze raz wrzutki! Czasem przerzut na drugą stronę, ale potem jazda do linii końcowej, zwód i znowu wrzutka. Aż mnie ciekawi, ile w całym meczu było wrzutek z naszej strony, bo rekord Moyesa to bodajże 82 wrzutki w meczu z Fulham.
Prawie żadnych akcji indywidualnych, strzałów z dystansu też jak na lekarstwo, a kontry? Trudno to nazwać kontrami… Kiedyś Real niszczył kontrami, teraz jak ruszają z kontrą to nie wiem czy śmiać się, czy płakać…
Nie mówię, że Ancelottiego trzeba zwolnić, ale jak facet nie zrobi latem porządnych wzmocnień, które będą też jego wzmocnieniami, a nie tylko kolejnymi marzeniami o wielkim Galaktycznym Péreza, żeby koszulki się dobrze sprzedawały, i jak nie zacznie lepiej wykorzystywać zawodników, to po następnym sezonie nie widzę go na kolejny w Madrycie…
Facet widzi, że Bale gra padakę na tym prawym skrzydle. Zamiast przesunąć go gdzieś tak jak zrobił to w tamtym sezonie z Di Maríą czy Isco, to ten cały czas wystawia go na prawej flance. Dałby go chociaż raz od początku meczu na lewej stronie, albo nawet na środku ataku. Co by mu szkodziło ten wariant przetestować, ale nie…
Granie w kółko tą samą jedenastką też było cholernie mądre. Nie miał co prawda jakiejś wybitnej ławki, ale Barça też nie ma, a mimo to Enrique rotował składem i miał w dupie to, co pisali o nim dziennikarze w pierwszej części sezonu, że nie potrafi rotować składem, że jak tak dalej będzie robił, to Barça znów zakończy sezon bez trofeów – a gdzie teraz są oni, a gdzie my?
Ancelotti na konferencji powiedział, że nie myśli o transferach, że uważa, że mamy dobrą kadrę. Albo to był żart na rozładowanie tej gorzkiej atmosfery, albo jakaś zmyłka psychologiczna. Mam taką nadzieję, bo jak on po takim sezonie, gdzie niszczyły nas kontuzje nie myśli o wzmocnieniach, to chyba jest coś z nim nie tak.


To, co dzieje się z Ronaldo od Nowego roku jest niewytłumaczalne. Tak, wiem ile on goli strzelił, ile meczy wygrał Realowi. Chłop zatracił drybling, iskrę. W dodatku kompletnie nie umie podawać. Jego przyszłość to typowy napastnik.
Gra Realu, te wrzutki, przerzucanie piłki z lewej do prawej to jakaś masakra. Nikt w tej drużynie NIKT nie potrafi zagrać prostopadłej piłki!!


Chciałbym podzielić się pewnymi spostrzeżeniami. Mianowicie, tak jak większość z was śmiałem się pod koniec poprzedniego roku z tego, co wyprawia zarząd i trener Barcelony, z ich pokracznej gry, z dziwnych decyzji trenera, itp. Prawie każdy z nas był wtedy pewien triumfu naszego zespołu przynajmniej w lidze i każdy z nas był pewien kompromitacji Barçy w tym sezonie na wszystkich frontach. Graliśmy przecież kosmos, trafiliśmy z transferami, mieliśmy genialnego trenera i…. wszystko się kompletnie odwróciło. Amator Enrique ośmieszył i skompromitował Ancelottiego na przestrzeni całego sezonu pokazując mu, jak utrzymać drużynę świeżą i gotową do walki w ostatnich meczach sezonu. Ancelotti okazał się w tym wypadku kompletnym amatorem i wyśmiewaną wtedy Barcę oglądamy w każdym finale i będziemy prawdopodobnie oglądać, jak odbiera potrójną koronę… Także proszę was, nie mówcie, że nie ma lepszego trenera dla nas, skoro z amatora jakim był wcześniej Enrique, udało się zrobić dobrego trenera, który w debiucie w tej wielkiej ekipie zrobił genialną robotę i naszego utytułowanego i doświadczonego trenera nakrył czapką. Trzeba po prostu poszukać na rynku i znaleźć kogoś, kto będzie miał pomysł na tych konkretnych graczy, żeby wydobył z nich co najlepsze. Doświadczenie zawodowe jak widać to nie wszystko, trzeba mieć pewne umiejętności poza tym.


Muszą być zmiany w Realu i to drastyczne, nie możemy k… co roku oglądać pleców Barcelony, bo to już się żałosne staje. Trzeba skończyć z najemnikami za grube pieniądze, a zatrudnić piłkarzy, którzy zostawią serce na boisku. Bo mnie to strasznie boli jak widzę na boisku takie coś jak wczoraj. Jeszcze ich wypowiedzi, że zagrali dobry mecz! Jak można zagrać dobry mecz strzelając tylko 1 bramkę na własnym boisku i to z karnego. Staliśmy się kolejny raz pośmiewiskiem piłkarskiego świata!


Zgadzam się z tym, co powiedział J.Dudek – nikt nie chciał umierać za Real.
Sorry, ale oni stanęli przed czymś, przed czym w swoich karierach prawdopodobnie już nie staną – obrona tytułu LM. To miało być gryzienie trawy? Zabicie rywala? Wrzutka, wrzutka, wrzutka? I truchtanie Kroosa przy 0:1 w plecy.
Ja gdybym stanął przed taką szansą, szansą zapisania się w historii najgrubszymi z możliwych liter, to uwierzcie mi, że o ile bym dotrwał do 90 minuty, to by mnie na pewno z boiska zwozili karetką.
Weźmy taki Bayern, bez najważniejszych graczy, 0:3 pierwszy mecz, 3:2 drugi mecz, 20 minut to końca, potrzebne 3 bramki do awansu, a oni biegali i walczyli do ostatniej sekundy, walczyli praktycznie o nic! My mieliśmy SWÓJ stadion, MOŻLIWOŚĆ OBRONY TYTUŁU, potrzebowaliśmy JEDNEJ bramki i nie zrobiliśmy KOMPLETNIE NIC przez 30 minut, by ten mecz wygrać.
Dobrze, że odpadliśmy, tak wiem, że to bolesne, ale to prawda, po prostu nie zasłużyliśmy na to, by być pierwszym w historii klubem, który obroniłby LM. Nasza gra to bezproduktywne klepanie, z prawej na lewą, z lewej na prawą przez środkowych graczy i wrzutka, i wrzutka, I WRZUTKA.
Nie chcę się wypowiadać kto powinien odejść, a kto zostać, ale wiem jedno – ten skład nie może tak wyglądać w przyszłym sezonie.


Mamy dwa mecze, od których zależy nasz sezon i to jeszcze na SB! (!!!) – zawalamy oba. Zobaczcie, dziś bylibyśmy w Berlinie, mielibyśmy 2 punkty straty do Barcelony, byłoby świetnie. Ale lepiej zawalić wszystko w 4 dni, tylko Real Madryt jest zdolny do czegoś takiego. Bez ambicji, bez serca, bez gryzienia trawy, zapomnieli, że mają na sobie koszulki Realu Madryt, a nie Wisły Płock. Wrzutkami nie da się załatwić ani Atlético, ani Juventusu. Mecze również nie trwają 45 minut, a 90. A słanianie się pół składu na nogach w 70 minucie świadczy tylko o tym, że nie mamy ławki, a rotacje Carlo  (ich brak) stały się tym, o czym się mówiło w styczniu, że zajedzie BBC i podstawę drużyny.


Czego, a raczej kogo zabrakło dzisiaj Realowi? Angela Di Maríi…
Real nie miał po prostu zawodnika, który wziąłby odpowiedzialność na własne barki, który minąłby 3 obronców i rozbił obronę rywali… W Barcelonie kimś takim jest genialny Messi, który bierze udział w większosci bramkowych akcji i stwarza idealne warunki Suárezowi i Neymarowi. A w Realu? Kto jest takim zawodnikiem? Ronaldo? Cristiano to killer, zabójczy, ale tylko egzekutkor żyjący z tego, co dostanie. Sam zbyt wiele nie potrafi zrobić…
Juve zagrało bardzo konsekwentnie, a Real było stać tylko na wrzutki. Zabrakło lidera…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: