Marcowe mecze prawdy

Carlo Ancelotti Real MadrytSezon 2014/2015 powoli wkracza w decydującą fazę. Zdziesiątkowany kontuzjami zawodników o fundamentalnym znaczeniu dla kreowania gry Real Madryt swoimi występami w 2015 roku wciąż nie przekonuje, jednakże dzielnie walczy na dwóch frontach – mozolnie gromadzi punkty i prowadzi w tabeli Primera División oraz jest blisko awansu do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W takiej sytuacji mówienie o kryzysie dla niektórych zakrawa na kpinę, bo wiele drużyn chciałoby mieć taki kryzys, podczas którego wygrywa większość spotkań. Z drugiej jednak strony wolna, mało dokładna i niezbyt efektowna gra Królewskich nie pozostawia złudzeń, że nie wszystko jest dobrze poukładane, a kluczowi zawodnicy są dalecy od optymalnej formy. Na papierze nie wygląda to źle – od porażki z Valencią na początku stycznia Real wygrał 7 ligowych spotkań przegrywając tylko raz, w pamiętnym hicie z Atlético na Calderón. Ten mecz, oddany bez walki, bez wiary i bez stylu, w dodatku rywalowi, który 3 tygodnie wcześniej wyrzucił Królewskich z Pucharu Króla (by następnie nie dać rady Barcelonie), spowodował prawdziwą burzę wśród fanów i wielką krytykę nie tylko samych zawodników – pozbawionych ambicji piłkarskich milionerów, lecz także stylu prowadzenia drużyny przez Carlo Ancelottiego, który nie rotuje składem, zajeżdża piłkarzy i nie potrafi ustawić taktyki pod konkretnego rywala ani zareagować, gdy gra się nie układa. Jednak prawda jest taka, że od tamtego spotkania Los Blancos rozegrali 3 mecze, każdy z nich wygrali 2-0 i nawet jeśli nie zachwycili stylem, zadanie wykonali dając podstawy do optymizmu. Podnieśli się po wstydliwej porażce, dobrze zareagowali, a dzięki prezentowi od losu nawet powiększyli swą przewagę nad największym rywalem w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Jednak najtrudniejsze dopiero przed nimi.
Na początku marca madrytczycy rozegrają dwa spotkania, które dadzą jasną odpowiedź, w jakiej dyspozycji naprawdę jest dzisiaj Real. Ostatnie trzy mecze nie były wielkim wyzwaniem. Deportivo nie należy do ligowej czołówki, a na Bernabéu i tak poczynało sobie całkiem dobrze, przez długi czas posiadając inicjatywę i stwarzając liczne sytuacje bramkowe. Real wprawdzie pozwalał na wiele lecz i tak wygrał 2-0. Wizyta w Gelsenkirchen miała być trudna – nie była. Niemcy grali bardzo słabo, Real niewiele lepiej, jednak pewnie i spokojnie w obronie, a jedna świetna akcja Carvajala z Cristiano i golazo Marcelo przesądziły o wyniku. Pewnie, że Real z jesieni (czytaj: Real w formie) spokojnie ustrzeliłby manitę, lecz i ta zaliczka spokojnie wystarczy przed rewanżem. Mecz z Elche to jeszcze inna historia – tu manita była wręcz obowiązkiem, bo komu strzelać dużo goli jak nie takim drużynom. Mimo wielu sytuacji ponownie skończyło się na 2-0 i trudno było nie zauważyć, że to zupełnie wystarczało i piłkarzom (którzy po drugim trafieniu wyraźnie odpuścili), i trenerowi (Włoch porobił zmiany defensywne w meczu z rywalem, który nie stworzył nawet pół sytuacji!). Jednak żarty się skończyły, bowiem kolejnymi przeciwnikami madrytczyków będą Villarreal i Athletic Bilbao – ekipy szybkie, dużo biegające, doskonałe technicznie i grające na jeden kontakt. Tym razem do zwycięstwa nie wystarczy taki minimalizm, jaki Blancos oferowali ostatnio, trzeba się będzie znacznie bardziej postarać. Najwyższy czas, bo dwa miesiące bezbarwnej gry to stanowczo zbyt długo jak na cierpliwość madridistas. Jeśli w obu tych meczach Królewscy pokażą charakter i zgarną 6 punktów, wszelkie narzekania na styl i uwagi o kryzysie można będzie schować do kieszeni. Jeśli punkty pogubią, mogą stracić tę przewagę, którą mają nad Barceloną przed El Clásico 22 marca i cała ich praca z ostatnich tygodni pójdzie na marne. Z niecierpliwością czekam na te dwa spotkania, chciałbym bowiem obejrzeć wielki i zdecydowany Real Madryt, a dla wielkich piłkarzy nie ma lepszego momentu na odbudowanie formy niż starcia z silnym rywalem. Jeśli błyszczeć, to właśnie wtedy.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: