ALLEN LANDE Great Divide

Russell Allen Jotn Lande Great Divide recenzjaALLEN / LANDE
The Great Divide
2014

Dwa nazwiska firmujące album The Great Divide powinny być dobrze znane sympatykom skandynawskiego rocka. Russell Allen śpiewał w kapeli Symphony X i ostatnio Adrenaline Mob, z kolei Jørn Lande (pisany też, jak widać na okładce, Jorn Lande), wokalista m.in. Masterplan, to prawdziwa ikona norweskiego ciężkiego grania. Najbardziej znany z całkiem niezłych (na ogół) płyt własnego zespołu Jorn, a także licznych kolaboracji, w tym właśnie z Allenem. Obaj panowie nagrali już 3 albumy, które publiczność nawet polubiła, zaś mnie akurat zupełnie nie przekonały (delikatnie mówiąc). Zawierały dużo sprawnego grania, ale wyrazistości i dobrych melodii za grosz. Chociaż gwoli sprawiedliwości dodam, że z płyty na płytę było lepiej i na The Showdown z 2010 roku można znaleźć całkiem ciekawe momenty.
Przez 4 lata, jakie minęły od wydania ostatniego elementu Trylogii, nastąpiła zasadnicza zmiana. Gitarzystę Primal Fear Magnusa Karlssona, który skomponował cały materiał i był prawdziwym mózgiem tego projektu, zastąpił były lider Stratovarius Timo Tolkki i był to strzał w dziesiątkę. Dodał muzyce duetu lekkości, a odświeżenie formuły słychać już od pierwszego hitowego kawałka Come & Dream With Me. Jeśli ktoś jeszcze nie zaczaił klimatu, z pewnością porwie go judasowy Down From The Mountain. To najlepszy utwór, jaki panowie razem nagrali. Dalej jest podobnie – dużo czadu, zadziornych wokali, konkretnych riffów i ognistych solówek Tolkkiego oraz – co najważniejsze: wyrazistych melodii. Wszystko to oparte na sprawdzonych rockowych patentach. I nie myślcie, że są tu tylko niemal identyczne klony wspomnianych kawałków, to by zanudziło słuchacza, nawet jeśli melodie są tak chwytliwe jak w In The Hands Of Time czy Hymn For The Fallen. Mamy też epicki, monumentalny utwór tytułowy i przypominający Dio z najlepszych lat, ciężki niczym walec Lady Of Winter, a także stonowaną, podniosłą balladę Bittersweet w finale. To całkiem sporo jak na jeden krążek.
The Great Divide to solidnie wykonana, zróżnicowana porcja klasycznego heavy metalu z odpowiednim wyważeniem proporcji między rockowym łojeniem a przebojową melodyką. Może nie ma tu niczego odkrywczego i całościowo dupy nie urywa, ale to z pewnością najlepsza, najbardziej wyrazista pozycja w dyskografii duetu Allen/Lande i pierwsza płyta obu panów, której z pełnym przekonaniem mogę dać 3 gwiazdki, co u mnie oznacza: całkiem nieźle. Gdybym stosował połówki, byłoby nawet trzy i pół.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: