GETAFE-REAL 0-3 Małe derby dla Królewskich

Getafe Real Madryt 0-3 liga hiszpańska 2014/2015   Getafe to niewielkie miasteczko na południowych przedmieściach Madrytu, dlatego spotkanie Realu z Getafe jest traktowane jako małe derby. Skoro tych prawdziwych derby Królewscy od kilku spotkań nie potrafią wygrać, mieli obowiązek poradzić sobie przynajmniej z tym mniej utytułowanym rywalem, gdzie jednak nigdy nie gra się łatwo. Przekonała się o tym choćby Barcelona, która w grudniu po bezbramkowym remisie straciła tu 2 punkty. Wydawać by się mogło, że podrażniony w swych ambicjach Real od początku ruszy na przeciwnika, by wszystkim pokazać, że nie ma mowy o żadnym kryzysie, jednak nic takiego nie nastąpiło. Oglądaliśmy nudny mecz, prowadzony w żółwim tempie, a pierwszy mocny strzał na bramkę Godiny oddał Bale w… 32 minucie – i niech to wystarczy za komentarz. Real Madryt rzeczywiście przeżywa teraz gorsze chwile (tylko 1 wygrana w 4 meczach 2015 roku) i to widać gołym okiem. Akcje nie mają tempa, dokładności, zawodnicy drepczą w miejscu, nie wykazują specjalnych chęci do gry, wychodzenia na pozycję, a tym bardziej biegania. Najlepiej, gdyby mecze same się wygrywały. Gracze Blancos sprawiali koszmarne wrażenie. Jedynym wyjątkiem był Isco, autor najgroźniejszego uderzenia z 37 minuty, które z trudem wybił Codina. Młody Hiszpan może trochę nadużywa dryblingu, ale na tle niemrawych kolegów jest wyróżniającą się postacią. Niestety nie ma z kim grać. A że na Getafe nie potrzeba wiele, pokazała końcówka pierwszej połowy – gdy Królewscy na moment przyspieszyli i zagrali na jeden kontakt, od razu zrobiło się groźnie, a bomba Kroosa wylądowała na poprzeczce. Wypada też wspomnieć o zagubionym Cristiano Ronaldo, którego forma spada adekwatnie do zdobywanych ostatnio nagród. Napisać, że zagrał słabo, to jak nic nie napisać. Ani jednego udanego dryblingu, ani jednej udanej akcji czy dobrego strzału. I nie tłumaczy tego fakt, że rozstał się z wieloletnią partnerką i ma prawo być rozkojrzony, bo problemy osobiste zostają poza boiskiem. Do przerwy był zdecydowanie najgorszym zawodnikiem Realu, a niewiele lepiej prezentował się równie bezbarwny Gareth Bale.
   Po zmianie stron Królewscy dalej nie grali rewelacyjnie, lecz nieco przyspieszyli i efekty przyszły bardzo szybko. Ożywił się wreszcie Karim Benzema, który w poprzednich 4 meczach oddał zaledwie 3 strzały. Francuz najpierw mocno uderzył, lecz przegrał pojedynek z bramkarzem, a w 63 minucie przeprowadził akcję marzenie, po której idealnie wystawił piłkę Ronaldo, a ten zdobył prowadzenie. Chwilę później perfekcyjna kontra Realu (wreszcie!), po której dokładne podanie Jamesa na gola zamienił Bale, i praktycznie zakończył emocje na Coliseum Alfonso Pérez, bo Getafe nie wyglądało na drużynę, która może dwukrotnie ukąsić Real. Tak oto dwóch najsłabszych graczy dało Realowi 3 punkty, zaś od tego momentu Blancos grali spokojnie i na luzie. Nie forsowali tempa, zaś Ancelotti, jak to ma w zwyczaju, dokonał zmian defensywnych i znowu posadził rozgrzewającego się wcześniej Chicharito, który chyba nigdy nie dostanie szansy na grę, bez względu na wynik.
   Cristiano Ronaldo po przerwie może nie grał wielkiego meczu, ale był zupełnie innym piłkarzem niż godzinę wcześniej. Robił to, co do niego należy – w 72 minucie oddał wreszcie udany strzał z rzutu wolnego (właściwie niemal udany, bo o centymetry chybiony), zaś kilka minut później po raz drugi pokonał Codinę, tym razem głową wykorzystując dogranie Jamesa i znacząco poprawiając swoje notowania. To jego trafienie nr 28 w tym sezonie, a jesteśmy dopiero na półmetku! W ten sposób Portugalczyk wyrównał osiągnięcie Messiego sprzed 2 lat i rekord Primera División, przy czym Realowi pozostaje jeszcze zaległy mecz z Sevillą 4.02.2015 więc będzie szansa poprawić ten wynik (przypomnę, że rok temu został królem strzelców zdobywając 31 goli).
   Real Madryt dzisiaj długo nie zachwycał – przez godzinę grał słabo, a potem dodał gazu i załatwił sprawę w 20 minut. To również sztuka. Teraz tydzień przerwy, czas na regenerację i powrót do lepszej dyspozycji.

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: