REAL-RAYO 5-1 Kolejna kanonada na Bernabéu

Real Rayo 5-1 liga hiszpańska 2014/2015   Jeśli lider ligi hiszpańskiej, będący ostatnio w znakomitej formie Real Madryt podejmuje na własnym boisku drużynę z drugiej połowy tabeli, oczekuję nie tylko wysokiego wyniku, ale także pełnej dominacji w całym spotkaniu. Tymczasem Króólewscy oddali inicjatywę rywalowi, który swobodnie i efektownie rozgrywał piłkę w środku pola, dłużej ją posiadał (54%) i sprawiał dużo lepsze wrażenie od powolnych i bardzo niedokładnych gospodarzy. Rayo nie muruje bramki, zawsze gra otwarty i ładny dla oka futbol, a wymiana kilku podań zawodnikom Paco Jémeza nie sprawia żadnego problemu (to, co od dawna kuleje w Realu). Gorzej z wykończeniem akcji – tu piłkarze Rayo mają wiele do poprawy. Mecz zaczęli pechowo, bo już pierwsza groźna akcja Królewskich dała im prowadzenie. Nawet trudno mówić o akcji – po błędzie obrońcy piłkę przejął Kroos i perfekcyjnie obsłużył Bale’a. Potem przez pół godziny działo się niewiele, jeśli nie liczyć groźnych strzałów Rayo i poprzeczki po główce Benzemy. Gdy w 40 minucie po rzucie rożnym Jamesa gola strzelił Ramos (a było to jego jubileuszowe trafienie nr 50 w barwach Realu zdobyte… kolanem), wydawało się, że jest po meczu. Wynik znów był lepszy niż gra, ale dwubramkowa przewaga to solidna zaliczka. Jednak tuż przed przerwą James popełnił błąd, z którego skwapliwie skorzystał Bueno i z bliska pokonał Navasa. Zastępujący dziś Casillasa Kostarykanin rozegrał niezłe zawody, ale w drugiej połowie nie ustrzegł się poważnego błędu przy wyjściu do jednego z dośrodkowań. Szczęśliwie bez konsekwencji. Denerwowały tylko jego długie wybicia, z góry skazane na niepowodzenie (gdyż w środku pola dominowali goście), ale to nie wina bramkarza tylko niemądrej taktyki Realu i wspomnianych kłopotów z wymianą kilku podań. To dziwne, że mając tak mocną drugą linię gospodarze odpuścili przestrzeń między 30 a 70 metrem i gubili się przy pressingu gości. W ten sposób często za darmo oddawali piłkę rywalowi. Dobrze, że zawodnicy Jémeza nie potrafili z tego skorzystać.
   Druga połowa zaczęła się podobnie – od przewagi Rayo i niemrawych prób Realu na podwyższenie wyniku. W 55 mniucie goście nawet strzelili gola, jednak sędzia słusznie odgwizdał spalonego. Chwilę później Cristiano zagrał do Kroosa, a Niemiec precyzyjnym uderzeniem z 25 metrów zdobył swą pierwszą bramkę w białych barwach. Gdy 3 minuty później gola zdobył Benzema (znów po podaniu Portugalczyka), mecz został zamknięty. Warto dodać, że ta bramka nie powinna była zostać uznana – w momencie podania Francuz był na spalonym. Zadowoleni z wysokiego prowadzenia Los Blancos cofnęli się ustępując pola gościom i czekając na okazje do kontry. W 80 minucie kapitalnym uderzeniem popisał się Gareth Bale lecz Cristian sparował na poprzeczkę piłkę zmierzającą w samo okienko bramki. Na swojego gola w 9 kolejnym meczu polował Cristiano Ronaldo, lecz długo nie mógł trafić. Szczęście dopisało mu w 83 minucie, gdy bramkarz popełnił błąd i przepuścił jego słaby strzał. W ten sposób Portugalczyk utrzymał swą passę i ustalił wynik meczu na 5-1. Ostatecznie więc Real strzelił 5 bramek w 500 meczu Carlo Ancelottiego w roli szkoleniowca i wysoko pokonał lokalnego rywala wcale nie rozgrywając wielkich zawodów. To też sztuka. Rayo pokazalo futbol, Real skuteczność.


Plus meczu: Kroos

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: