REAL-ATHLETIC 5-0 Manita i Ronaldo show na Bernabéu

Real Madryt Athletic 5-0 liga hiszpańska 2014/2015   Real Madryt wcale nie potrzebuje ładnej gry, by strzelać gole i wygrywać z dobrym technicznie przeciwnikiem. Pierwsza połowa dzisiejszego meczu w Madrycie z Athletikem Bilbao jest tego wymownym przykładem. Już po 2 minutach gry Królewscy wyszli na prowadzenie, gdy dokładne dośrodkowanie Bale’a na gola zamienił Cristiano Ronaldo. Jeśli ktoś myślał, że to początek pięknego widowiska i efektownych akcji, musiał się srogo rozczarować. Kolejne minuty meczu to masa niedokładności, niepotrzebnych strat, wybić na oślep i zostawiania swobody rywalowi w środku boiska, z czego goście nie potrafili skorzystać. Madrytczycy niby mieli mecz pod kontrolą, ale do perfekcji brakowało bardzo wiele. Powiem inaczej – do przerwy to było dość słabe spotkanie Realu, bez odpowiedniego tempa i składnych akcji. Oczywiście wynik bronił piłkarzy Ancelottiego, lecz nie takiej gry oczekuję od mistrzów Europy. Szczęśliwie Real ma wielu klasowych graczy i często to oni są decydujący nawet gdy drużynie gra się nie zazębia. Tak też się stało w 41 minucie, gdy po rzucie rożnym kapitalną główką popisał się Benzema, któremu nieco wcześniej zabrakło kilku centymetrów w innej idealnej sytuacji. Tym razem Francuz zachował się znakomicie, uderzył bardzo precyzyjnie i na przerwę Królewscy schodzili z dwubramkowym prowadzeniem. Nie zmienia to faktu, że będący w kryzysie Baskowie byli lepiej zgrani, a gospodarze pozwalali im na zbyt wiele. Denerwujące było ciągłe wycofywanie piłki do obrony, nawet gdy nadarzała się okazja na szybie rozegranie, zupełnie jakby każda akcja musiała zacząć się od Ramosa. To samo dotyczy długich wybić Casillasa, które z góry były skazane na stratę. Przykro, że tak klasowa drużyna boi się wyprowadzać piłkę od własnej bramki, tak jakby nie wierzyła we własne umiejętności. Może pora wreszcie uwierzyć?
   W możliwość pięknej gry swojej drużyny kibice Blancos uwierzyli w drugiej połowie meczu. Z każdą minutą Real się rozkręcał, grał swobodnie i w pełni kontrolował boiskowe wydarzenia. Gracze z Bilbao starali się, lecz stopniowo tracili wiarę, że mogą coś wskórać. W 55 minucie z dobrej strony pokazał się Gareth Bale. Idealnie obsłużył Ronaldo i Portugalczyk zaliczył swoje drugie trafienie. Chwilę później widzieliśmy najpiękniejszą akcję meczu, z zagraniem piętką Jamesa, jednak Bale’owi przy strzale zabrakło precyzji. Walijczyk zasłużył dzisiaj na gola, miał kilka dobrych okazji, ale nie dopisało szczęście – nadrobił to dwiema asystami i może zaliczyć mecz do udanych. Podobnie Benzema, który w 69 minucie strzelił czwartą bramkę. Dostał takie podanie od CR7, że jego wykończenie było formalnością. Od tego momentu na boisku była tylko jedna drużyna. Królewscy wcale nie forsowali tempa, nie starali się upokorzyć rywala (który dotąd tracił średnio 1 gola na mecz), lecz grali płynnie, ładnie, umiejętnie stopowali napór Basków, sami stosowali pressing i co chwila stwarzali zagrożenie pod ich bramką. Gdyby nie świetnie interweniujący Gorka Iraizoz, wynik mógłby być dwucyfrowy. Ostatecznie skończyło się na manicie czyli 5 trafieniach, bo w 88 minucie swojego kolejnego hat-tricka skompletował Cristiano Ronaldo. To dziwne trafienie, piłka odbiła się od jego ręki (ręki przy ciele, bez ruchu do piłki, więc bramka mogła być uznana), lecz to nie zmienia faktu, że Portugalczyk notuje najlepszy początek sezonu w Realu Madryt. Ma już na koncie 17 goli, a w samej Primera División trafił 13 razy w 6 rozegranych meczach. Druga połowa spotkania z Baskami z nawiązką wynagrodziła męki z pierwszych 45 minut. Real rozegrał świetne zawody i zasłużenie pokonał rywala. Szkoda, że teraz przerwa na reprezentację i następny mecz ligowy dopiero za 2 tygodnie. Madridistas czas ten spędzą w dobrych humorach.


Plus meczu: Cristiano Ronaldo

Portugalczyk, który bije rekordy nie z tej epoki, właśnie wyrównał legendarny wynik Primera División w ilości zdobytych hat-tricków. Ma ich już 22, tyle samo co Zarra i Di Stéfano, jednak potrzebowal do tego zaledwie 171 meczów. Cristiano strzela 3 bramki średnio w co ósmym występie w lidze hiszpańskiej.

Oto zestawienie zawodników, którzy zdobyli co najmniej 15 hat-tricków:

 Zawodnik  Hat-tricki  Bramki  Występy  Średnia  Lata gry
 Cristiano Ronaldo  22  190  171  8  2009 –
 Telmo Zarra  22  251  278  13  1940 – 1955
 Alfredo di Stefano  22  227  329  15  1953 – 1966
 Edmundo Suarez  19  195  231  12  1939 – 1950
 Lionel Messi  19  249  284  15  2004 –
 Cesar Rodriguez  16  223  353  22  1939 – 1955

Oto wszystkie hat-tricki CR7 (w nawiasie liczba strzelonych goli, jeśli było ich więcej niż 3):
2009/2010 – 1
Mallorca – Real 1:4
2010/2011 – 6
Real – Racing 6:1 (4)
Real – Athletic 5:1
Real – Villarreal 4:2
Real – Malaga 7:0
Sevilla – Real 2:6 (4)
Real – Getafe 4:0
2011/2012 – 7
Saragossa – Real 0:6
Real – Rayo 6:2
Malaga – Real 0:4
Real – Osasuna 7:1
Sevilla – Real 2:6
Real – Levante 4:2
Atlético – Real 1:4
2012/2013 – 3
Real – Deportivo 5:1
Real – Getafe 4:0
Real – Sevilla 4:1
2013/2014 – 2
Real – Sevilla 7:3
Real – Sociedad 5:1
2014/2015 – 3
Deportivo – Real 2:8
Real – Elche 5:1 (4)
Real – Athletic 5:0

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: