ŁUDOGOREC-REAL 1-2 Wyrwane trzy punkty z mistrzem Bułgarii

Łudogorec Ludogorets Real Madryt 1-2 Liga Mistrzów 2014/2015   Bułgarski Łudogorec (mówiąc po polsku) lub Ludogorets (bo taka nazwa widnieje na ich stadionie) był rywalem Realu Madryt w drugiej kolejce grupowych rozgrywek Ligi Mistrzów. Drużyna nieobliczalna, która niedawno omal nie wywiozła remisu z Anfield Road, od 3 lat dominuje w swoim kraju. Dlaczego – mogliśmy się przekonać na własne oczy dzisiaj, gdy Bułgarzy grali jak równy z równym z naszpikowanym gwiazdami Realem Madryt. Obrońca tytułu był idealnym partnerem dla europejskiego Kopciuszka na rozpoczęcie przygody z Ligą Mistrzów. Mecz rozegrano w Sofii, gdyż stadion w Razgradzie był zbyt mały. Królewscy wygrali 2-1, ale męczyli się niemiłosiernie i często nie nadążali za tempem gry narzuconym przez gospodarzy. Dość szybko przekonali się, że żartów nie będzie i trzeba w to spotkanie włożyć sporo wysiłku, już bowiem w 6 minucie po rzucie rożnym bramkę zdobył Marcelinho. Kiedy gracze Ancelottiego przestaną nawalać przy stałych fragmentach gry? Reakcja była natychmiastowa – 3 minuty później faul w polu karnym i jedenastka dla Los Blancos. Stojanow wyczuł intencje Cristiano Ronaldo i obronił jego strzał. Przy kolejnym uderzeniu w 14 minucie był już bezradny, lecz sędzia nie zaliczył bramki Portugalczyka odgwizdując wymyślonego spalonego. Co zabrał, oddał 10 minut później dyktując kolejny rzut karny dla Królewskich, tym razem zupełnie z kapelusza. CR7 strzelił precyzyjnie i wyrównał stan meczu. Do przerwy nic się nie zmieniło, warto jednak dodać, że madrytczycy prezentowali się bardzo słabo. Grali wolno, ospale, leniwie, ich akcje były czytelne, a podania często niedokładne. To żadna nowina – tak samo grali 4 dni temu z Villarrealem. W Sofii to bardziej kłuło w oczy gdyż Bułgarzy biegali jak nawiedzeni. Grali prosty i bardzo efektowny futbol, a ich błyskawiczne kontry wyprowadzane dużą ilością zawodników robiły spore wrażenie.
   Druga połowa w wykonaniu gości wyglądała nieco lepiej. Odnalazł się kompletnie niewidoczny wcześniej Gareth Bale, jego strzał głową obronił Stojanow, potem świetną okazję po idealnej kontrze w starym stylu (niestety – jedynej) zmarnował Chicharito, wreszcie piłkę z pustej bramki po strzale Ronaldo wybił jeden z obrońców. Królewscy przeważali, lecz skuteczność nie była dzisiaj ich mocną stroną. Słabo grali Ramos i Illarramendi, zawodził zagubiony w dryblingach Isco, nie popisał się też Hernández (zepsuł dwie świetne okazje i tym występem raczej nie przybliżył się do podstawowego składu), a w przypadku Walijczyka od dawna kibiców Blancos nurtuje pytanie: gdzie jest Bale z poprzedniego sezonu? Bohaterem wieczoru został Benzema, który wszedł w roli jokera i w 77 minucie strzelił zwycięskiego gola (czyli wreszcie zrobił to, co do napastnika należy). Bułgarzy też mieli swoje szanse i przy odrobinie szczęścia mogli zremisować mecz z nie najlepiej dziś grającym przeciwnikiem. Biegali więcej, strzelali mniej, a różnice w wyszkoleniu nadrabiali ambicją i zgraniem drużyny, o jakiej madrytczycy mogą tylko pomarzyć. To nie wystarczyło, ale gospodarze pozostawili po sobie świetne wrażenie. A Real – jak to Real w tym sezonie: lepszy wynik niż gra, i chociaż Łudogorec to nie chłopcy do bicia, klasowa drużyna, a tym bardziej mistrz Europy, powinna była wygrać znacznie wyżej i spokojnie kontrolować spotkanie. Ponieważ jednak zwycięzców się nie sądzi, odnotujmy kolejne 3 punkty i prowadzenie w grupie.


Plus meczu: Benzema
Minus meczu: Bale

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: