MOSTLY AUTUMN Dressed In Voices

Mostly Autumn Dressed Voices recenzjaMOSTLY AUTUMN
Dressed In Voices
2014

Mostly Autumn to nazwa doskonale znana miłośnikom artrockowych brzmień i „wczesnogenesisowych” klimatów. Debiutancki krążek grupy, jak i dwa następne wydane na przełomie stuleci sprawiły, że upatrywano w nich godnych następców wielkich klasyków z lat 70-tych. Niestety, potem Brytyjczycy obniżyli loty (może nie dało się wciąż utrzymywać poziomu debiutu) i chociaż ostatnio dostarczają nową muzykę z podziwu godną regularnością (co 2 lata), nie robi już ona wielkiego (=żadnego) wrażenia. Kompozycje są często bezbarwne, podobne do tysięcy innych, wyprane z emocji, jakby odegrane z obowiązku. Mostly Autumn z artrockowych wirtuozów malujących wielobarwne, przestrzenne obrazy przeistoczyli się w rockowych rzemieślników pstrykających cyfrowe fotki. Sprawnych, ale tylko rzemieślników.
   Ten wstęp właściwie już określił, co sądzę o nowej muzyce zespołu. Jest poprawnie… nijaka. Da się wysłuchać, nie da się zapamiętać. Momentami może się podobać, jednak nie potrafi zachwycić. Przebojowy opener Saturday Night to dobra wizytówka krążka. Co z tego, że jest rytmicznie, skoro wlatuje jednym, wylatuje drugim uchem? Podobnie jak banalny refren pop-rockowego Running. Progrockowe ambicje ma najdłuższy w zestawie (aczkolwiek zaledwie 7-minutowy) First Day At School, który jednak przez 4 minuty się rozkręca i właściwie na ambicjach poprzestaje, bo później (gdy wszyscy już zasnęli) niczym ciekawym nie zaskakuje. Kiedyś bywało znacznie lepiej, żeby daleko nie szukać, wystarczy sięgnąć po suitę Glass Shadows z 2008 roku. Druga, balladowa część wydawnictwa bardziej przekonuje – piosenki są nawet ładne, lecz wyrazistości nadal brak. Wyjątek może stanowić jedynie The Last Day, w którym Olivia Sparnenn naprawdę czaruje głosem, a i melodia jest całkiem konkretna. Ponieważ jedna jaskółka wiosny nie czyni, dlatego ten jeden dobry utwór nie uratuje tego przeciętnego albumu. Wydaje mi się, że od Mostly Autumn mamy prawo wymagać więcej. Może więc za kolejne 2 lata…

Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: