REAL-CORDOBA 2-0 Wymęczona wygrana z beniaminkiem na starcie ligi

Real Cordoba 2-0 Primera Division 2014   Na inaugurację rozgrywek Primera División Real Madryt, najlepszy zespół Europy, podejmował Córdobę – beniaminka, który awansował tylnymi drzwiami (zajął 7 miejsce w II lidze) i w Madrycie był skazany na pożarcie. Kibice, którzy liczyli na prawdziwą goleadę swoich ulubieńców, przeżyli spore rozczarowanie i chyba będą musieli jeszcze długo poczekać na dobrą grę zawodników Ancelottiego. Królewscy wygrali 2-0, ale zostawili koszmarne wrażenie. Nie warto szczegółowo opisywać niemocy madryckich gwiazd, pytanie brzmi: skąd się ona bierze? Obawiam się, że odpowiedzi nikt nie zna. Pokaz futbolu dała wczoraj Barcelona, która też się nie przemęczała, ale przynajmniej było co oglądać. Od patrzenia na Real bolą zęby, a jeszcze trzeba bardzo uważać, by nie usnąć z nudów. Ślamazarne tempo, brak pomysłu na atak (poza bezproduktywnymi wrzutkami), zero składnych akcji, do tego żałosna forma wielu graczy, którym piłka odskakuje od nogi jak juniorom z ligi okręgowej. Z litości nie będę pisał więcej, bo jest mi wstyd za ukochaną drużynę. Poprzedni rok też zaczynała równie źle, ale wtedy był nowy trener i dało się to wytłumaczyć. Teraz panowie wyglądają na zmęczonych i znudzonych, a jest to początek rozgrywek, więc nie mają prawa tak się czuć.
   Bramkę strzelił w 30 minucie Karim Benzema, po dośrodkowaniu Kroosa efektowną główką umieszczając futbolówkę w samym okienku bramki Carlosa, i był to jeden z niewielu wartych wspomnienia momentów meczu. Real cały czas przeważał, ale po prostu nie wiedział, co robić z piłką. W drugiej połowie było jeszcze gorzej – Los Blancos zamiast dobić słabego rywala, pozwalali mu na zbyt wiele, a nonszalancja Ramosa omal nie doprowadziła do wyrównania. Bohater końcówki poprzedniego sezonu jest kompletnie bez formy, podobnie zresztą jak rok wcześniej. Ale co powiedzieć o Bale’u, który kompletnie zatracił umiejętność dryblingu, a strzałami budzi gołębie na dachu? Niewiele lepszy był Cristiano, któremu ewidentnie brakuje pretemporady (w tym czasie leczył kontuzję). Mimo to Cris zdobył swoją bramkę – w 90 minucie po błędzie obrońców huknął w swoim stylu i ustalił wynik meczu, ale wcześniej była masa niepotrzebnych nerwów. Jeśli madrytczycy chcą odzyskac krajowy tron, muszą się szybko pozbierać, bo z taką grą mogą głupio pogubić punkty i zapomnieć o mistrzostwie. Za tydzień wizyta na Anoeta w San Sebastian – to bardzo trudny teren, a zaraz potem na Bernabéu przyjeżdża mistrz Hiszpanii Atlético…


Plus meczu: nie było żadnego zawodnika, którego warto wyróżnić
Minus meczu: Ramos
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: