REAL-VALENCIA 2-2 Remis jak porażka

Real Valencia 2-2 liga hiszpańska 2014   Real Madryt przystępował do ligowego meczu z Valencią w komfortowej sytuacji. Znał wyniki rywali, którzy nieoczekiwanie pogubili punkty, i miał wielką szansę zredukować dystans. Barcelonie punkt urwało podmadryckie Getafe, zaś rozpędzone Atlético w Walencji zatrzymało Levante wygrywając 2-0. Rzadko zdarza się, by obaj rywale potknęli się w jednej kolejce, ale ekipa Pizziego mimo nienajlepszej sytuacji w tabeli to wciąż trudny i wymagający rywal. Valencia wygrała na Camp Nou, a na Bernabéu nie przegrała dwóch ostatnich spotkań. Pierwsze minuty meczu zapowiadały łatwe i szybkie zwycięstwo gospodarzy. Królewscy natarli z furią i co chwila stwarzali groźne sytuacje. Najlepszą miał już w 3 minucie Cristiano Ronaldo, ale strzelił prosto w Diego Alvesa. Po 10 minutach tempo siadło i Królewscy zaczęli grać w swoim dawnym stylu – czyli wolno i nieporadnie. W 16 minucie pozwolili nawet gościom na oddanie strzału w poprzeczkę. To ostrzeżenie nie zrobiło wrażenia na madrytczykach, którzy liczyli chyba, że mecz sam się wygra. Ich akcje były schematyczne, a strzały niecelne. Zdecydowanie brakowało reżysera gry – Xabi Alonso już od dawna nie pełni takiej funkcji, a drewniany Illarra to totalne nieporozumienie. Nieobecność kontuzjowanego Modricia była aż nadto odczuwalna. Tymczasem zachęcona tą bezradnością gospodarzy Valencia atakowała coraz odważniej i w 44 minucie wyszła na prowadzenie. Po rzucie rożnym bramkę głową zdobył Mathieu i do przerwy Real przegrywał 0-1, do minimum redukując swoje szanse na zdobycie mistrzostwa Hiszpanii. Trzeba oddać honor dobrze grającej Valencii, ale to w żadnym razie nie usprawiedliwia Królewskich. Mając wielka szansę odrobienia straty do dwóch rywali w walce o Ligę, Królewscy powinni próbować roznieść przeciwnika, a tymczasem zamiast narzucić wściekłe tempo wybrali się na niedzielny spacerek. Grali, jakby im nie zależało.
   W drugiej połowie żarty się skończyły. Bezbarwnego Illarramendiego zastąpił szybki Di Maria i mecz nabrał rumieńców – tempo ataków wzrosło, a Valencia wyprowadzała ostre kontry. W 55 minucie Alves cudem obronił strzał Cristiano Ronaldo, ale 4 minuty później już był bezradny. Bohaterowie z Monachium rozegrali piłkę między sobą – Cris podał na głowę Ramosa, a ten wyrównał stan meczu. Ale 1-1 to jak porażka – aby utrzymać się w walce o Ligę trzeba wygrać wszystkie mecze. Tymczasem Los Blancos przez całe spotkanie pozostawiali gościom zbyt wiele swobody w środku pola i zimny prysznic przyszedł w 64 minucie, gdy wychowanek Królewskich Dani Parejo mocnym strzałem znów wyprowadził Valencię na prowadzenie. Real jeszcze podkręcił tempo, ale na niewiele się to zdało, bo przecież atak pozycyjny nie jest najmocniejszą stroną madrytczyków. Ich uderzenia albo były niecelne, albo w bramce gości świetnie spisywał się Alves. Sam CR7 strzelał 14-krotnie, jakby sam pragnął rozstrzygnąć mecz, a drużyna uderzała ponad 30 razy wobec tylko kilku, lecz jakże efektywnych prób Valencii – nie można wiec zawodnikom Realu odmówić ambicji i prób, ale to nie był ich dzień. Grali stanowczo zbyt schematycznie, a od finalisty Ligi Mistrzów można oczekiwać uderzeń znacznie lepszej jakości. Gdy zegar wskazywał 92 minutę błysnął Cristiano Ronaldo, który po zagraniu Di Marii w ekwilibrystyczny sposób zdobył wyrównanie. Strzelona piętą bramka była zarazem jubileuszową – to ligowe trafienie nr 100 dla Realu w tym sezonie (ta magiczna bariera jest osiągnięta po raz szósty w historii i piąty z rzędu!), a dla CR7 gol nr 31, który umacnia go na czele klasyfikacji strzelców Primera División. Jest to też jego 50 trafienie licząc wszystkie rozgrywki obecnego sezonu.
   Podział punktów na Bernabéu nie kończy marzeń o wygraniu ligi, ale teraz już nie wolno się potknąć i trzeba jeszcze liczyć na zwycięstwo Katalończyków nad Atlético w ostatniej kolejce. Mimo wszystko należy walczyć do końca i przede wszystkim wygrać środowe, zaległe spotkanie z Realem Valladolid, co pozwoliłoby na wyprzedzenie w tabeli Barcelony. Jakiekolwiek straty punktów w 3 pozostałych meczach nie wchodzą w grę.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: