REAL-ALMERIA 4-0 Spokojna i pewna wygrana

Real Madryt Almeria 4-0 liga hiszpańska 2014   Wygrać za wszelką cenę – taki cel przyświecał Realowi Madryt w meczu 33 kolejki Primera Division z zagrożoną spadkiem Almerią. Dobrze by też było, żeby piłkarze nie musieli sie specjalnie przemęczać, bo przecież już w środę mecz finałowy Pucharu Króla z Barceloną o pierwsze trofeum w sezonie 2013/2014. Oba zadania Królewscy wykonali perfekcyjnie. Rozegrali mecz idealny – nie forsowali tempa lecz w pełni dominowali nad rywalem i strzelili mu 4 gole. Dokładnie tak powinna wyglądać konfrontacja kandydata na mistrza z ekipą walczącą o utrzymanie.
   W pierwszej połowie mimo przewagi Blancos nie było wielu klarownych sytuacji. Najlepszą miał w 22 minucie po indywidualnej akcji Gareth Bale, ale jego strzał świetnie wybronił Nelson. Bramkarz gości był jednak bezradny w 28 minucie, kiedy to mocnym i precyzyjnym uderzeniem pokonał go Ángel Di María. Antybohater z Dortmundu tym razem był najjaśniejszą postacią meczu. Koledzy często nie nadążali za jego szybkimi rajdami, więc Argentyńczyk sam kończył akcje strzałami, których w pierwszej połowie oddał aż 5. Znakomicie bronił Nelson, a w 4 minucie wyręczyła go poprzeczka.
   Po zmianie stron Real jeszcze bardziej zdominował mecz i kolejne gole były tylko kwestią czasu. Spotkanie zostało rozstrzygnięte w 3 minuty. Najpierw Bale wykorzystał dobre podanie Benzemy i w 53 minucie podwyższył wynik na 2-0, zaś chwilę później techniką i sprytem popisał się aktywny Isco strzelając kolejną bramkę. Mądrze zarządzając siłami Ancelotti wpuścił na boisko Casemiro i Moratę (a potem jeszcze młodziutkiego Diego Llorente), którzy nie ustępowali swoim bardziej znanym kolegom. Było jeszcze kilka niezłych okazji, ale Królewscy wykorzystali tylko jedną – w 85 minucie 4 gola strzelił Morata po świetnym podaniu Illarramendiego. Bask wreszcie rozegrał przyzwoite zawody, był aktywny, grał do przodu i nieco zrehabilitował się za wpadkę w Dortmundzie. Trzeba jednak przyznać, że rywal dzisiaj nie był zbyt wymagający. Cieszy też bramka Moraty, bo Hiszpan na razie godnie zastępuje kontuzjowanego Jesé. Wprawdzie wchodzi w końcówkach przy wyskoim wyniku, kiedy przeciwnik leży na łopatkach i słabiej broni, jednak nie umniejsza to faktu, że odzyskał skuteczność, której tak mu brakowało przez większość sezonu. Martwi z kolei odwrotna sytuacja u Benzemy, głównego napastnika drużyny Ancelottiego. Od starcia z Barceloną Francuz nie może trafić do bramki (przez 6 kolejnych spotkań!), a przecież z tego właśnie rozlicza się napastnika. Powoli wraca koszmar z początku sezonu. Dzisiaj Karim był aktywny, ale jego skuteczność jest fatalna. Miał czyste sytuacje i powinien zdobyc co najmniej 2 bramki. Miejmy nadzieję, że przełamie się w środowym spotkaniu z Katalończykami i nie będzie potrzebował 3 czy 4 sytuacji, by raz trafić. Tylu okazji może nie mieć….
   Real wykorzystał potknięcie Barcelony (niespodziewana porażka 0-1 z Granadą) i w efektownym stylu powrócił na pozycję wicelidera. Teraz wypada czekać na zadyszkę niezmordowanego Atlético. Kolejne spotkanie ligowe madrytczycy rozegrają dopiero za 2 tygodnie (mecz z Valladolid został przesunięty na 7 maja, by zawodnicy mogli spokojnie przygotować się do półfinałowego starcia z Bayernem w Lidze Mistrzów). Teraz przed nami środowy finał Copa del Rey z Barceloną – trochę wstyd byłoby przegrać, skoro nawet Granada sobie poradziła….
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: