RING OF FIRE Battle Of Leningrad

Ring Of Fire Battle Leningrad recenzjaRING OF FIRE
Battle Of Leningrad
2014

altaltaltaltalt

Powstały w 2000 roku kalifornijski powermetalowy band Ring Of Fire odpuścił dalsze granie po wydaniu zaledwie 3 studyjnych albumów. Minęło niemal 10 lat i oto muzycy postanowili powrócić na muzyczną scenę. Nowy album kapeli nosi tytuł Battle Of Leningrad i opowiada o pamiętnym, trwającym 2,5 roku oblężeniu miasta przez wojska niemieckie, które kosztowało życie 1,5 miliona mieszkańców. Porywa już szybki i dynamiczny opener Mother Russia, ale prawdziwe petardy są dalej: They’re Calling Your Name (kapitalny dialog gitary z klawiszami) czy No Way OutWhere Angels Play to już wściekłe jak na neoklasyczny power metal tempo. Ale to nie wyścig i mimo technicznej wirtuozerii muzyków na albumie dominuje melodia i stosowny do tematu podniosły nastrój. Taka jest emocjonalna ballada Land Of Frozen Tears, podobny charakter ma Empire czy niemal 8-minutowy kawałek Firewind, którego delikatną strukturę uzupełnia szybki refren. Apogeum stanowi ciężki i majestatyczny utwór tytułowy Battle Of Leningrad, który zilustrowano wideoklipem z fragmentami filmów z czasów II wojny światowej.
   Uwielbiam takie niespodzianki. Nawet nie miałem pojęcia, że panowie nagrywają coś nowego, a tymczasem otrzymaliśmy klasycznie skonstruowane powermetalowe arcydzieło, ze świetnymi melodiami, znakomitymi solówkami gitarowymi Tony’ego MacAlpine i charyzmatycznym wokalem założyciela Marka Boalsa. Nie ma tu żadnego nowatorstwa, jednak to w niczym nie umniejsza siły rażenia Ring Of Fire AD 2014. Liczę, że panowie pójdą za ciosem i co najmniej utrzymają ten poziom na kolejnym wydawnictwie. Oby wcześniej niż za 10 lat…
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: