BENEDICTUM Obey

Benedictum Obey recenzjaBENEDICTUM
Obey
2013

Pod koniec 2013 roku ukazała się czwarta płyta kalifornijskiej formacji heavymetalowej Benedictum. W składzie zaszły drobne zmiany (nowy perkusista i basista) jednak nie wpłynęło to na muzykę kapeli, której siłą napędową pozostaje nadal charyzmatyczna wokalistka Veronica Freeman. Nie ma sensu rozwodzić się długo nad twórczością Benedictum, bo to typowe dla metalu łojenie, jakie oferuje wiele podobnych kapel, i gdyby nie Veronica i jej agresywny śpiew, nie byłoby o czym pisać i Benedictum przeszedłby bez echa. Zresztą po niezłym i obiecującym początku kariery przyszła twórcza stagnacja i poprzedni krążek Dominion nie przyniósł żadnego godnego zapamiętania utworu. Na Obey jest pod tym względem nieco lepiej, ale cudów nie oczekujcie. Poprawne brzmienie, niezła produkcja, solidne rzemiosło – to typowe slogany, które pasują do opisu wielu albumów. Najważniejsze są jednak same kompozycje i tu już nie jest tak dobrze. Mocny, znakomicie zaśpiewany Scream, szybki i przebojowy Evil That We Do, rockowa petarda Apex Nation i majestatyczny, pełen zmian tempa finał w postaci Retrograde to utwory, które pozytywnie wyróżniają się na tle reszty. Pozostałe nagrania po prostu są. Na plus dodam, że żadne nie przynosi wstydu i nie zaniża oceny całości, lecz nie porywa na tyle, by je wymieniać. Mimo wszystko warto odnotować, że od Dominion Benedictum zrobili krok do przodu. Niewielki, ale jednak.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: