ALMERIA-REAL 0-5 Efektowna manita na trudnym terenie

Almeria Real Madryt 0-5   W dzisiejszym meczu z Almerią Real miał jedno zadanie: za wszelką cenę zdobyć komplet punktów. Pozornie sprawa łatwa, bo to przecież beniaminek, który wprawdzie wygrał 3 ostatnie spotkania, ale nadal okupuje strefę spadkową. Jednak pamiętamy, jak Królewscy grają na wyjazdach w tym sezonie i ile kłopotu mieli na boiskach dwóch innych nowicjuszy. Początek spotkania zapowiadał łatwe zwycięstwo – w 3 minucie Cristiano Ronaldo strzelił gola i Real kontrolował boiskowe wydarzenia. To nie znaczy, że grał dobry mecz. Spuszczę zasłonę milczenia na nieskładne akcje i liczne straty madrytczyków. Real stwarzał mało sytuacji i nie forsował tempa, zaś gospodarze widząc, że nie taki diabeł straszny, coraz odważniej atakowali i zyskali sporą optyczną przewagę, na szczęście bez efektu bramkowego.
   Druga połowa zaczęła się od kontuzji Cristiano, którego zastąpił Jesé. Mecz dalej był dość nijaki, ale 2 bramka w 61 minucie (mało widoczny wcześniej Benzema) praktycznie go skończyła. Gospodarze stracili impet, a Królewscy grali swoje. W 72 minucie błysnął Gareth Bale i wykorzystując błąd obrońcy podwyższył wynik na 3-0. Chwilę później boisko opuścił bezbarwny Illarramendi (nie mam pojęcia, dlaczego ludzie tak go chwalą) i wszedł Brazylijczyk Casemiro. To on był odkryciem meczu. Gra rzadko, ale przez 15 minut zrobił więcej niż Illara i Alonso razem wzięci przez wcześniejsze 75. Najpierw Isco pięknym strzałem zdobył 4 gola, zaś w 80 minucie genialne zagranie Casemiro efektownie wykończył Morata kompletując manitę na Juegos Mediterráneos. Był jeszcze świetny strzał Brazylijczyka w słupek, a wynik mógł być znacznie wyższy, gdyby nie dziwna niemoc Blancos w końcówce meczu. Była akcja pod bramką leżącego na łopatkach przeciwnika i zamiast zakończyć ją strzałem madrytczycy nagle zaczęli grać do tyłu, kończąc podaniem do bramkarza. To jakiś błąd w filozofii futbolu. Jednak trudno narzekać przy zwycięstwie 5-0 więc podsumuję tak: zadanie wykonane, wynik znakomity (znacznie lepszy niż sama gra), piłkarze zadowoleni (bo wszyscy z przodu sobie coś strzelili) i czekamy na świetny występ we wtorek w Lidze Mistrzów.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: