REAL-SEVILLA 7-3 Bale show, radosna gra i hokejowy wynik na Bernabéu

Real Sevilla 7-3 Bale Cristiano Ronaldo hat-trick   Gareth Bale show – tak można by nazwać pierwszą połowę meczu Realu Madryt z Sevillą na Santiago Bernabéu. Walijczyk był jej pierwszoplanową postacią, oddał kilka groźnych strzałów i zdobył 2 bramki. Podrażnieni w swych ambicjach niezasłużoną porażką w Barcelonie Królewscy natarli na rywala z takim natężeniem, jakiego jeszcze nie widzieliśmy w tym sezonie. Gra była szybka i ładna, a co najważniejsze – efektywna. Pierwszą okazję wypracował Isco i minimalnie chybił. Potem piękny strzał Bale’a w samo okienko bramki Beto i zasłużone prowadzenie. Następny strzał Walijczyka padł łupem bramkarza, kolejny był minimalnie niecelny. W 27 minucie rzut wolny, który Cristiano Ronaldo oddał młodszemu koledze, Bale zamienił na kolejnego gola. Chwilę później faul na Isco, rzut karny i trafienie Cristiano Ronaldo. Gdyby i tutaj był altruistą – Bale miałby klasyczny hat-trick. Real strzelający 3 bramki w 30 minut – bezcenne. Gdy wydawało się, że jest po meczu, bo Sevilla była bezradna i Królewscy w pełni kontrolowali spotkanie, nastąpiły 3 minuty dekoncentracji. Najpierw bezmyślny faul Ramosa (który to już raz) i rzut karny dla gości. Rakitić na 3-1, a chwilę później piękna akcja Andaluzyjczyków i Bacco strzelił na 3-2. Sevilla uwierzyła w siebie, przeprowadzała szybkie kontry, a Blancos pozwalali rywalowi na zbyt wiele w środku pola.
   Druga połowa nie zmieniła obrazu meczu. Nadal oglądaliśmy piękny, radosny futbol i dobre akcje z obu stron. Królewscy zbyt wiele piłek tracili w głupi sposób, ale to jedyny grzech tego wieczora. Może jeszcze wakacyjna forma Ramosa, ale to nic nowego. Jednak gra drużyny mogła się podobać, a z pewnością jej skuteczność. To pierwszy w tym sezonie tak dobry mecz Realu. Na 4-2 podwyższył bardzo aktywny dzisiaj Karim Benzema, który po świetnym występie na Camp Nou wydaje się odnajdywać formę, którą na Bernabéu prezentował tylko w jednym z 5 sezonów. Zabawne, że Karim zaczyna grać gdy nasilają się plotki o jego sprzedaży. Bramka zdobyta po podaniu Bale’a to jego pierwsze trafienie od 8 spotkań. Kilka minut później swojego gola dołożył Cristiano (znów po podaniu Bale’a) i zrobiło się 5-2. W 63 minucie strzał marzenie oddał Rakitić. 5-3. Real odpowiedział kolejnym trafieniem Ronaldo, który tradycyjnie skompletował hat-tricka. W poprzednich starciach z Sevillą zanotował dwa hat-tricki i jedną karetę, albo pokera (tak w Hiszpanii określają zdobycie 4 bramek). Wbrew pozorom Sevilla nie była chłopcem do bicia, przeprowadzała groźne akcje i dwukrotnie skórę Królewskim uratował Diego López, broniąc w sytuacjach sam na sam. Wynik meczu na 7-3 ustalił głową Benzema i chociaż Blancos ostatni kwadrans grali w przewadze, kolejne bramki nie padły. To też norma: gdy Real ma jednego zawodnika więcej, przestaje strzelać gole. Tych jednak dzisiaj i tak było pod dostatkiem. Hokejowy wynik przejdzie do historii bowiem nigdy w meczach Realu z Sevillą tyle goli nie padło. A mogło być jeszcze więcej bowiem sędzia podarował gościom rzut karny z sufitu, ale sprawiedliwości stało się zadość i Rakitić nie trafił.
   Real rozegrał najlepszy mecz w sezonie, a Gareth Bale zamknął usta wszystkim żartownisiom i kyrytykom. Trzeba też odnotować powrót na boisko Xabiego Alonso po kilkumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Czy forma Realu się stabilizuje i nie była to tylko chwilowa zwyżka, przekonamy się już w sobotę na stadionie Rayo Vallecano.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: