CLANNAD Nádúr

Clannad Nadur recenzja powrót Maire BrennanCLANNAD
Nádúr
2013
altaltaltaltalt

Czy ktoś pamięta grupę Clannad? Z pewnością tak. W latach 80. Irlandczycy oczarowali świat swoją mieszanką folku i popu, zdobyli sławę i uznanie za muzykę do Robin Hooda, a w sumie sprzedali ponad 15 mln płyt. Pod koniec lat 90. zamilkli i gdy wydawało się, że historia zespołu jest skończona, niespodziewanie napisali jej kolejny rozdział. Warto o tym wspomnieć, bo to kolejny wielki powrót – oto w 40 lat po wydaniu debiutanckiej płyty Clannad powraca na rynek w niemal oryginalnym składzie. Poprzedni krążek zespołu ukazał się w 1998 roku. Minęło więc 15 lat, a słuchając piosenek z nowej płyty Nádúr odnoszę wrażenie, jakby czas stanął w miejscu. Głos Máire Brennan czaruje tak samo jak kiedyś, piosenki są delikatne i zwiewne, celtyckie klimaty nadal są esencją tej pięknej muzyki. Tak naprawdę nie ma co wiele pisać – trzeba odnotować powrót popularnego niegdyś zespołu, tak odmiennego od tych, które możemy usłyszeć w radiu. Nie mam złudzeń, iż będzie to u nas wielki sukces. Ci, którzy kochali Clannad, będą szczęśliwi. Reszta pewnie pozostanie obojętna. Szkoda, bo nie wiedzą, co tracą. Chociaż popularność w Polsce nieco może łatwiejsze w odbiorze ale wyrosłej z tych samych tradycji Enyi świadczy o tym, że jest zapotrzebowanie na taką muzykę (Enya jest młodszą siostrą Máire i śpiewała kiedyś w Clannad). Nádúr to słowo pochodzące z języka gaelickiego oznaczające powrót do natury. Tak właśnie zrobił Clannad – powrócił z muzyką wypływającą prosto z duszy, z celtyckiej tradycji obecnej w rodzinie Brennan od zawsze. To nie moje klimaty, ale szczerze polecam ten krążek. Wystarczy posłuchać otwierającej płytę kompozycji Vellum – jak komuś nie podejdzie, może odpuścić resztę. Jeśli jednak mu się spodoba, pokocha cały album.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: