REAL-ATLETICO 0-1 Koniec znakomitej passy Realu

REAL ATLETICO 0-1 derby Madrytu wrzesień 2013   Atlético Madryt nie potrafiło pokonać Realu przez 13 lat. Klątwa została zdjęta w finale Pucharu Króla pół roku temu. Real miał przewagę i kilka sytuacji bramkowych, ale wygrało Atlético dzięki szczęściu i znakomitej skuteczności. Do kolejnego starcia tych dwóch drużyn doszło w sytuacji, gdy Rojiblancos, podobnie jak Barcelona, mają na swoim koncie 6 kolejnych zwycięstw na starcie ligi i pod wodzą Simeone gra świetny futbol, zaś Królewscy są w przebudowie i pod wodzą Ancelottiego grają koszmarnie. Bez pomysłu, bez szybkości, bez jakości. Nie ma sensu tego powtarzać, bo pisałem to wielokrotnie, zwłaszcza po ostatnim meczu sprzed 3 dni. Czy można w tak krótkim czasie odmienić drużynę? Nie można. Dlatego Real grał dokładnie tak samo.    Zamiast opisywać grę w pierwszej połowie przedstawię fakty. Real swój pierwszy strzał oddał w 23 minucie, i był to jedyny groźny strzał gospodarzy. Atlético miało 3 znakomite sytuacje bramkowe: pierwszą zamieniło na gola (Diego Costa), w drugiej Tiago spudłował, trzecią świetnie wybronił Diego López. Real ma indywidualności, ale nie ma drużyny. Jest bezradny w konstruowaniu ataków wobec dobrze zorganizowanego przeciwnika. Atlético z kolei tworzy zgrany, rozumiejący się zespół. Gra z pierwszej piłki, dokładnie i szybko. Tyle w temacie. Meczu nie mogła wygrać drużyna, która nie potrafi wymienić 3-4 szybkich celnych podań i gubi się w piłce kombinacyjnej.
   Włoch posadził dziś na ławce Modricia i Bale’a, dwóch bardzo kreatywnych piłkarzy. W przerwie zrozumiał swój błąd i wpuścił ich na boisko. Gra Realu nabrała tempa, ale dokładności i jakości nadal było za mało. W 60 minucie okazji sam na sam nie wykorzystał Costa – znów świetnie wybronił López, inaczej byłoby po meczu. W odpowiedzi Cristiano Ronaldo z rzutu wolnego z 18 metrów huknął… w kosmos. To nie był jego dzień, notował wiele strat i niecelnych zagrań. Potem jeszcze był strzał Rojiblancos w poprzeczkę i mimo optycznej przewagi Realu, to goście stwarzali groźne sytuacje. Oni ostateczne wygrali te zawody, zwyciężając w meczu ligowym na Bernabéu po raz pierwszy od 1999 roku. Zwycięstwo Atlético było całkowicie zasłużone. Real był słaby i bezradny. Atlético nie ma Cristiano ani Bale’a – ma za to drużynę. Co tym razem powie pan włoski trener Realu, który obiecywał spektakularną grę? Może nauczy się czegoś od kolegi zza miedzy? Real ma lepszy skład niż za Mourinho, a gra znacznie gorzej. Chyba nikt nie zna odpowiedzi dlaczego. Real przegrał pierwszy mecz od 2 lat na własnym stadionie i po zaledwie 7 meczach traci do Barcelony już 5 punktów. Do Atlético również 5. Komentarz zbyteczny. Z taką grą niczego w tym roku nie wygramy. Na gwałt potrzebny Harry Potter i jego magiczna różdżka.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: