WOLF PEOPLE Fain

Wolf People Fain recenzjaWOLF PEOPLE
Fain
2013
altaltaltaltalt

Czyżby po latach wydano album z niepublikowanymi nagraniami wczesnego Wishbone Ash? Słuchając krążka Fain brytyjskiej grupy Wolf People łatwo się pomylić, bo brzmienie gitar Joe Hollicka i Jacka Sharpa bardzo przypomina duet Powell/Turner z pierwszych płyt Wishbone Ash, podobny jest też styl śpiewania. Wolf People łączono także z Jethro Tull, ale to głównie po singlu Tiny Circle i albumie Steeple z 2010 roku, kiedy to na pokładzie był flecista. Nowy krążek utrzymany w klimacie rocka psychodelicznego, jest całkowicie zdominowany przez gitary i bardziej dojrzały od niezłego przecież poprzednika. Kompozycje są spójne i słuchane razem wytwarzają bardzo specyficzny klimat. Właśnie to jest główna zaleta albumu, który nie zawiera wiodącego utworu, zdecydowanie wyróżniającego się na tle pozostałych. Mój ulubiony to 7-minutowy Hesperus z porywającą, dość mocną partią gitarową w końcówce.
   Wolf People to zespół, który nie patrzy na zmieniające się trendy i mody, zupełnie jakby działał w jakiejś równoległej rzeczywistości. Gra muzykę ponadczasową i jego utwory będą identycznie smakować za 20 czy 30 lat. Jeśli ktoś lubi taki typ grania (a hasło Wishbone Ash jest wystarczającą rekomendacją), z przyjemnością sięgnie po Fain. Wbrew pozorom to dość współcześnie zagrana muzyka, tylko przesiąknięta duchem minionej epoki. Członkowie Wolf People to normalni ludzie, na co dzień wykonujący zwykłe zawody (nauczyciel taekwondo, inżynier dźwięku, grafik), daleko im do sławy medialnej i statusu gwiazd. To jednak nie przeszkadza im tworzyć porywającą muzykę. Niejako po godzinach….
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: