Carlo Ancelotti nowym trenerem Realu Madryt

Carlo Ancelotti trener Real MadrytOd miesiąca było wiadomo, ale dopiero dzisiaj oficjalnie ogłoszono, że Carlo Ancelotti został nowym trenerem Realu Madryt. Telenowela z Włochem w roli głównej trwała dość długo, powiem nawet: zbyt długo. Królewscy byli niemal miesiąc bez trenera, który przecież planuje transfery i musi mieć czas na przygotowanie drużyny do sezonu, zgranie zawodników i zaaplikowanie im własnej filozofii futbolu. Jaka ona będzie – zobaczymy. Oby nie taka, jaką prezentował PSG pod wodzą Ancelottiego. To najbardziej nudna drużyna ze wszystkich mistrzów w największych ligach Europy. Jako fan Realu liczę i wierzę, że Włoch zbuduje drużynę ofensywną i dominującą, która będzie dyktować warunki na boisku, a nie jedynie czekać na kontrataki. Tak Real grał kiedyś i za to był podziwiany. Obawiam sie jednak, że efekty pracy Ancelottiego nie przyjdą szybko, a czasu pozostało niewiele. Tym bardziej, że cały czas nie wiemy, w jakim składzie zagra Real.
   Wakacje to zwykle ciężki czas dla wielbicieli tej drużyny. Nie tylko ze względu na szkodliwe dla niej ciągłe zmiany trenera (z tym akurat był spokój przez ostatnie 3 lata, gdy rządził Mourinho), ale przede wszystkim karuzelę nazwisk na listach transferowych. Trzeba zachować spokój przy kolejnych doniesieniach prasowych, które na ogół mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Sugerowana niedawno wymiana Cristiano Ronaldo na Rooney’a, którego talent imponuje Włochowi, byłaby szczytem idiotyzmu. Zwłaszcza po zapewnieniach prezesa, że nowy projekt Realu Madryt ma być oparty o Portugalczyka. Rooney’ów jest wielu, Cristiano jest jeden. Koniec, kropka. Jednak nie ulega dla mnie wątpliwości, że Los Blancos powinni kupić topowego napastnika. Przy całym szacunku dla wychowanków Moraty i Rodrígueza – nie wyobrażam sobie, by walczyli z Neymarem i Messim jak równy z równym. Cristiano nie może wciąż wyręczać typowej dziewiątki.
   Madryt musi mieć wreszcie wielkiego napastnika. Walecznego i skutecznego. Higuaín takim nie był, miewał jedynie przebłyski geniuszu, coraz rzadsze ostatnio. Nie jest też takim zawodnikiem Benzema, który błyszczy raz na 10 spotkań. Potrzeba rasowego killera, bez ciągłych wahań formy, który potrafi strzelać i dla klubu, i dla reprezentacji (by the way – ile ostatnio Karim strzelił dla Francji?). Nazwisk jest wiele – idealny byłby Falcao, ale skusił go ruski miliarder z Monaco. Świetny byłby Agüero bo to dobry technik i typowy walczak. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego nie gra w Madrycie, gdzie nawet kupił dom. Real go olał, a szkoda, bo nastrzelałby dwa razy tyle co jego rodak. Podobnym zawodnikiem jest Suárez, o którym wiele się mówi. Nie jestem przekonany co do Cavaniego, bo rzadko oglądam ligę włoską, ale też jest to jakaś opcja. Podobnie jak Rooney. Musi być ktoś z wielkim nazwiskiem i równie wielkim talentem. Tylko takie wzmocnienie pozwoli nawiązać walkę z Barceloną, która po cichu sprzątnęła Realowi Neymara sprzed nosa. Barça w ogóle robi dobre transfery. Kupuje po cichu, szybko i tylko zawodników, którzy potem grają. Real kupuje głównie takich, którzy grzeją ławę. Mam nadzieję, że teraz to się zmieni. I w tym aspekcie trzymam kciuki za Carlo. Aby podejmował dobre decyzje. Aby nie psując tego, co stworzył Mourinho, nadał drużynie wyrazistość. Przydałby się w Realu Gareth Bale, ale na razie nie wygląda, by temu się spieszyło do przenosin z Anglii. To byłaby właściwa i jedyna słuszna odpowiedź na brazylijski nabytek Katalończyków. Jednak niezależnie od tego – potrzebny jest nowy, mocny napastnik. I to pilnie.
   Dosyć wywodów – czas pokaże, co się wydarzy. Na razie należy pogratulować pozyskania Isco, który jedną nogą już był w Manchesterze City (ponoć przekonał go Zidane – dzięki Zizou!), i życzyć wszystkiego najlepszego nowemu trenerowi. To drugi włoski trener Realu – jego poprzednik, Fabio Capello, dwukrotnie prowadził Królewskich i dwukrotnie wygrał ligę (1997 i 2007), ale i tak go zwolniono za słaby styl gry drużyny. Wprost nie do wiary! Nie jestem fanem włoskiej piłki i włoskich szkoleniowców, lecz teraz Carlo to mój trener i będę z nim na dobre i na złe. Oby to złe nie przyszło. Nie ma takiej opcji. Hala Madrid!
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: