REAL- ATLETICO 1-2 Lekcja pokory na Bernabéu i Atletico z Pucharem Króla

   Real Madryt przegrał na Bernabéu w finale Pucharu Króla z lokalnym rywalem Atletico 1-2. W najważniejszym meczu sezonu – nie ukrywajmy, rozczarowującego sezonu, w meczu o trofeum pocieszenia, ale jednak trofeum – Real Madryt zagrał słabo i bez przekonania. Czyli tak, jak w wielu meczach rozgrywek 2012/2013. Zgoda, że Królewskim zabrakło szczęścia – trzy razy trafiali w słupek, a to powinny być gole, ale nie można wszystkiego zwalać na pech. Real grał słabo przez cały sezon i tak samo słabo zagrał dzisiaj. Wolno, do tyłu, niedokładnie, bez pomsyłu, bez polotu. Nijako. Miał zrywy, dobre momenty, ale to tylko momenty. Tak się nie wygrywa tytułów. Atlético też nie zagrało wielkiego meczu, ale ich akcje pokazywały determinację. Za czasów Mourinho przegrali z Realem wszystkie mecze. Wszystkie. Nie wygrali od 14 lat! Byli dużo bardziej zmotywowani od Królewskich. Grali dokładniej i są znacznie lepiej poukładaną drużyną. W Realu można winić poszczególnych piłkarzy, ale właściwie cała drużyna zagrała źle. Drewniany Khedira, denerwujący Essien – nie piszę, że drewniany, bo byłaby to obraza dla drewna. Nie umiał zagrać ani jednej dobrej piłki, chyba że do tyłu. Szkoda nawet pisać. Do poziomu spotkania dostosował się arbiter, który wyciągał kartki w wielu drobnych sytuacjach (w sumie 12 żółtych i 2 czerwone – dla Cristiano i dla Mourinho). Kartkował głównie Los Blancos.
   Wynik otworzył niezastąpiony Cristiano Ronaldo strzelając głową po rzucie rożnym. Real przeważał, ale nie umiał stworzyć klarownych sytuacji. Potem przyszło wyrównanie Diego Costy i Real już się nie podniósł. Miewał zrywy, momentami dominował, ale sytuacji było jak na lekarstwo. Real strzelał w słupki, zaś Rojiblancos prawie w ogóle. Jednak w dogrywce to oni zadali ostateczny cios (Miranda). Real miał ponad 20 minut na odrobienie strat, ale nie umiał zagrozić bramce rywala. Raz się udało, ale strzał Özila pięknie obronił Curtois. Jedna sytuacja w 20 minut meczu o sezon! Wstyd jak beret. Real przegrał w marnym stylu, grając archaiczny, mało widowiskowy i nieskuteczny fubol. Cristiano, który najpierw był bohaterem, pod koniec wyleciał za kopnięcie rywala bez piłki. Owszem, aktorzy z Atletico padali jak muchy i nabierali arbitra, ale aktorstwo to jedno, a niewłaściwe zachowania, nieprzystające w obecności króla Juana Carlosa na trybunach, to drugie.
   W ten sposób kończy się era Mourinho w Realu Madryt. Nie wyobrażam sobie, aby Portugalczyk pozostał w Madrycie na następny sezon. Kończy się era najsłynniejszego trenera w najsłynniejszym klubie. Jedno mistrzostwo, jeden puchar, jeden superpuchar. Mało. Za mało. Gratuluję Atletico.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: