ALISON MOYET Minutes

Alison Moyet Minutes recenzjaALISON MOYET
Minutes
2013

Czy można jakiemuś artyście zabronić komponować i tworzyć? Nie, bo to jego życie, jego decyzje i jego praca, w której sens głęboko wierzy. Co zresztą innego miałby robić? Można jednak zadawać pytanie: po co? Wiem, że dla kasy i dla fanów, ale poza tym? Takie refleksje naszły mnie po wysłuchaniu nowej, pierwszej od 6 lat płyty Alison Moyet. Jeśli ktoś nie kojarzy – to gwiazda lat 80., która popularność zdobyła jak połowa duetu Yazoo, który tworzyła wraz z Vincentem Clarkiem, współzałożycielem Depeche Mode. Po 2 udanych krążkach i licznych nieporozumieniach rozstała się z partnerem i rozpoczęła karierę solową, która z każdym kolejnym albumem wytracała tempo. I tak już pozostało.
Alison Moyet dysponuje ciekawą, bardzo charakterystyczną barwą głosu i nie sposób jej pomylić z kimś innym. Nagrywa dość regularnie, wydając kolejne płyty co kilka lat. Przechodzą bez echa zadowalając grupkę wiernych fanów. Przypuszczam, że podobnie będzie z The Minutes. Trochę szkoda, bo to dojrzała, stonowana, dobrze wykonana muzyka, i ma kilka naprawdę miłych momentów (elektronicznie-taneczny Right As Rain, przywodzący skojarzenia z Yazoo, czy refleksyjny Remind Yourself, może coś jeszcze na siłę by się znalazło), ale większość kompozycji jest niestety licha i mizerna. To jest zresztą stały problem Alison (w Yazoo komponował Vince) – miewa dobre piosenki, lecz trzeba ich ze świecą szukać na przeciętnych i nużących albumach. Sam głos nie wystarczy do sukcesu.
„Podczas prac nad płytą starałam się nie słuchać muzyki innych wykonawców, chciałam żeby do głosu doszło moje wnętrze, żeby album był moim odzwierciedleniem.” No to jest i nie napawa optymizmem. Popowych artystów rozlicza się z hitów – tych Alison od dawna nie lansuje i nie ma ich też na nowym krążku. Jednak fani na pewno się ucieszą, bo płyta jest na poziomie jej poprzednich dokonań. Czyli taka akurat na dwie gwiazdki. Wstydu nie ma, ale szału też nie.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: