VACCINES Come Of Age

Vaccines Come Of Age recenzjaVACCINES
Come Of Age
2012

Amerykanie mają swoje country i southern rock, Brytyjczycy z kolei uwielbiają indie rock (niezależny rock), muzykę zwaną też alternatywną, powstającą z dala od wielkich firm płytowych (te małe firmy mają niby być tą alternatywą). To często proste, gitarowe granie z dobudowaną ideologią, bo bez niej trudniej cokolwiek sprzedać. Ale sukces komercyjny nie idzie w parze z niezależnością, i tu dochodzimy do swoistej paranoi. Zespoły niezależne osiagając sukces stają się zależne od tego sukcesu, za którym zwykle idzie lukratywny kontrakt z większą firmą, która ingeruje we wszystko i dyktuje swoje warunki. Wtedy ideologia bierze w łeb. Jednym z takich alternatywnych zespołów jest londyński Vaccines, który rok temu zadebiutował albumem o oryginalnym tytule What Did You Expect from The Vaccines? (Czego oczekiwaliście od Vaccines?). Mnie takie granie kompletnie nie rusza, ale w Anglii odniosło sukces. Muzycy poszli za ciosem i rok później wydali drugi krążek Come Of Age, który – jakżeby inaczej, w Anglii dotarł na sam szczyt listy sprzedaży. Przyznam, że ten album podoba mi się znacznie bardziej. Jest zróżnicowany i nie nudzi tak jak debiut. Proste, gitarowe piosenki mają swój urok, zwłaszcza że nawiązań i zapożyczeń tutaj co niemiara. Nie dosłownych, ale trudno nie pomyśleć o Kinksach, Beatlesach, Ramonesach, Smithsach i całej masie innych wykonawców. Łatwiej powiedzieć, że czuć ducha lat 60., a momentami punkowy klimat schyłku lat 70. Bardziej jednak ważne jest, co z tego zostaje po wysłuchaniu albumu. Ano niewiele. Moim zdaniem zbytni miszmasz stylistyczny nie wyszedł grupie na zdrowie. O ile poszczególne piosenki są ładne i bronią się (Teenage Icon, All In Vein, Ghost Town, Bad Mood, I Wish I Was A Girl), o tyle zestawione razem tworzą niezbyt przekonujący zestaw. Debiut mnie zanudził swoją jednorodnością, teraz jest zupełnie odwrotnie. Jednak muszę uczciwie odnotować, że grupa stara się coś zmienić i zrobiła krok w dobrym kierunku. Za odwagę oraz wszechobecny klimat retro daję trzecią gwiazdkę. Trochę na siłę, ale co tam. Warto posłuchać.
Udostępnij
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Post Author: Sławek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Potwierdź, że nie jesteś automatem: